boks, forum, zobacz

boks, forum, zobacz (http://www.boxing.pl/forum/)
-   Newsy (http://www.boxing.pl/forum/newsy/)
-   -   Wspomnienie walki Gołota - Mollo (http://www.boxing.pl/forum/newsy/57035-wspomnienie-walki-goa-ota-mollo.html)

Marek Cudek 14-02-20 03:37

Wspomnienie walki Gołota - Mollo
 
<center>http://i.iplsc.com/wymiana-ciosow-go...QW-C317-F3.jpg</center>

Andrzej Gołota stoczył 12 lat temu swoją ostatnią niezłą walkę wygrywając przekonująco z Mikiem Mollo. Rok później popularny Andrew rozpoczął proces rozmieniania na drobne wychodząc zupełnie bez zdrowia i bez formy do znacznie lepszego Tomasza Adamka. Poniżej fragmenty tekstu wspomnieniowego napisanego przez Kamila Wolnickiego.

– Już mnie atakujecie? Wyglądasz jak jakiś komandos z tymi wszystkimi obiektywami! – skomentował wygląd fotoreportera, a kiedy spytałem, jak się czuje przed walką, tylko popatrzył i odpowiedział pytaniem: – A jaką walką?

– Sobota, Madison Square Garden. Będzie gala bokserska, Gołota walczy z Mikiem Mollo. Coś się zaczęło kojarzyć?

– Kto się bije? Pierwsze słyszę, nie znam ludzi!

Przy tym wszystkim robił niepowtarzalne miny. Gołota zawsze potrafił żartować w wyjątkowy sposób, także z siebie, zawsze ekspresowo znajdował też celne riposty. Wtedy Andrzej wiedział, że starcie z Mollo to dla niego być albo nie być. A rywal mógł okazać się niewygodny, bo taki, jakich Gołota nie lubi, czyli atakujący od pierwszego gongu. – E tam, wy się pewnie denerwujecie, ja jestem spokojny – mówił i faktycznie na takiego wyglądał. W tym samym hotelu Affinia opowiadał, że widział tylko trzy walki rywala, bo więcej nie było sensu. Mówił też, że sparował z silnymi przeciwnikami, ale nie ma pojęcia, jak mogli się nazywać. I że Mollo pewnie się na niego rzuci, ale nie widzi w tym problemu. – Nie mam zamiaru go powstrzymywać, tylko bić po głowie – mówił.

– Gołota nie słucha nikogo, robi wszystko po swojemu – to znowu słowa Dona Kinga, którego spotkaliśmy w polskiej restauracji Kredens. Tam „Dziadek” znowu wszedł na wysokie tony. – To wielki bokser! Ma swoje lata, a prezentuje się jak młodzieniaszek! Pokazuje, że chcieć to móc. Jest jak naród polski, który wiele razy pokazał wspaniały charakter! – jak zwykle wrzeszczał i machał biało-czerwoną flagą. Gołota tylko się śmiał. Spoważniał na chwilę, gdy spytałem go, czy jeśli przegra, będzie kolejny powrót. – Bez sensu byłoby zaczynać od nowa. Dałbym sobie spokój. Ale ja nie przegram, nie ma takiej możliwości, rozumiesz?! – syknął i tak skończyliśmy rozmowę [...].

Wtedy, w styczniu 2008 roku, siedziałem z Rozalskim w jego pokoju jakieś trzy godziny przed wejściem Gołoty do ringu. – Coś ci zdradzę. Andrzej tego nie wie, ale jeśli wygra z Mollo, ma otwartą drogę do pasa WBC. Wcześniej może jeszcze stoczy jakąś walkę, ale szansa na tytuł poczeka – powiedział Ziggy.

Andrzej Gołota wygrał walkę z Mikiem Mollo na punkty, ale za zwycięstwo zapłacił mocno podbitym okiem.
Za starcie z Mollo Polak zarobił podobno 450 tysięcy dolarów, ale musiał się na to solidnie napracować. Nieźle przetrwał początek, kontrolował walkę, było widać, że więcej umie, ale jeszcze bardziej widoczne było coraz bardziej puchnące oko Gołoty. Zaczęło się w piątej rundzie, a później było tylko gorzej. Wygrał na punkty bez żadnych wątpliwości. „Jakie były pierwsze słowa Andrzeja po walce?” – pytaliśmy żony pięściarza, pani Marioli. – Trzymaj lód! – odpowiedziała uśmiechnięta, choć podobnie jak trener Polaka Sam Colonna przyznała, że nie spodziewała się walki na pełnym dystansie.

Odwiedził go w szatni Mollo. – Dzięki za dobrą walkę, dużo się nauczyłem – powiedział, a później stanął przed dziennikarzami bliski płaczu. – Byłem chyba za bardzo podniecony tą walką, a w ringu pokazałem za dużo respektu Gołocie. Walczył jednak świetnie. Nie ukrywam, przyjąłem dużo ciosów. W tym wieku wyprowadzać takie kombinacje... Niewiarygodne! Odczuwałem te uderzenia, przecież jest wielki i silny, to potwór – mówił. Gołota nie był z siebie zadowolony. – Zepsułem walkę na własne życzenie, bo powinienem ją skończyć wcześniej. Trudno, co robić? – podsumował, stojąc w ciemnych okularach, które zasłaniały część opuchlizny.

Dzisiaj mało kto pamięta, że wtedy plan był taki, aby Gołota kolejną walkę stoczył w Polsce. To było podobno życzenie pięściarza. Ostatecznie nic z tego nie wyszło. Następny występ Andrew miał miejsce w tym samym roku, ale w Chinach i skończył się smutno, bo Gołota zerwał mięsień i w zasadzie trudno nazwać króciutkie starcie z Rayem Austinem walką. Otwarta droga do pasa też się zamknęła.


Źródło: Kamil Wolnicki/Przegląd Sportowy

Big Daddy 14-02-20 08:22

Porownujac tę walkę i późniejsze wojny past prime Mollo ze szpilką widać jak na dłoni ile wart był Artur.
Pomyślcie jak by wyglądał z Andrzejem z 96.

kubuś 14-02-20 08:52

Cytat:

Napisał Big Daddy (Post 609065)
Porownujac tę walkę i późniejsze wojny past prime Mollo ze szpilką widać jak na dłoni ile wart był Artur.
Pomyślcie jak by wyglądał z Andrzejem z 96.

Artur był jeszcze mono nieopierzony jak wychodził do Mollo.Mike to fajny gość ale boksersko dosyć ograniczony. Ponoć na sparingach z ręki do ręki przekładał go sobie Wołodia Łazebnik a zdeklasował Da-Va Williamson to o czym my mówimy. Inna sprawa że Szpilka już wtedy był dużo lepszy ale jego mankamenty z kimś takim jak Mollo musiały wyjśc na wierzch.

robercik 14-02-20 08:57

Nigdy nie kumalem o co biegalo z ta dluga przerwa Andrzeja po walce z Mollo. Mial niby w lato walczyc w Polsce, a boksowal dopiero w listopadzie z Austinem. Jesli faktycznie chcial byc w formie to powinien toczyc walki nawet ze slabszymi zawodnikami do czasu pojawienia sie kolejnej duzej walki. No chyba, ze kontuzje mu towarzyszyly miedzy walkami w 2008. Te walki z McBride'm i Mollo byly bardzo emocjonujace, Goly wydawal sie juz cieniem siebie, ale jak sobie przypomne Adamka z McBride'm czy Szpile albo Zimnocha z Mollo, to jednak doceniam te walki. Szkoda tych walk z Adamkiem i Saleta, bo one byly zwyczajnie nikomu niepotrzebne. Tzn teoretycznie rekordowa ogladalnosc gali Golota - Adamek byla na plus bo boks wtedy zaplusowal w Polsce, no ale samo zestawienie pozostawilo duzy niesmak, bo jednak Golota byl w marnej formie, a wiadomo ze z Andrzej byl idolem zdecydowanej wiekszosci polskich kibicow, traktowany jak faktyczna legenda.

Cytat:

Napisał kubuś (Post 609066)
Mike to fajny gość ale boksersko dosyć ograniczony. Ponoć na sparingach z ręki do ręki przekładał go sobie Wołodia Łazebnik a zdeklasował Da-Va Williamson to o czym my mówimy.

Ciezko sobie jednak wyobrazic Szpile z mlodym Mollo, bez tej przerwy w boksowaniu. Mollo szybki byl. Na sparingach to i pewnie Szpila by przekladal sobie Mollo z reki do reki, a w prawdziwej walce Mollo mogl pokazac inne atuty, ktorych jednak nie mogl pokazywac na sparingach, bo ciezko sobie wyobrazic zeby zawodnik szedl na sparingu na chama zeby urwac leb rywalowi, a potem isc za ciosem. A co do Williamsona, to poza jednym urywkiem walki z Mollo w jakims highlighcie ciezko chyba bylo obejrzec cala walke z mlokosem wowczas Mollo. Williamson to byl wbrew pewnym moze ograniczeniom kawal zawodnika.

supervixen 14-02-20 09:11

Walka z Mollo powinna zamykać karierę Andrzeja. Nikt by nie miał do niego o to pretensji i nie musielibyśmy oglądać trzech kolejnych smutnych porażek. W artykule jest o tym, że w walce z Austinem Gołota zerwał mięsień - zerwał, bo padł po pierwszym trafieniu. To było tak zajebiście smutne, że aż żal wspominać. Wybaczcie, ale wkurw mnie chwyta na myśl o końcówce kariery Andrzeja, bo była ona zupełnie niepotrzebna...

Big Daddy 14-02-20 09:21

Cytat:

Napisał kubuś (Post 609066)
Artur był jeszcze mono nieopierzony jak wychodził do Mollo.

To w ktorym momencie nastąpił prime Szpilki? :) te osiem i pol rundy z Wilderem? :) bez złośliwości, z ciekawości pytam jak to widzisz :)

rc17 14-02-20 10:27

Szpilka nie miał prime, bo w momencie wchodzenia w swój najlepszy okres toczył niezbyt wartościowe pojedynki co chwilę przeplatane bardzo ciężkim oklepem od szerszej czołówki...

kubuś 14-02-20 13:34

Cytat:

Napisał Big Daddy (Post 609070)
To w ktorym momencie nastąpił prime Szpilki? :) te osiem i pol rundy z Wilderem? :) bez złośliwości, z ciekawości pytam jak to widzisz :)

tak, to była szczytowa forma Szpilki. Oczko wyżej od tego który wychodził do Mollo. Co nie znaczy ze jakieś mega woow. Zresztą w ogóle nie ma o czym dyskutować jeżeli chcemy konfrontować Gołote z 96 r z jakimkolwiek Szpilką to wiadomo że wszystkie porównania na korzyść Andrew.
Z tym że.. w 95 roku będący na wyższym raczej poziomie zaawansowania i ogólnie bardziej od Szpilki dojrzały Gołota omal nie przegrał z Samsonem Pouhą. Gościem bardzo porównywalnym do Mike Mollo, zarowno ze względu na styl jak i osiągnięcia. Powiedziałbym nawet że slabszym. Tak więc takie porównania sa bez sensu troche.W ogóle smutne że tak sie gloryfikuje walkę z Mollo ale faktycznie, obok Dannella Nicholsona i Coreya Sandersa to zdaje się jedyny bokser pokonany przez Gołotę którego od biedy można uznac za niedoszłego prospekta.

szmagel 14-02-20 16:50

Tego Austina to dalej ciężko odżałować, zwycięstwo dawałoby Gołocie walke z Wałujewem o ile mnie pamięć nie myli.

robercik 14-02-20 17:41

Cytat:

Napisał szmagel (Post 609076)
Tego Austina to dalej ciężko odżałować, zwycięstwo dawałoby Gołocie walke z Wałujewem o ile mnie pamięć nie myli.

Co by sie skonczylo raczej bolesna porazka. Mlodszy Golota nie za bardzo radzil sobie z warunkami fizycznymi McBride'a, to Walujew raczej niezly lomot Golemu by uszykowal. Austin byl w niezlej formie, to juz nie byly te lata Andrzeja. Juz w tej walce z Mollo Andrzej slabo wygladal, wolny, ciosy bez dynamiki i mocy. Golota tak do 2004 roku wywrocilby Molla przy takim czysciochu jak ten z 2 rundy.


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 17:16.

Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.