boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Newsy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 28-07-20, 13:36   #1 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3674
Nominowany 144 razy w 37 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 14
Domyślnie Łukasz Janik: w końcu jestem czystym człowiekiem



Fragmenty wywiadu Tomasza Kalemby z Łukaszem Janikiem dla Onet Sport. Pięściarz opowiada o swoich najważniejszych walkach, problemach ze zdrowiem i przemianie duchowej.

Tomasz Kalemba: chciałby pan być księdzem?

Łukasz Janik: jeśli już to pastorem. Jak George Foreman. W Piśmie Świętym jest napisane, że pastor ma być nienagannym mężem jednej żony: wstrzemięźliwym, roztropnym, przykładnym, zdolnym do nauczania, miłym dla przybyszów. Nie pijakiem, nie awanturnikiem, nie skąpym na pieniądze, potrafiącym wychować dzieci w posłuszeństwie. Tak aby móc dawać przykład innym [...].

Po walce z Adamem Balskim w czerwcu 2017 roku wyglądał pan na straszliwie zagubionego. Na człowieka, który ma problemy psychiczne. Bardzo dziwnie się pan wówczas zachowywał.

Rzeczywiście byłem rozwścieczony. Może było trochę niepotrzebnych krzyków. Nie wzięło się to jednak z niczego. Miałem bowiem założony mały suspensor (ochraniacz krocza - przyp. TK). Taki amatorski, bo nie miałem swojego zawodowego. Miałem go tak założonego, że - powiem brzydko - jajka wystawały mi z boku. Kiedy Balski uderzył mnie poniżej pasa, to ten suspensor przygniótł mi jądro do kości. To był tak straszliwy ból, że w życiu takiego nie przeżyłem. Stąd były te nerwy i dziwne zachowanie. To też był ciężki moment w moim życiu. Wszystko zaczęło się w listopadzie 2015 roku gdy przeżyłem sepsę w Dublinie. Byłem w śpiączce przez dwa tygodnie. W sumie w szpitalu spędziłem miesiąc. Na początku 2016 miałem dwa wypadki samochodowe, gdy straciłem przytomność za kierownicą po biegu na Śnieżkę w Karpaczu. Przeżyłem też śmierć kliniczną.

Ta śmierć kliniczna była już po walce z Balskim?

Tak. To był wrzesień 2017 roku. Byłem akurat we Wrocławiu. W hotelu dostałem ataku padaczki. Zamiast pogotowia, przyjechała wówczas do mnie policja, która mnie skatowała. To była ta sama ekipa, jaka zatłukła Igor Stachowiaka. Po tym, co się wydarzyło, przez trzy dni byłem w śpiączce. Leżałem na oddziale intensywnej terapii, a obok mnie ludzie, którzy byli podtrzymywani przy życiu. Zacząłem wyszarpywać cewnik. Lekarze usłyszeli, że coś się dzieje i przybiegli. Spytali mnie: "To pan żyje?!" Byli w ciężkim szoku.

Wróćmy do sepsy. Kiedy to z kolei miało miejsce?

To był listopad w 2015 roku. Pojechałem na przygotowania do Dublina. Za sobą miałem już dwa tygodnie treningów. To był intensywny czas. W poniedziałek rano przebiegłem 11 kilometrów w 45.30. Od razu po biegu była godzina pływania, a wieczorem dwugodzinny trening bokserski. Czułem się świetnie. Położyłem się spać, a w nocy dostałem wirusowego zapalenia jelit i płuc. Leżałem w swoich wymiocinach i zwijałem się z bólu, gdy znalazł mnie kolega nad ranem, który wrócił po nocnej zmianie. W szpitalu wyłem z bólu. Podobno strasznie się wydzierałem. W końcu straciłem przytomność i przestałem oddychać. Silny organizm nie dał jednak za wygraną, choć długo walczył, bo dwa tygodnie byłem w śpiączce.

Skąd się to wszystko brało?

Z głupoty. Bo gdy trenowałem, to na maksa, a gdy świętowałem po walce, to też się nie oszczędzałem. To był trudny czas w moim życiu. Przepoczwarzałem się ze sportowca w melanżownika. Potrafiłem śrubować swoje osiągnięcia i dochodzić do wysokiej formy fizycznej, a potem szedłem w długą. Były niekończące się imprezy, na których dominował alkohol, kokaina i szybki seks. To rujnowało organizm, bo pomiędzy katowaniem go treningami i imprezami była niewielka przerwa. Nie oszczędzałem się i to się tak skończyło. Po tym, jak przeszedłem sepsę, zaczęła się u mnie uaktywniać padaczka.

Ona była związana ze stosowaniem używek?

Zapewne z połączeniem ciężkich treningów i walk z używkami.

Przez ile lat to wszystko trwało?

W 2010 w grudniu roku zrobiłem galę charytatywną w Jeleniej Górze. Udało się wówczas zebrać 120 tysięcy złotych i ósemce dzieci, chorych na cukrzycę, kupiliśmy pompy insulinowe. Sportowo wiodło mi się też dobrze. Stoczyłem w tym roku pięć walk i wszystkie wygrałem. W kolejnym roku warszawka już się mną zainteresowała. Wszędzie mnie zapraszano, a do tego miałem duże powodzenie u kobiet, zwłaszcza u tych wszystkich plastikowych lalek. Bankiety przeplatałem treningami i walkami. Wokół mnie było mnóstwo ludzi, którzy klepali mnie po plecach. Po walce z Afolabim w 2013 roku wpadłem w narkotyki. I tak było do 2017 roku. Teraz mogę powiedzieć, że bardzo tego żałuję. Dzięki Bogu jednak cały czas tu jestem [...].

Wspominał pan o tym, że odsunął się od Kościoła katolickiego. W jakim teraz jest pan Kościele?

Nie jestem katolikiem, a ewangelistą-protestantem. Kościół to nie gmach czy budowla, tylko ludzie w Chrystusie, wspólnota. Należę do ruchu zielonoświątkowego, do Kościoła Chrześcijańskiego "Słowo Wiary". Niedawno brałem chrzest. [...]

Podoba się panu nowe życie?

W końcu jestem czystym człowiekiem. Nie mam do czynienia z niczym, co jest złe. Spotykam się często - nawet kilka razy w tygodniu - z ludźmi z Kościoła "Słowo Wiary". Urządzamy sobie grille albo wspólne kolacje. Siedzimy, śpiewamy, wielbiąc Boga i rozmawiamy ze sobą [...].

Był pan dobrze zapowiadającym się amatorem. W wieku 21 lat został pan mistrzem Polski wagi ciężkiej. Nie kusiło, by powalczyć o wyjazd na igrzyska olimpijskie do Pekinu (2008)?

Zostałem wówczas najlepszym zawodnikiem mistrzostw Polski. Zaraz po tej imprezie pojechałem na mistrzostwa Unii Europejskiej, które odbywały się w węgierskim Peczu. Tam w finale walczyłem z Francuzem Johnem M'Bumbą. Wygrałem tę walkę, bo straszliwie go obijałem, ale sędziowie uznali inaczej. Wszedł do szatni ówczesny prezes Polskiego Związku Bokserskiego. Klepał mnie po plecach i mówił, że musiałem przegrać tę walkę, bo prezes francuskiej federacji ma więcej do powiedzenia w Europejskiej Federacji Boksu, niż on. Wtedy zdałem sobie sprawę z tego, że przy takich układach, może być bardzo trudno o kwalifikację na igrzyska w Pekinie. Zresztą wystarczy zauważyć, że polski boks amatorski stał dobrze, dopóki byliśmy w jednym obozie z ZSRR. Odkąd nasze drogi się rozeszły, było tylko gorzej. Tkwiliśmy bowiem w pewnym układzie. Te się jednak skończyły. Zniknęły też wyniki. Zaraz po turnieju w Peczu otrzymałem od Andrzeja Wasilewskiego propozycję kontraktu u Sauerlanda. Nie zawahałem się i wybrałem zarabianie pieniędzy na boksie.

I kariera znakomicie się rozwijała aż do walki z Mateuszem Masternakiem w 2009 roku.

Zlekceważyłem wtedy Masternaka. Miałem wówczas dziewczynę w Jeleniej Górze, do której jeździłem w piątki wieczorem. Wsiadałem w samochód w Warszawie i gnałem na Dolny Śląsk. Nie było jeszcze wtedy tak dobrej drogi. To, że się nie zabiłem, to cud, a po wioskach latałem po 170 km/h, jadąc non stop na CB radiu. Na treningu i sparingach w piątek odliczałem tylko czas, kiedy będę mógł ruszyć do Jeleniej Góry. Miałem nagrane sparingi z Masternakiem, do jakich doszło przed tą walką. Obijałem go wówczas. Byłem zatem pewny wygranej. Kompletnie się nie przejmowałem tym starciem.

Efekt? Leżałem na deskach już w pierwszej rundzie, gdy usłyszałem głos brata i zacząłem myśleć o bracie. W piątej było to samo. Słyszałem wskazówki, zamiast je wykonać to pomyślałem: " trener Łapin nie mogę go zawieść, nie mogę przegrać", a w tym czasie uderzyłem lewy sierp i opuściłem prawą, bo myślałem o trenerze, a nie o tym, co robię. "Deski" po raz drugi. Mogłem wprawdzie dalej boksować, ale sędzia Włodzimierz Kromka nie pozwolił. Zresztą kiedyś też "sprzedał" moją walkę z Grzegorzem Proksą w mistrzostwach juniorów. Wtedy zraziłem się do boksu. Trenowałem też karate oyama i tam zdobyłem mistrzostwo Polski seniorów. Przyjechał do mnie wówczas trener Zenon Kaczor i prosił mnie, bym jeszcze wystąpił na ringu. Zrobiłem to dla niego i zostałem w boksie. Świat boksu to jest jednak wielkie oszustwo. Często nie patrzy się na to, że można zniechęcić do tej dyscypliny talent.

Cztery lata później walczył pan jednak o pas mistrza świata w IBO wagi junior ciężkiej w słynnej Madison Square Garden. Rywalem Ola Afolabi. Było blisko.

-Było, ale nie spałem przed walką przez trzy kolejne dni. Przylecieliśmy do Stanów Zjednoczonych bez dłuższej aklimatyzacji. Nie wiem, czy promotorzy nie wierzyli we mnie? W czasie przygotowań przyzwyczaiłem organizm do melatoniny, ale w USA ona nie działała. To było straszne, kiedy nie mogłem zasnąć. Do walki przystąpiłem tak naprawdę po 72 godzinach bez snu. Gdyby nie to, wygrałbym tę walkę, choć do teraz nie uważam, że ją przegrałem (sędziowie punktowali 114:114, 115:113, 117:111 dla Afolabiego - przyp. TK).


W kwietniu 2015 roku miał pan walczyć pas mistrza świata z Denisem Lebiediewem. Ten jednak zmienił plany i zmierzył się z innym rywalem. Pan z kolei wskoczył w ostatniej chwili w miejsce chorego Krzysztofa Włodarczyka do starcia o pas WBC z Grigorijem Drozdem, do jakiego doszło w maju.


W moje miejsce do walki z Lebiediewem wcisnęli w końcu kogoś innego. Byłem wtedy w życiowej formie. Przygotowywałem też "Diablo" do walki z Drozdem. Na dwa tygodnie przed... Wiem, że sportowiec nie powinien tak żyć, ale cieszy mnie to, że dzięki Bogu teraz mam w sobie tyle samokrytyki, odwagi i szczerości, że nie boję się przyznać. Pokłóciłem się z dziewczyną i poszedłem w melanż. Przez dwa dni ćpałem i piłem. W poniedziałek nagle pojawiła się propozycja walki z Drozdem. A to wszystko miało miejsce na kilkanaście dni przed tym starciem. Nie zastanawiałem się. Wziąłem walkę, choć organizm był zrujnowany przez kokainę i alkohol. Gdybym tak się nie łajdaczył, to rozszarpałbym Drozda w ringu. To w ogóle niesamowite, że dotrwałem do dziewiątej rundy, w której sędzia przerwał walkę. Miał jednak takie prawo, bo słaniałem się na nogach. Tak byłem wycieńczony. Może po prostu Pan tak chciał, żebym największe sukcesy odnosił nie w ringu, a w tym, co teraz robię.

Czyli?

Pokazuję ludziom, jak nie powinni żyć i czego się wystrzegać. Staram się wskazywać im sposób na szczęście w życiu. Teraz jestem na takiej drodze, że w końcu czuję się kimś wartościowym. Jestem spełniony. Nie narzekam też na finanse. Mam trochę kupionej ziemi w Jeleniej Górze z widokiem na Śnieżkę. Nabyłem ją za pierwszy większy kontrakt u Sauerlanda. Teraz żyję skromniej, ale kiedyś nosiłem na sobie pół kilograma złota. Były łańcuchy plecione i Rolex.

Pieniądze uderzyły panu do głowy?

- Byłem takim białym Murzynem. Kiedy miałem 18 lat, to już miałem dwa swoje sklepy. Jeden z butami firmowymi, a drugi mięsny. Zatrudniałem pracownicę i swoją mamę, a przecież byłem wtedy właściwie dzieckiem. Razem z bratem Rafałem prowadziliśmy też klub bokserski. Od młodzieńczych lat byłem sam za siebie odpowiedzialny. Z kolei potem w Warszawie kasa spływała z automatów do gier. Miałem też chyba jedną z lepszych pensji w grupie Andrzeja Wasilewskiego. W pewnym momencie miałem tyle hajsu, że w głowie mi się poprzewracało. To było głupie i próżne życie. Teraz jednak złoto i duże pieniądze nie są mi do niczego potrzebne. Tak naprawdę dopiero teraz jestem naprawdę szczęśliwy.

Cały wywiad


Źródło: Tomasz Kalemba/Onet

Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 28-07-20, 18:48   #2 (permalink)
prospect
  
 
Avatar bode
 
Zarejestrowany: Aug 2017
Postów: 796
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Zupełnie przypadkowo wczoraj skończyłem czytać długi wywiad z Janikiem z 2016 czy 2017 roku. Te same śpiewki, tego najebał na treningu, tamtego najebał. Tu go oszukali, tam go okradli. Jeden wielki bełkot.

W tym aktualnym wywiadzie zabrakło tylko pierdolenia o płaskiej ziemi i byłaby prawie że kopia tamtego wywiadu.

Lubiłem go kiedyś, ale padło mu na łeb.
bode jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 28-07-20, 19:26   #3 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Jan 2019
Postów: 222
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Rzuć linka
Big Daddy jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 28-07-20, 19:53   #4 (permalink)
contender
  
 
Avatar Bred
 
Zarejestrowany: Jan 2013
Postów: 1379
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Tam w tym zborze nieźle we łbach mieszają. Ja miałem kumpla, który się nawrócił. Świetny perkusista, o muzyce wiedział wszystko, do tego świetny malarz, zarabiał na kopiach Dalego, którego uwielbiał. Jak się nawrócił pociął obraz przedstawiający ukrzyżowanie Chrystusa, który był zamówieniem księdza z Lichenia. Miał za ten obraz (2m x 1,70m) dostać coś koło 13 tysiecy. Pociął go bo to u Zielonoświątkowców bałwochwalstwo. Muzykę szatan stworzył, więc oddał bębny Yamaha+ talerze Zidiljan jakiemuś gościowi. Mnie dał bogatą kolekcję cd+ bardzo przyzwoite graty do słuchania Yamaha. Po 2 latach że zboru wystąpił, zachorował na białaczkę i nie ma go wśród żywych. Ludzie są zdolni do robienia różnych, dziwnych rzeczy.
Janik zawsze był nieco odjechany. Początkowo myślałem, że to wszystko są pozy, ale ten gość potrafi odjechac po całości. Ciekaw jestem jak długo w tym kościele wytrzyma i kim będzie za 2 lata.
Bred jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 28-07-20, 19:58   #5 (permalink)
prospect
  
 
Avatar bode
 
Zarejestrowany: Aug 2017
Postów: 796
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Errata: wywiad jest z 2018

https://sporteuro.pl/praktycznie-byl...-co-przezylem/
bode jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 28-07-20, 20:44   #6 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Jan 2019
Postów: 222
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Dzięki
Big Daddy jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 28-07-20, 22:15   #7 (permalink)
bum
  
 
Zarejestrowany: May 2020
Postów: 18
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Dobrze, że zmienił swoje życie, jest przykładem dla innych, że można i nie szufladkujcie tak ludzi. Janik trochę uosabia tą ciemną stronę boksu związaną z ujemnymi skutkami przyjmowania ciosów na głowę i encefalopatią bokserską z tego wynikającą. W każdym razie dobrze że chłopak się ogarnął, odnalazł nowy sens życia i nie pozostaje nic jak życzyć mu powodzenia.
FilipWWA jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 29-07-20, 01:43   #8 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Oct 2007
Postów: 458
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

On to chyba z kołyski na głowę wypadł ze dwadziescia razy, co wywiad, co pytanie to takie brednie pociska, ze się mózg lasuje.
Archonus jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 29-07-20, 12:06   #9 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3674
Nominowany 144 razy w 37 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 14
Domyślnie

Tak, rzeczywiście przypomina to wywiad Huberta Kęski, no cóż, on tam powiedział prawie wszystko. Te wątki związane z wiarą są świeże, ale dla mnie to nieco nudnawe. W każdym razie szykuje się kolejna pożegnalna walka.
Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 30-07-20, 16:33   #10 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Apr 2010
Postów: 2709
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał FilipWWA Zobacz post
Dobrze, że zmienił swoje życie, jest przykładem dla innych, że można i nie szufladkujcie tak ludzi. Janik trochę uosabia tą ciemną stronę boksu związaną z ujemnymi skutkami przyjmowania ciosów na głowę i encefalopatią bokserską z tego wynikającą. W każdym razie dobrze że chłopak się ogarnął, odnalazł nowy sens życia i nie pozostaje nic jak życzyć mu powodzenia.
przeciez sam mowi, ze mu odjebalo od pieniedzy juz w wieku 18 lat. ciosy nie maja tu nic do tego. prosty, ograniczony intelektualnie chlop ktory marzyl o byciu bialym murzynem- zniszczony przez sodowke i uzywki.

swoja droga,jak to mozliwe ze na jedna z najwazniejszych walk w karierze nie wzial suspensora?
wariat3000 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Video: "As Wywiadu" - Łukasz Janik Adrian Golec Newsy 2 01-08-13 20:55
Łukasz Janik vs Łukasz Rusiewicz terminarz Nadchodzące walki 0 07-06-13 11:54
Łukasz Janik vs Lars Buchholz terminarz Nadchodzące walki 0 19-03-13 00:11
Łukasz Janik vs Ismail Abdoul terminarz Nadchodzące walki 0 04-12-12 05:57
Andrzej Gołota vs Tomasz Adamek, Mateusz Masternak vs Łukasz Janik (24.10.2009) luki29 Strefa ściągania walk 0 22-10-12 14:43


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 17:24.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.