boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Newsy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 15-03-20, 20:41   #1 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3224
Nominowany 48 razy w 15 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 7
Domyślnie Foreman: rope-a-dope, to nie było nic zaplanowanego



George Foreman robi swoje, nie narzuca się mediom, ale i tak wszędzie go pełno, bo wielu chce poznać jego zdanie, jest nie tylko żyjącą legendą, ale świetnym, szczerym rozmówcą.

Niedawno słyszeliśmy o jego chęciach pomocy rozbitemu Deontayowi Wilderowi, która to propozycja została wstępnie przyjęta. Sylwetka wybitnego pięściarza, ma szansę wreszcie przebić popularnością grille sprzedawane przez "Big George'a", bo jeszcze w tym roku rozpoczną się zdjęcia do filmu biograficznego o ikonie boksu. Obraz o Foremanie zostanie wyreżyserowany przez George'a Tillmana Juniora, znanego z filmów "Przepis na życie, "Siła i honor", "Nienawiść, którą dajesz" i biografii rapera Notoriousa.

Prezentujemy dziś obszerne fragmenty pierwszej części klasycznego wywiadu dla radia internetowego "On The Ropes". Mistrz opowiedział o swoich sportowych początkach, przejściu na zawodowstwo i słynnych walkach do przerwania bokserskiej kariery po portorykańskiej mordędze z Jimmym Youngiem.

Jenna J. [On The Ropes]: Jak się dostałeś do boksu?

[George miał trudną młodość i kłopoty z prawem, w wieku 15 lat został wyrzucony ze szkoły, potem przekonał mamę, żeby zapisała go do Job Corps, gdzie uczył się na murarza i cieślę, ostatecznie wszystko rozpoczęło się w Los Angeles, gdzie George po raz pierwszy zetknął się z bokserskim gymem, pierwszą amatorską walkę Foreman stoczył 1,5 roku przed olimpiadą! - przyp.red]

George Foreman: Tak naprawdę poszedłem do gymu zrzucić trochę kilogramów. Po roku treningów wróciłem do Houston i mogłem się przekonać, że byłem już całkiem dobrym street fighterem. Niewiele umiałem, ale i tak zaprowadziło mnie to do złotego medalu olimpijskiego.

Jakie to było uczucie?

Och, samo bycie członkiem olimpijskiej ekipy było cudowne! Miałem wielu kumpli, którzy byli w armii, kiedy wracali do domów wydawali się być tacy dumni, ich rodziny również! Na igrzyskach miałem też swój "mundur", barwy, wszystko. Dzieliłem się z mamą swoją radością, jeszcze zanim wystartowałem. A złoty medal zupełnie mnie oszołomił, chciałem, żeby wszyscy wiedzieli skąd jestem, porwałem więc pierwszą zauważoną małą flagę i paradowałem z nią po ringu. To wszystko było dla mnie ważniejsze niż same walki.

Po igrzyskach postanowiłeś przejść na zawodowstwo. Co wtedy myślałeś, jakie były twoje oczekiwania?

Chciałem nadal pracować w Job Corps Center i skończyć college, ale wszyscy mi mówili, że mogę zarobić kupę pieniędzy, być mistrzem, a ktoś nawet rzucił, że zarobię milion. Tak własnie to widziałem wtedy - zarobię setki tysięcy. Widziałem na tle innych, że naprawdę mam cios, jeden nokaut po drugim i nagle po 3,5 roku byłem pretendentem nr 1. To było zaskakujące.

Dostałeś wtedy walkę z Joe Frazierem. Byłeś underdogiem stosunku 3:1. Czy to było dla ciebie dodatkowa motywacją?

Samo wejście do ringu z Joe'em Frazierem było wystarczającą motywację. Walczyłem wcześniej 37 razy, mój menedżer zawsze mi mówił, że mój przeciwnik ma słaba szczękę, nie ma tego, owego. Ale przed walką z Frazierem po raz pierwszy w szatni nic mi nie mówił, bo oboje wiedzieliśmy, że ten gość nie ma żadnych słabości. Wielki pięściarz. To był pierwszy raz, kiedy naprawdę miałem obawy. Bałem się.

W tej walce Frazier 6 razy lądował na deskach, w drugiej rundzie sędzia to przerwał. O czym myślałeś po wszystkim, kiedy stałeś się nowym mistrzem świata?

Kiedy zdobywasz tytuł, pierwsza myśl to "niewiarygodne". Nagle twoje imię pojawia się obok Jacka Dempseya, Joe'ego Louisa, Muhammada Alego, Sonny'ego Listona, Floyda Pattersona. Twoje nazwisko tam pasuje i naprawdę to czujesz.

Po tej walce broniłeś pasa kilkukrotnie i stanąłeś na przeciwko Kena Nortona, którego znokautowałeś w dwóch rundach. Byłeś zaskoczony, ze tak łatwo poszło?

Spodziewałem się po Nortonie najtrudniejszej możliwej walki, bo to było duży facet, taki jak ja. Był dosłownie naładowany muskułami. Jego bilans był wypełniony nokautami. Miał dwie walki z Alim i wg mnie wygrał obie. Trenowałem wtedy szczególnie ciężko.

I w końcu spotkałeś się z Alim w "The Rumble In The Jungle". Co myślisz teraz, z perspektywy czasu o jego taktyce "rope-a-dope"?

Zawsze starałem się ścinać ring. Kiedy wchodzisz ze mną do ringu, prędzej czy później - wylądujesz w narożniku. Tak naprawdę rope-a-dope to nie było nic zaplanowanego, to było coś, co musiał zrobić, a miał olbrzymie doświadczenie. Pamiętam, to musiało być w trzeciej rundzie, dałem z siebie wszystko i on wiedział, że spodziewano się po nim porażki. Zabrzmiał gong, Ali spojrzał na mnie, jakby chciał powiedzieć "zrobiłem to!", myślę sobie: "jak on to zrobił?". Od tej chwili walka zaczęła się odwracać. Ali zauważył, że może przetrwać moje najmocniejsze ciosy, było jeszcze sporo ciężkich uderzeń, ale on miał w sobie tę pewność, że da radę. Ale to nie była jakaś strategia, to wszystko ewoluowało.

Coś cię zaskoczyło w Alim?

Brawura! Nigdy nie walczyłem z kimś równie odważnym. Trafiłem go raz, czułem, że był zraniony, spojrzał na mnie, jakby chciał rzec "nie zamierzam ci niczego ułatwiać". Zaczął szarżować i nagle mruknął "nie, nie będę tłukł się z tym gościem", oparł się o liny. Walnąłem go, a on nic, tak jakby mówił "zamierzam przyjąć te ciosy". Nigdy nie widziałem kogoś równie odważnego, ani przedtem, ani potem.

Jak bardzo byłeś rozczarowany tym, ze nie dostałeś od Alego rewanżu? Jaki byłby rezultat takiej walki?

Próbowałem wręcz desperacko dostać rewanż i Ali miał dobre powody, by mi go nie dać. Biłem gościa do szóstej, siódmej rundy. Trafiłem go dobrym ciosem i on wtedy wyszeptał mi do ucha "to wszystko na co dziś cię stać, George?". Wiedziałem, że to uderzenie go zraniło, kluczowe pytanie: kto chciałby ponownie coś takiego przeżywać? Nie ja, a uderzyłem go tak mocno, że myślę, że on również. Nie było tu modlenia się "Boże, daj mi z nim walkę". Druga walka wyglądałaby pewnie podobnie. Ali miał mój numer, to wszystko na ten temat.

Powróciłeś po pewnym czasie walkę z Ronem Lyle'em, którą Ring Magazine uznał za walkę roku 1976. Jak trudna to była potyczka?

Patrząc z dzisiejszej perspektywy, walka z Lyle'em była najtrudniejszą w moim życiu. To nie był najmocniejszy przeciwnik, ale pierwszy raz byłem naprawdę bity i musiałem zdecydować, że chcę walczyć do upadłego. Nie zamierzałem się poddawać.

Byłeś wtedy najmocniej zraniony?

Tak. Nie byłem zraniony w walce z Alim. Tam mnie wyliczyli, wydawało mi się, że podniosłem się na "8", a usłyszałem "10". Nie byłem zraniony. Byłem uczciwie znokautowany, ale w walce z Lyle'em byłem srodze zraniony. Dostałem tak mocno, że nie czułem nic! Znalazłem się na deskach i to był test mojego życia, bo nie mogłem ponownie wrócić na ring z wymówkami, jak po walce z Alim. Sama wiesz, miałem swoje tłumaczenia porażki z Alim. Ale tym razem cały świat widział jak leżałem. Żadnych wymówek, George. Musiałem wstać, wtedy właśnie wykazałem odporność, wytrzymałość, tej nocy. Bez tego nie wyszedłbym z ringu żywy po walce z Ronem Lyle'em.

Po boju z Lyle'em wygrałeś kolejne 5 walk i miałeś się zmierzyć z Jimmym Youngiem. Wielu ludzi zakładało, że po wygranej z Youngiem, dostaniesz rewanż z Alim. Co się wydarzyło w Puerto Rico?

To musiała być koniecznie 12-rundówka. Chciałem się upewnić, że mogę wygrać na pełnym dystansie i pokazać światu, że jestem wytrzymały. Mówili, że nie dam rady bić się ponad 7 rund. Chciałem walki właśnie z Youngiem, bo wcześniej on mierzył z Alim i sędziowie dali kontrowersyjną decyzję, wielu ludzi twierdziło, że Young wygrał. Jedna z federacji wręcz ogłosiła, że jeśli Ali nie podejmie wyzwania, to oni dadzą pas zwycięzcy naszej potyczki z Youngiem. Tak, że miałem wyznaczoną konkretną nagrodę, spodziewałem się też łatwej wygranej. Nie przypuszczałem, że ta walka doprowadzi do mojego dziesięcioletniego rozbratu z boksem.

Może powiesz nam coś wiecej? Wielu kibiców słyszało o twojej historii, wielu pewnie chciałoby to usłyszeć z twoich ust. Co się wydarzyło w szatni po przegranej z Youngiem?

Czekałem na werdykt, wciąż myśląc, że wygrałem na punkty. Ale nie wygrałem. Byłem ugotowany. Klimatyzacja chyba wyjechała tej nocy z San Juan. Najgorętsze miejsce w moim życiu. Szedłem do szatni, żeby się ochłodzić jak to zwykle bywa, a było tak gorąco, że nie można było usiąść. Szedłem i myślałem: "Kogo obchodzi jakiś bokserski mecz? Wciąż jesteś George'em Foremanem. Masz pieniądze, możesz jechać do domu, jechac na ranczo, możesz zakończyć karierę, jeśli masz ochotę. Nie musisz boksować, możesz to przerwać i umrzeć". Wszystko prowadziło w tej wewnętrznej rozmowie do śmierci i tak czułem się wtedy - bliski śmierci w brudnej, śmierdzącej szatni bez klimatyzacji. Walczyłem o życie i usłyszałem głos, który mnie pytał: "wierzysz w Boga, dlaczego boisz się umrzeć?" Naprawdę się bałem.

Byłem przerażony i próbowałem walczyć o życie. Nie chciałem o tym mówić nikomu w szatni, bo pewnie pomyśleliby, że jestem rozczarowany porażką. Próbowałem zrobić deal z Bogiem, mówiłem sobie "wciąż jestem George'em Foremanem. moge się bić i dać pieniądze na cele dobroczynne, walkę z rakiem. Usłyszałem odpowiedź: "nie chcę twoich pieniędzy, chcę ciebie". W ułamku sekundy moje nogi sie załamały i zacząłem krzyczeć do wszystkich w pokoju "hej, wy!". Czułem ciemność nad głową, pustkę pod stopami, okropny smród jakby od przychodzącej śmierci i myslałem, że to mój koniec. Nie mogłem się nawet pożegnać z mamą i dziećmi, byłem przerażony. Patrzyłem wokół jak szalony i powiedziałem sobie "Mam w nosie śmierć, wierzę, że Bóg istnieje". Nie wierzyłem w religię, wierzyłem w Boga, kiedy to powiedziałem, wielka ręka dosięgła mnie i wyciągnęła z beznadziei i znów ożyłem w tej szatni [...]

Zaprzestałem boksowania. Przez 10 lat nawet nie zacisnąłem pięści. Zacząłem się modlić. Rok po walce z Youngiem zostałem wyświęcony na ewangelistę i podróżowałem po całym świecie, opowiadając tę historię. A wcześniej nie wierzyłem w nic.

Pomówmy o twoim odejściu z boksu. Nie było oficjalnego zakończenia, ale przerwałeś walki na 10 lat. Jakie miałeś doświadczenia jeśli chodzi o modlitwę i opowiadaniom ludizom swej historii?

To było wspaniałe, zawsze mówiłem, że są dwie pary drzwi do świata: frontowe - wchodzisz jako bogaty sportowiec i tylnie - którymi wychodzisz na róg ulicy by się modlić. Ogoliłem swe wymuskane wąsy, zgoliłem włosy z głowy, stanąłem na rogu i nikt mnie nie poznawał. Doszedłem do 140 kilogramów wagi i to było zabawne, bo wcześniej myślałem, że trzeba być bogatym i sławnym, żeby być tak grubym. Ludzie pożyczali mi ładowarki do baterii, kiedy chciałem płacić, mówili "wynoś się grubasie". Dostawałem gratis duży kawał mięsa u rzeźnika. Czasem nawet stewardesy pozwalały mi rozgościć się na największym siedzeniu z przodu. Poczułem, że świat jest cudowny. Nie trzeba być sławnym. Przez 10 lat naprawdę cieszyłem się życiem, sobą. Szedłem do sklepu i nikt mnie nie poznawał. Robiłem zakupy, uczyłem się wymieniać olej, robić posiłki. Jest w tym dużo więcej radości niż kiedy jest się zepsutym sportowcem i wszyscy robią wszystko za ciebie.

DRUGA CZĘŚĆ

Źródło: Jenna J/On The Ropes Boxing [http://ontheropesboxing.com/], foto: John Iacono/Getty Images

Marek Cudek jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 15-03-20, 21:04   #2 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: May 2008
Postów: 5127
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Kapitalny gość,być może najlepszy ciężki w historii. Naprawdę przedziwna kariera, chyba niewykorzystana w 100 %.
kubuś jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 15-03-20, 21:12   #3 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3224
Nominowany 48 razy w 15 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 7
Domyślnie

Na pewno były ogromne rezerwy. Skoro tyle pokazał po 40-tce, a przerwał, nie mając jeszcze 30 lat ...
Mnie najbardziej ujmuje jego ciepła, serdeczna osobowość. O każdym mówi coś dobrego, zero wywyższania się, tak, George zdecydowanie zawsze dał się lubić.
Marek Cudek jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 15-03-20, 23:40   #4 (permalink)
V.I.P
  
 
Zarejestrowany: Jan 2008
Postów: 7029
Nominowany 10 razy w 8 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie

Cytat:
Napisał kubuś Zobacz post
Kapitalny gość,być może najlepszy ciężki w historii. Naprawdę przedziwna kariera, chyba niewykorzystana w 100 %.
Kariera wykorzystana chyba w 200% co by nie mówić. W latach 70tych Foreman był już skończony, wątpię że on by się zregenerował po tych walkach z z Alim, Lyle'm i Youngiem. Ktoś na TOPie potem mógłby już go rozbić do końca. Ten powrót po latach to była taka druga kariera Foremana, bazował już na innym boksie, lepszym. Wydaje mi się, że w latach 70tych osiągnął maxa, jednak pod każdym względem pozostał w cieniu Alego, który mimo już schyłku formy miał dużo więcej cennych zwycięstw i w dorobku samego Foremana. W latach 90tych z kolei pokazał wszystko co mógł najlepiej. Walki z Holyfieldem, Moorerem, Briggsem czy Morrisonem, sporo nim udowodnił, jednak chyba dobrze się stało, że nie doszło do walki np. z Lewisem. Tak samo dobrze, że nie boksował z czołówką lat 80tych. Jakby trafił na prime Tysona czy Holmesa, to nie wiem czy to by były dobre zestawienia dla George'a. Zawsze miałem wrażenie, że Foreman idealnie trafił z tą całą karierą.
robercik jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 16-03-20, 04:36   #5 (permalink)
journeyman
  
 
Avatar Michael Scofield
 
Zarejestrowany: Aug 2019
Postów: 112
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Wielki pięściarz i ciekawy człowiek.
Michael Scofield jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 16-03-20, 05:23   #6 (permalink)
Super Moderator
  
 
Avatar Rockefeller
 
Zarejestrowany: May 2009
Postów: 5922
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Świetnie się to czyta.
Rockefeller jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 16-03-20, 08:50   #7 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: May 2008
Postów: 5127
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Marek Cudek Zobacz post
Na pewno były ogromne rezerwy. Skoro tyle pokazał po 40-tce, a przerwał, nie mając jeszcze 30 lat ...
Mnie najbardziej ujmuje jego ciepła, serdeczna osobowość. O każdym mówi coś dobrego, zero wywyższania się, tak, George zdecydowanie zawsze dał się lubić.
bardzo źle podszedł do walki z Alim. Seria szybkich i łatwych zwycięstw, potem ta nieszcżęsna Kinszasa z nieortodoksyjnie walczącym Alim. Po Muhhamadzie Foreman nigdy już nie był taką bestią ale też sporo się nauczył. Jak widać upał dla jego energożernego stylu przyzwyczajonego do krótkich walk zdecydowanie nie był wskazany - Young i Ali to walki w wyjątkowo niesprzyjających dla Foremana okolicznościach.
Teoretycznie po Youngu dwa, trzy lata przerwy byłyby chyba idealne i potem wracający Goerge w pierwszej połowie lat80-tych to mógby być naprawdę sztos. Nie wiem czy Holmes mógłby go zatrzymać ale to mogła być super walka w której skonfrontowałaby się technika lotnego i świetnie operującego lewym prostym Holmesa z dużo bardziej topornym ale silniejszym i obdarzonym też znakomitym jabem Foremana który potrafił jednak duzo więcej. Potem ewentualnie walka z Tysonem który zdawał się dla Georga idealnie skrojony. Oczywiście to dywagacje ale z pewnością Foreman kilka najlepszych lat kariery zmarnował. Biorąć pod uwagę jego predyspozycje wydaje się że po 30-tce mógł być największym killerem a on wrócił mając już sporą nadwagę, będąć zardzewiały no i zaczynajac praktycznie od zera. Co najmniej kilkanaście jego walk w latach 80-tych było troche marnowaniem czasu dla bumobicia, którego z racji wieku za duzo nie miał.
Dla mnie był lepszy niż majacy kupe szcżęścia Ali ale na papierze tego nie widać.
kubuś jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 16-03-20, 14:57   #8 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3224
Nominowany 48 razy w 15 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 7
Domyślnie

Cytat:
Napisał kubuś Zobacz post
Dla mnie był lepszy niż majacy kupe szcżęścia Ali ale na papierze tego nie widać.
Haha, do tego jeszcze wrócimy, bo kiedyś zacząłem felieton, takie małe "opus dei" i przez te zamieszania ostatnie nie skończyłem. A odniesienie Ali-Foreman, to jest temat życia tego forum, wiecznie wraca, niezniszczalny jak Iggy Pop.
Marek Cudek jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 16-03-20, 15:14   #9 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: May 2008
Postów: 5127
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Marek Cudek Zobacz post
Haha, do tego jeszcze wrócimy, bo kiedyś zacząłem felieton, takie małe "opus dei" i przez te zamieszania ostatnie nie skończyłem. A odniesienie Ali-Foreman, to jest temat życia tego forum, wiecznie wraca, niezniszczalny jak Iggy Pop.
temat życia tego forum to jest chyba niespełniona kariera Andrew Goloty i jego miejsce w historii, ew niespełniona kariera Artura Szpilki

Pamiętam o tym obiecanym felietonie i czekam z niecierpliwośćią. Jak nie teraz to kiedy ?
kubuś jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 16-03-20, 15:56   #10 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3224
Nominowany 48 razy w 15 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 7
Domyślnie

Cytat:
Napisał kubuś Zobacz post
temat życia tego forum to jest chyba niespełniona kariera Andrew Goloty i jego miejsce w historii, ew niespełniona kariera Artura Szpilki

Pamiętam o tym obiecanym felietonie i czekam z niecierpliwośćią. Jak nie teraz to kiedy ?
Andrew Golara to też wiecznie nęcący temat :D Szpilka, jak dla mnie, po wywiadzie Smajka - temat wyczerpany. Do następnej walki, oczywiście
Marek Cudek jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Kto z kim.. gdyby vegeta Legendary Nights 517 24-02-16 14:36
Top 10 Heavyweight Jaffay Legendary Nights 222 10-01-16 16:49
George Foreman vs Lou Savarese (26.04.1997) Krystian Sander Strefa punktowania walk 0 28-07-14 13:44
Walki George Foreman (1969-1997) luki29 Strefa ściągania walk 1 26-09-11 22:52
Foreman '73 vs. Tyson '88 GRB Legendary Nights 127 09-10-10 02:53


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 01:56.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.