boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Newsy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 17-11-20, 22:04   #1 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3976
Nominowany 165 razy w 46 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 19
Domyślnie Kto kogo - podsumowanie bokserskiego weekendu: Crawford, Taylor i inni



To nie był może weekend arcybogaty w walki, emocji jednak, włącznie z tymi skrajnymi, nie brakowało. Od zachwytu, po rozczarowanie, a nawet zażenowanie. Zapraszam do lektury!

CRAWFORD - BROOK

Kell Brook (39-3, 27 KO) nie był faworytem sobotniego starcia z Terence'em Crawfordem (37-0, 28 KO). Standardowy typ: Crawford przed czasem w późniejszych rundach zdawał się wywracać na naszych oczach tuż po ważeniu, na którym Brook według wielu kibiców zaprezentował się najlepiej od lat. A sporo niepokoju i niepewności związanych z postacią "Special K" wiązała się właśnie z limitem 147 funtów, w którym Kell nie walczył od 3,5 roku. Na ważeniu Brook doszedł do granicy limitu, a Crawford miał 146,4 funta. Co wnikliwsi jednak zauważyli, że Brook nie wyglądał w 100 % zdrowo, spalanie nadwagi musiało być dla organizmu dotkliwe i mogło zahaczyć też o mięśnie Brytyjczyka. Walka w półśredniej na dziś wydawała się dla Brooka mocno wymuszona. Doug Fischer nazwał go nawet "tweenerem", kimś kto najlepiej czułby się w limicie "pomiędzy", konkretnie w 150 funtach.

Znakomity pięściarz po przejściach spotkał się z jeszcze lepszym, ale u szczytu formy i wynik tego spotkania nikogo nie zaskoczył. Jasne, większość pewnie oczekiwała dłuższej rywalizacji, ale ogólnie jej przebieg był zgodny z prognozami.

Crawford jak zwykle zaczął wolno, w gorszej dla swej defensywy pozycji ortodoksyjnej, przyjmował więcej niż powinien, bo Kell trafiał go ciągle przednią, lepszą ręką. W pierwszej rundzie obaj wyrzucili po jakieś 25 ciosów, Brook trafił 9, Crawford 5. Po dwóch starciach Brytyjczyk nadal prowadził (łącznie w dwóch rundach trafił 14 jabów), ale pod koniec drugiej odsłony Terence zmienił pozycję na "mańkuta" i to był początek końca, który faktycznie nastąpił w czwartej rundzie po... prawym kontrującym, po którym Brook zatoczył się na liny. Crawford złapał Brooka niczym wytrawny wędkarz rybę, łatwo się domyślić co jest jego ulubionym zajęciem w wolnych od boksu chwilach. Co ciekawe, po trzech rundach Kell prowadził na dwóch kartach punktowych 29:28.

Można spokojnie przyjąć, że tak szybkie zakończenie, naruszenie po "jabie", nie było wynikiem wyłacznie jakiegoś strasznego "rozbicia" Brooka, a raczej połączeniem kilku okoliczności: ruchu Kella w kierunku Crawforda, timingu i precyzji "Buda", absolutnego zaskoczenia Brytyjczyka, tego, że Kell jest past prime i trochę od GGG czy Spence'a przyjął i wreszcie na pewno miało na to wpływ samo zrzucanie wagi.

Po tym jak Brook się zatoczył, Crawford szybko wykończył robotę, trafiając aż 9 z 11 mocnych ciosów. Ta kropka nad "i" jest specjalnością pięściarza z Omahy, który ma do tego odpowiedni charakter, mieszankę złych skłonności łobuza z Nebraski i szaleństwa człowieka, który nie boi się już niczego, bo miał kulę w głowie po postrzale na początku kariery zawodowca. Czy ta skłonność do ryzyka, która przynosi mu coraz więcej nokautów będzie zawsze po jego stronie? "Bud" pewnie kiedyś przegra, mam nadzieję, że z kimś wartym porażki. Według teamu Crawforda już w walce z Gamboą odczuł jeden z ciosów Kubańczyka.

Brook. W odczuciach kibiców przeważa szacunek dla Brytyjczyka, który nie miał szczęścia do matchmakingu, zrobił kilka zbyt odważnych kroków i na pewno nie wykorzystał kariery do końca. Zdecydowanie jednak nie można odmówić mu męstwa, które pokazał już samym wyjściem do ringu na walkę z Gołowkinem. Po walce wspomniał coś o końcu kariery, to nie jest wcale taki zły pomysł.

FRANCO - MOLONEY

Rewanż między Joshuą Franco (17-1-2, 8 KO) a Andrewem Moloneyem (21-1, 14 KO) zapowiadał się znakomicie. Pierwsza ich walka w super muszej przekroczyła oczekiwania, Moloney zapowiadał znacznie lepszą dyspozycję i rzeczywiście potwierdził to w ringu, tyle że działacze nie dali mu wygrać, a niechlubnym bohaterem był po raz kolejny znany nam bardzo dobrze Robert Byrd, tym razem jako asystent VAR.

Moim faworytem był Australijczyk, który miał problem ze znalezieniem sparringpartnerów przed pierwszą walką, były też sygnały o dolegliwościach, uszkodzeniu błony bębenkowej. W rewanżu od początku ostro zabrał się do roboty i wyglądało na to, że ma duże szanse rozstrzygnąć to przed czasem. Niestety, ringowy Russell Mora i obserwatorzy dopatrzyli się zderzenia głowami, choć powtórki wyraźnie pokazywały, że kontuzja Franco powstała po ciosie. Co gorsza, 25-minutowa przerwa i debaty NSAC (Nevada State Athletkc Commission) były antyreklamą boksu, trwało to zbyt długo, a decyzja była fatalna.

Kuriozalną decyzję jeden z członków komisji w Nevadzie tłumaczył tak:

Czy ktoś kiedyś widział, by zawodnik super muszej jabem spowodował takie zniszczenia w okolicach oka? Myślisz, że to po ciosie?

Pewnie nie oglądał walki Donaire'a z Inoue.

Moloney trafił w dwóch odbytych rundach 23 jaby (dwa razy więcej niż w pierwszej walce), w samej pierwszej rundzie w której "zamknął" Franco oko miał przewagę w trafionych ciosach 25 do 11.

PANIE

Katie Taylor wykonała swoją robotę. Jej koronne uderzenie - lewy sierp działał doskonale. Gładkie zwycięstwo z niepokonaną i niesłychanie twardą Hiszpanką Miriam Gutierrez, 17 wygrana z rzędu i pierwsze miejsce w kobiecym rankingu P4P Ring Magazine przed Claressą Shields i Cecilią Braekhus. Pogromczyni Ewy Brodnickiej Mikaela Mayer od niedawna na pozycji dziesiątej.

Terri Harper (11-0-1, 6 KO) po mogącej się podobać walce, zastopowała ciosami na korpus w super piórkowej Norweżkę Katharinę Thanderz (13-1, 2 KO), choć sędzia mocno się pospieszył z przerwaniem walki. Co ciekawe, Harper udałoię wygrać mimo złamanej w czwartej rundzie ręki (prawdopodobnie poszła kość śródręcza). Czekamy na walkę z prowokującą Harper Mikaelą Mayer.

BENTLEY I DOCHERTY

Nowym mistrzem Wielkiej Brytanii w wadze średniej został Denzel Bentley (14-0-1, 12 KO), który w piątek zastopował Marka Heffrona (25-2-1, 19 KO).

W super średniej, na undercardzie kobiecej gali faworyzowany John Docherty (9-1, 7 KO) uległ jednogłośnie na punkty doświadczonemu Jackowi Cullenowi (19-2, 9 KO). Na przebieg walki mogło, oprócz zaskakującego nokdaunu w pierwszej rundzie, wpłynąć zderzenie głowami, po którym Docherty nie był już sobą.

ERGASZEW

Promowany przez Dmitrija Salitę Szochszachon Ergaszew (19-0, 17 KO) już w drugiej rundzie rozprawił się z Białorusinem Miliuszą.

Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Kto kogo - podsumowanie bokserskiego weekendu: Inoue, Tank, Usyk Marek Cudek Newsy 1 05-11-20 12:32
Kto Kogo, czyli podsumowanie weekendu: Estrada, Choco, Lipiniec, Łaszczyk i inni Marek Cudek Newsy 0 27-10-20 21:14
Kto Kogo, czyli podsumowanie weekendu: Navarrete, Machmudow i inni Marek Cudek Newsy 9 13-10-20 15:38
Kto Kogo (podsumowanie weekendu): Yarde, Kawaliauskas i inni Marek Cudek Newsy 0 14-09-20 14:23
Kto kogo - podsumowanie bokserskiego weekendu Marek Cudek Newsy 0 30-08-20 15:37


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 07:36.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.