boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Newsy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 13-05-20, 13:25   #1 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3526
Nominowany 107 razy w 26 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie Szpilka: nie zamykamy sobie żadnych drzwi



Artur Szpilka (24-4, 16 KO) w rozmowie z Arturem Gacem opowiedział o rozstaniu z Andrzejem Wasilewskim i zmianach w swojej mentalności.

Artur Gac: wspólnie z promotorem Andrzejem Wasilewskim niedawno zawarliście porozumienie, na razie dżentelmeńskie, że kończy się wasza formalna relacja. W efekcie tzw. wolnym zawodnikiem masz się stać po jeszcze jednej walce, co do której na razie nie ma pewności, kiedy dojdzie do skutku.

Artur Szpilka: ja w umowie sobie zastrzegę, żeby pojedynek odbył się za sześć lub siedem miesięcy od momentu, gdy dam sygnał, że jestem gotowy. Nie wiem, czy Andrzej Wasilewski się zgodzi. Na razie ustaliliśmy, jak ma to wyglądać i w końcu musimy to podpisać.

Twoje nadchodzące rozstanie z promotorem jest waszą wspólną decyzją, czy prawdę mówiąc to wyłącznie twoja wola i w pojedynkę o to zabiegałeś?

To jest nasza wspólna decyzja. Coś się skończyło i coś się zaczyna. Obaj doszliśmy do takiego wniosku. Sądzę, że w obecnej sytuacji, rewanż z Radczenką dla mnie jest priorytetowy. Co prawda w naszej rozmowie Andrzej zahaczył jeszcze o ewentualną walkę z Włodarczykiem. Odpowiedziałem, że bardzo chętnie, ale najpierw jest Siergiej i tu nie ma żadnego gadania. Zobaczymy, co będzie dalej, bo przecież ja nie zamykam się na Andrzeja [...].

Co konkretnie będzie całkiem innego, to znaczy korzystniejszego z twojego punktu widzenia?

Moja wizja jest taka: rozstaję się z Andrzejem, w efekcie czego sam załatwiam sobie walki oraz mam menedżera, który je organizuje i to bez znaczenia, gdzie miałyby się odbywać. Ale jeśli Andrzej Wasilewski zadzwoni i powie mi, żebyśmy się spotkali, bo ma dla mnie jakąś atrakcyjną walkę, to oczywiście, że będę z nim rozmawiał. I chętnie się zgodzę, ale wtedy, przede wszystkim, otrzyma mniejszą gażę za taki pojedynek, czyli już nie 33 procent, tylko 10 procent. I na takie coś jestem jak najbardziej otwarty, bo nie ma większego promotora w Polsce niż Andrzej Wasilewski.

Zatem, tak jak myślałem, na twojej decyzji w dużej mierze zaważyły kwestie finansowe, a więc kalkulacja, że w nowym układzie mniej pieniędzy będziesz oddawał promotorowi.

Tak, jak mówię, teraz chce sam prowadzić swoją karierę, ale nie zamierzam z nim zrywać kontaktu i wydaje mi się, że tak to będzie też działało w drugą stronę odnośnie składania mi ofert. Przy czym tak naprawdę największą odpowiedzią na wszelkie moje pytania będzie rewanż z Radczenką. I tu nie ma co się oszukiwać. Sam powiedziałem sobie, że w zależności od tego, jaki będę w tym pojedynku, zaczną się rozmowy, co dalej. Zakładając jednak, że wszystko ułoży się tak, jak sobie zaplanowałem, po tym pojedynku stanę się wolnym zawodnikiem i swoim agentem, niejako zaczynając karierę od nowa. Z nowymi pomysłami i w otoczeniu ludzi, którzy tym żyją i dobrze mi życzą.

Jesteś wyraźnie zadowolony z tego, co ma się stać. Jednak uśmiecha się również Andrzej Wasilewski, dając do zrozumienia, że formalnie już nic może was nie łączyć, ale finalnie może się okazać, że w dalszym ciągu będziesz korzystał tylko z jego ofert i propozycji, bo po prostu będą najlepsze i najbardziej atrakcyjne. A zmieni się to, co sobie wykoncypowałeś, że teraz więcej pieniędzy będzie zostawało w twojej kieszeni.

Nie wiem, ale powtarzam, że nie zamykamy sobie żadnych drzwi. Z Andrzejem znamy się wiele lat, przeżyliśmy mnóstwo czasu i będę to cały czas powtarzał: nie ma w Polsce drugiego promotora z takimi układami i możliwościami. Jednak to działa w dwie strony: może pomóc, ale też może zaszkodzić.

Wiadomo, że czasami mogliśmy się posprzeczać, bo ja przykładowo nie potrafię powiedzieć, że białe jest czarne i na odwrót. Zawsze jestem szczery. A w boksie zawodowym takie podejście często nie działa na korzyść. Są tu ludzie, którzy dla interesu potrafią powiedzieć inaczej niż myślą lub zachować się wbrew swoim poglądom, a ja taki nie jestem. Dlatego nieraz, na tym tle, się pokłóciliśmy, ale koniec końców zawsze dochodziliśmy do porozumienia i mieliśmy fajną współpracę. Dzisiaj jestem jednak w zupełnie innym miejscu, na mentalnym rozdrożu i szukam impulsów. A ta decyzja daje mi kopa, że coś może się zmienić w moim życiu. Zobaczymy, mam nadzieję, że tylko na lepsze.

Doszły mnie słuchy, że niedawno, po wielu latach pobierania stypendium, została ci przez promotora odebrana ta stała, comiesięczna pensja.

Szczerze mówiąc nie chciałbym na ten temat za dużo gadać, bo gdy byłem w Stanach Zjednoczonych, to rozliczanie wyglądało całkiem inaczej. To są zakulisowe rzeczy, tylko i wyłącznie między mną i Andrzejem. Chociaż odpowiem w ten sposób: tak, w jakimś sensie zostało mi to odebrane, co też ma swoje znaczenie. I tyle, więcej nie chciałbym o tym rozmawiać [...].

Kluczowe pytanie jest takie, gdzie taki pojedynek, promowany przez współpracującego z TVP Andrzeja Wasilewskiego, miałby się odbyć? Fakty są bowiem takie, w tej chwili nie jesteś mile widziany na antenie Telewizji Publicznej, co przyznał sam szef sportu, Marek Szkolnikowski.

Naprawdę nie wiem, dlatego nie chciałbym o tym rozmawiać. Mogę ewentualnie opowiedzieć więcej już później, jak zakończę współpracę, gdzie moje walki będą się odbywały. A dzisiaj, póki co, nie wiem, co się wydarzy.

Ja wolność słowa rozumiem tak, że mogę powiedzieć wszystko, co leży mi na sercu. Więc jeśli ktoś może skomentować mój występ, to dlaczego ja, czyli ten, który zostawia w ringu całe swoje zdrowie, nie mogę odpowiedzieć i ocenić drugiej strony?

Wiadomo, że teraz TVP jest największym telewizyjnym graczem, jeśli chodzi o oglądalność, ale to wszystko działa w dwie strony. Zgadzam się i mam świadomość, że czasami coś za dużo powiem, ale wcale nie mam zamiaru za to przepraszać. Zresztą krytycznych słów nie skierowałem do wszystkich, tylko głównie do Piotrka (Jagiełły, który współkomentował walkę z Radczenką - przyp. AG), bo moim zdaniem za bardzo uniósł się emocjami, co dodatkowo podniosło temperaturę. Ale już pomińmy to, bo to się stało i nie ma co szukać winnych w komentatorach, tylko w sobie [...].

Obecnie w jakiej jesteś kondycji mentalnej, psychicznej?

Odpowiem szczerze, że się podnoszę. Łatwo nie było, bo miałem duże ambicje i one są nadal, ale w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że coś jest nie tak. Wiele rzeczy zmieniło się w moim życiu i cały czas się zmienia, a teraz doszła do tego jeszcze ta kontuzja. Bardzo powoli wracam na drogę, gdzie właściwie powinienem się znaleźć i jak powinienem myśleć.

Dużym rozczarowaniem było moje zachowanie w ringu w ostatniej walce, bo przecież zrobiłem odpowiednią wagę, a i mentalnie czułem się od rywala cięższy, więc trzeba było iść na zawodnika, a nie czekać, czy wokół niego skakać. Po rewanżu będę mógł powiedzieć coś więcej. A na razie, dopiero tydzień temu, dostałem zgodę na bieganie. Wcześniej, przez miesiąc, właściwie nie mogłem nic robić. Dla sportowca, który od nastolatka regularnie trenuje, to coś okropnego.

o wszystko, w połączeniu z kwarantanną i izolacją, gdy praktycznie w ogóle nie można było wychodzić z domu, tak strasznie uderzyło mi na głowę, że wpadłem w depresję. Mam nadzieję, że to już za mną i wierzę, że po deszczu zawsze wychodzi słońce. Teraz czekam, aż to słońce dla mnie znów zaświeci, ale też wiem, że nie stanie się to samo. Muszę na to pracować.

Kwestie, o których mówisz, są bardzo poważne, aż czuję dreszcze na skórze. Przypominam sobie, jak parę miesięcy po przegranej walce z Adamem Kownackim zacząłeś się mocnej otwierać i przyznałeś, że trzeba nazwać rzeczy po imieniu. Powiedziałeś, że objawy, z którymi się borykałeś, czyli wielki dołek psychiczny, to była depresja. To znaczy, że drugi raz znalazłeś się w depresyjnym stanie?

Teraz sytuacja jest inna, bo doszło wiele innych rzeczy. Poprzednim razem, po walce z Adamem, najcięższe było to, że zostałem niesamowicie sprowadzony na ziemię. Byłem po pojedynku o mistrzostwo świata, miałem rok przerwy, w tym czasie operację, po czym nagle przyszedł gong od Adama...

...którego wtedy postrzegałeś, niczym zwykłego pionka.

Dokładnie tak było. I na tym bardzo się przejechałem. Z kolei teraz jestem po operacji barku, po której mam dłuższą przerwę, z czego początkowo nie zdawałem sobie sprawy. Do tego dochodzi zejście do kategorii cruiser, zbicie 20 kilogramów i walka, która nie ułożyła się tak jak oczekiwałem, choć jak zawsze poprzedziła ją ciężka praca. Myślę sobie, że tak w życiu chyba już jest, że te najwspanialsze rzeczy przychodzą po największych trudach. W tej chwili mam 31 lat, więc gdybym uważał, że dzieje się ze mną coś nie tak, to może bym powiedział: "słuchajcie, to jest koniec". Ale tego nie ma.

Na pewno mogą mieć żal do siebie, dlaczego w głowie było tak, a nie inaczej i wcześniej nie ruszyłem na rywala, lecz to już historia. Teraz moją motywacją i zastrzykiem energii jest osoba nowego trenera, Andrzeja Liczika. Plany sportowe są, ale fajne jest też to, że ja mam plany też poza tym wszystkim. Zawsze jest alternatywa, już nawet po boksie, ale to właśnie ten sport jest całym moim życiem, które kocham [...].

Ja też ciągle mam przed oczami tego czupurnego chłopaka, chwilę wcześniej zdegradowanego do kategorii więźniów niebezpiecznych w Tarnowie, doprowadzonego na wywiad w kajdankach przez strażnika. I pamiętam, jak z ogniem w oczach mówiłeś mi z przekonaniem, że za kratami stracisz jeszcze trochę czasu, ale dokonasz tego, czego nie udało się Andrzejowi Gołocie i zostaniesz pierwszym polskim mistrzem w wadze ciężkiej.

ak było, sam to pamiętam... Pewne rzeczy jednak zweryfikowało życie. Pokazało mi, ile jest do zrobienia, by dosięgnąć szczytu. I nie chodzi mi o sam nakład pracy, bo ja zawsze ciężko zasuwałem, tylko mnóstwo innych elementów. W tej chwili wróciłem do swojej naturalnej wagi, ale ja nigdy nie powiedziałem, że kończę z kategorią ciężką. Na razie zszedłem do cruiser, żeby sprawdzić się z zawodnikami o swoich gabarytach. A w wadze ciężkiej, uważam, że dawałem emocjonujące walki. Mierzyłem się z każdym, z kim tylko można było. Nikt mi nie powie, że Artur Szpilka kogokolwiek się bał. I dobrze o tym wszyscy wiedzą. Moja odpowiedź na dobre oferty zawsze była jedna: jedziemy od razu! Nie było też żadnego hodowania bilansu, mnie to nie interesowało.

Za walkę z Bryantem Jenningsem, po odliczeniu podatku i innych rzeczy, dostałem do ręki 30 tysięcy dolarów. Tak że motorem napędowym nie były olbrzymie pieniądze, za którymi jedzie niepokonany zawodnik, bo takie same mógłbym zarobić choćby w Anglii czy też w Stanach, ale z innej klasy przeciwnikiem. To była mała kasa, ale decydowałem się, bo wierzyłem w sukces sportowy. I nie kalkulowałem, że może trzeba poczekać, jak robią to niektórzy zawodnicy, bo może pojawi się jakaś świetna okazja. Nie będę jednak innych krytykował, bo każdy programuje swoją karierę [...].

Muszę ci jednak coś powiedzieć, co mam nadzieję, w kontekście twoich słów o wciąż aktualnych ambicjach sportowych, nie podetnie ci skrzydeł lub nie podziała deprymująco, ale... Mam nieodparte wrażenie, że mówisz tak dojrzale, rozsądnie, a nader wszystko emocjonalnie, jakbyś mimo wszystko mentalnie był już po drugiej stronie. To już nie jest Artur Szpilka, młody pięściarz, idący przez życie na hura-bura, któremu włącza się tryb nieśmiertelności, tylko widzę sportowca będącego już blisko drugiego brzegu.

Może i masz rację, ale tu pewnie cię zaskoczę. Ja tak mówię, bo wychodzę z założenia, że jesteś tak dobry, jak twoja ostatnia walka. A wiemy, jak ona wyszła, więc ciężko zapowiadać jakieś niezwykłe historie, bo przecież nie jestem wariatem. To, czy wszystko wróciło na miejsce, będę mógł ci powiedzieć po rewanżu. I wtedy powrócimy do tej rozmowy. Chociaż powiem szczerze, że sam zacząłem się zastanawiać, czy w pewnym sensie nie chciałem za bardzo spodobać się ludziom, co mogło pewne rzeczy we mnie zabić. Bo tak jak mówisz i masz rację, kiedyś w zupełnie innym tonie rozmawialiśmy. A dzisiaj moje wypowiedzi są bardziej wyważone, przemyślane. Wtedy gadałem, co mi ślina na język przyniosła, ale nie zapominajmy, że byłem w innym wieku i miałem inne myślenie.

Dzisiaj, jak każdy z czasem, jestem bardziej doświadczonym człowiekiem i przede wszystkim trochę w życiu przeżyłem, przede wszystkim ciężkich nokautów. Jechałem na wojny, kopałem się z "końmi" i nie zawsze kończyło się to dla mnie tak jakbym chciał. Nadal mówię to, co jest we mnie naturalne i słyszysz, że nie zastanawiam się, ani nie stękam, by fajnie zabrzmieć, tylko w naturalny sposób stałem się bardziej pokorny, bo życie już trochę mnie nauczyło.

Kto dzisiaj jest tą osobą, która najbardziej boi się o ciebie i najmocniej nakłania cię do wycofania się z boksu?

Nikt mi o czymś takim nie mówi. Powiedzmy sobie szczerze: gdybym miał objawy rozbicia, choćby w sposobie wysławiania się i pojawiałby się problem ze zrozumieniem moich wypowiedzi, to byłby jakiś sygnał. A my rozmawiamy ze sobą tak samo, jak kiedyś, jedynie z tą różnicą, co zauważyłeś, że już nie jestem tak buńczuczny w swoich wypowiedziach, czy nawet spontaniczny, żeby walić między oczy. Ale jednak jest porządek w rozmowie, rozumiesz moje słowa, odczytujesz myśli i jest w tym logika. A więc takich symptomów nie ma, czy przykładowo nie kręci mi się w głowie.

Jeśli przyjdzie czas na taką decyzję, to podejmę ją sam. Jestem człowiekiem coraz rozważniejszym, więc gdybym, przykładowo, dostał cios na sparingu, po którym by mną chwiało, to może bym się zaczął zastanawiać, czy już wyczerpałem limit odporności na ciosy i każdy kolejny będzie dla mnie ogromnym zagrożeniem. Dlatego przed jakimikolwiek zapowiedziami dajcie mi stoczyć tę najbliższą walkę. Stoczę ją i wtedy sam przed sobą odpowiem, w którą stronę mam iść z planami i swoim życiem. Jestem dziś tu, gdzie jestem, pewnie mocniej stąpam po ziemi, ale Artur Szpilka ciągle jest i zamierza to udowodnić. Ale dlaczego ten chłopak o tym zapomniał w ostatniej walce? Nie wiem. Tam nie było Artura, który by wszedł do ringu z nastawieniem, aby rozszarpać swojego przeciwnika.

To, w tym kontekście, jeszcze jedno wspomnienie z aresztu. Ówczesny zastępca dyrektora Zakładu Karnego w Tarnowie, aby opisać twoje zdegradowanie w hierarchii więziennej i wątpliwy proces resocjalizacji, użył porównania do luksusowego prezentu, np. mercedesa, z którego nie umiałeś skorzystać i, jak stwierdził, rozbiłeś się nim na prostej. Pozostając w tej konwencji, chyba całkiem nieźle radzisz sobie w życiu "za kółkiem".

Ale jeszcze nie wyjechałem tym luksusowym samochodem. Na pewno zdaję sobie sprawę, w jakim jestem miejscu oraz czuję wdzięczność do ludzi, których spotkałem na swojej drodze, a są to Andrzej Wasilewski, trenerzy Fiodor Łapin, śp. Andrzej Gmitruk, Ronnie Shields i Roman Anuczin, a przede wszystkim trener Władysław Ćwierz, czyli człowiek, dzięki któremu jestem tu, gdzie jestem. Ci wszyscy ludzie dali mi coś, co jeszcze chcę przekuć w sukces. Mam dopiero 31 lat. Teraz tylko wyleczyć kontuzję i do roboty. A alternatywa na pewno jest, kiedyś chciałbym zostać trenerem, lecz póki co jestem aktywnym zawodnikiem. I na pewno dołożę wszelkich starań, aby jeszcze wrócić do tego miejsca, w którym byłem.

Puentą naszej rozmowy, potwierdzającą, że zmiana podejścia być może dokonuje się na naszych oczach, niech będzie fakt, że rozmawiamy blisko godzinę, a ty jeszcze nie zdążyłeś nikogo obrazić, zwyzywać, ani zaczepić. Nawet Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka, którego nazwisko padło w tej rozmowie kilka razy, w żadnym momencie nie nazwałeś niegodnie.

Czyli jest mocny dowód na to, że człowiek dojrzewa (śmiech). Przy czym nadal jestem takim chłopakiem, który pozdrawia tych wszystkich kolegów, którzy siedzą w zakładach karnych i pewnie będą czytać ten wywiad. Tyle tylko, że wiele rzeczy się zmieniło. Zawiodłem się na paru osobach, bo zobaczyłem, że to wszystko to tak naprawdę dmuchane balony, a ja w pewnym czasie żyłem w jakimś matriksie. Byłem młody i naiwnie wierzyłem w pewne rzeczy, te różne ideały, dopóki się nie przejechałem.

Tyle było mówienia o zasadach, które w zderzeniu z rzeczywistością okazały się być pseudozasadami. Jest prosty przykład "Miśka" i paru innych osób, które do mnie startowały o to, że koleguję się z chłopakiem z Cracovii czy z Widzewa. A za jakiś czas oni zawarli zgodę z Widzewem, a później słyszę o świadku koronnym. To oni robili rzeczy niesamowite, które trzeba negować, a ja byłem tylko zwykłym chuliganem, który po prostu chciał się bić. To była cała moja aktywność. I żyłem w przeświadczeniu, że tu każdy za każdym pójdzie w ogień. Aż w końcu się obudziłem, mówiąc do siebie: Artur, człowieku, w co ty wierzyłeś? Ale taki byłem i nadal wierzę w niektórych swoich ludzi, dopóki się na kimś nie zawiodę.

Cała rozmowa

Źródło: Artur Gac/Interia

Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 13-05-20, 13:35   #2 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Apr 2010
Postów: 2670
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

wpadniecie w depresje przez covida 19, mieszkajac w duzym domu przy lesie pod wwa...artur jest slabiutki psychicznie.
wariat3000 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 13-05-20, 15:01   #3 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Mar 2020
Postów: 64
Nominowany 8 razy w 5 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał wariat3000 Zobacz post
wpadniecie w depresje przez covida 19, mieszkajac w duzym domu przy lesie pod wwa...artur jest slabiutki psychicznie.
Można się załamać. Nie to co ludzie, którzy tracą prace i nagle zostają bez środków do życia.
Patryk Konieczny jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 13-05-20, 17:16   #4 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Jun 2019
Postów: 180
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

A moim zdaniem Artur po prostu nadużywa słowa depresja. Dziś dużo ludzi to robi i stosuje jako synonim popularnego "dołka", chandry czy złego nastroju który czasem może trochę dłużej trwać. A jest to mocno niepoprawne, tak jakby ktoś po oblaniu się wrzątkiem mówił że ma spopielenie tkanek ...

Co do samego wywiadu to zaciekawiło mnie kto teraz będzie płacił za przygotowania - Artur i sponsorzy? Tak to płacił Wasilewski...
Głos zza podwójnej gardy jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 13-05-20, 17:21   #5 (permalink)
szavci023
Guest
  
 
Postów: n/a
Domyślnie

Brawo Szpila, trzymam kciuki i liczę na dobre walki, tylko ten Radczenko to strata czasu, lepiej brać dobrze płatne walki z mocnymi zawodnikami. Wygrana z Radczenką niewiele daje a przegrana tylko zaszkodzi.
  Odpowiedź z Cytatem

stare 13-05-20, 18:21   #6 (permalink)
contender
  
 
Zarejestrowany: Feb 2011
Postów: 1495
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Głos zza podwójnej gardy Zobacz post
A moim zdaniem Artur po prostu nadużywa słowa depresja. Dziś dużo ludzi to robi i stosuje jako synonim popularnego "dołka", chandry czy złego nastroju który czasem może trochę dłużej trwać. A jest to mocno niepoprawne, tak jakby ktoś po oblaniu się wrzątkiem mówił że ma spopielenie tkanek ...

Co do samego wywiadu to zaciekawiło mnie kto teraz będzie płacił za przygotowania - Artur i sponsorzy? Tak to płacił Wasilewski...
Dokładnie - depresję leczy sie farmakologicznie, a nie radami typu idz pobiegaj, albo weź się w garść
Artur ma wszystko o czym marzy dobrej klasy sportowiec, ale ludzie nie płacą za jego niesamowite umiejętnosci i klasę bokserską, ale paradoksalnie za jego braki - charakterystyczne opuszczanie rąk, gorącą głowę, naruszoną wielokrotnie i osłabioną szczękę itd. Ludzie go oglądają i piszą o nim bo to taki cyrkowiec się zrobił, tu wywiad, tam wywiad, tu jakaś afera, każda jego walka to murowane kłopoty i emocje, nawet z journeymanami istnieje ryzko KO na szpili i to sie ogląda.
pain.exe jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 13-05-20, 18:57   #7 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3526
Nominowany 107 razy w 26 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie

Cytat:
Napisał pain.exe Zobacz post
Dokładnie - depresję leczy sie farmakologicznie, a nie radami typu idz pobiegaj, albo weź się w garść
Artur ma wszystko o czym marzy dobrej klasy sportowiec, ale ludzie nie płacą za jego niesamowite umiejętnosci i klasę bokserską, ale paradoksalnie za jego braki - charakterystyczne opuszczanie rąk, gorącą głowę, naruszoną wielokrotnie i osłabioną szczękę itd. Ludzie go oglądają i piszą o nim bo to taki cyrkowiec się zrobił, tu wywiad, tam wywiad, tu jakaś afera, każda jego walka to murowane kłopoty i emocje, nawet z journeymanami istnieje ryzko KO na szpili i to sie ogląda.
Dokładnie. To jest właśnie warunek, które spełniają gale Borka - jak walczy Szpilka, to nigdy nie wiadomo, kto wygra

Cytat:
Napisał Głos zza podwójnej gardy Zobacz post
Co do samego wywiadu to zaciekawiło mnie kto teraz będzie płacił za przygotowania - Artur i sponsorzy? Tak to płacił Wasilewski...
Wiesz, nie będzie przygotowań w Hiszpanii i tyle. Kogo jak kogo, ale jego na trenera i przygotowania będzie stać. Mnie ciekawi co z walkami, jeśli to nadal ma być boks Nie mówię, że nie może wystąpić na galach konkurencji, ale trzeba będzie mocno ograniczyć oczekiwania finansowe.

Mnie się wydaje, że jego dziewczyna dobrze umie liczyć Doszli pewnie do wniosku, że lepiej brać mniej niż więcej (ze względu na wysokość prowizji promotora).
Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 13-05-20, 19:17   #8 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Apr 2018
Postów: 186
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Chłop stoczył kolejną słabą walkę, rozstał się z kolejnym trenerem i przeszedł kolejną operację. To są dobre powody żeby mieć obniżony nastrój, na pewno nie chodzi tu o depresję kliniczną.
DzikiDzwon jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 13-05-20, 20:08   #9 (permalink)
contender
  
 
Zarejestrowany: Aug 2015
Skąd: Wrocław
Postów: 1452
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Trochę pokory w słowach Szpilki.Ale pewnie dlatego bo nie chce się kompromitować po walce z Radczenką.Wygra rewanż to będzie krzyczeć że chce Briedisa czy "Diablice".
Mr.KO jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 13-05-20, 20:57   #10 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Jan 2002
Skąd: NY
Postów: 11225
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Jak wasz pumba nie miałby gdzie do fryzjera przez 2 miechy iść to też byście wpadli w depresje! Zrozumcie człowieka.
kubakj jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Artur Szpilka po dramatycznym boju wygrywa z Mikiem Mollo w 6 rundzie Wiechu Newsy 110 05-02-13 13:00
Wasilewski: Szpilka nie potrzebuje żłobka Tomasz Ślęzak Newsy 19 13-01-13 06:12
Gmitruk z Gołotą już w treningu, Szpilka z Zimnochem w "osobistej" sprawie Wiechu Newsy 48 04-01-13 18:55
Artur Szpilka. Pierwsze podsumowanie Adrian Golec Publicystyka 19 02-11-12 05:53
Jason Statham: Nie odpuszczaj sobie (Men's Health) luki29 Ćwiczenia 0 02-10-11 14:03


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 04:52.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.