boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Newsy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 07-01-20, 19:21   #1 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 2892
Nominowany 13 razy w 5 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie Szpilka: dzisiaj nie mam już nic do Krzyśka



Na początku roku ukazał się kolejny długi wywiad Huberta Kęski. Dziennikarz rozmawiał w nim z Arturem Szpilką, który opowiedział przede wszystkim o swoich zmaganiach z nadwagą i zejściu do kategorii cruiser, sparringu z Michałem Cieślakiem, trenerach: Łapinie i Anuczinie oraz o konkretach dotyczących rozstania z Wisłą. Zacznę jednak od być może najważniejszej wypowiedzi:

Dzisiaj nie mam już nic do Krzyśka. Wręcz przeciwnie, bardzo mi go szkoda i naprawdę życzę mu jak najlepiej, żeby mu się jakoś w życiu ułożyło. Bo wiem, z czym się teraz zmaga, jakie demony chodzą mu w głowie. Nie ma nic bardziej przykrego w sporcie niż poczucie, że wszystko się kończy. A tutaj akurat trzeba to sobie powiedzieć. Przykro się na to patrzyło
[Szpilka o ostatniej walce Zimnocha].

Rozmowa o Wiśle:

Artur Szpilka: Summa summarum każdy wie jak to wyszło w tej Wiśle, Paweł M. został świadkiem koronnym. Ten który mówił mi, co ja mam robić.

Ja nigdy nie byłem bandziorem. Ja nie zajmowałem się rzeczami, którymi oni się zajmowali. Ja zawsze byłem biednym chłopakiem, który lubił się pobić. I to było wszystko, co mnie cechowało. Lubiłem się bić. Tam jeździłem i się biłem, tu złapałem kilka osób z Cracovii (z którymi dzisiaj zresztą mam normalne relacje).

Hubert Kęska: Jadąc do Szczecina potrafiliście zatrzymać pociąg i rozwalić grupę trzydziestu osób.

Tak, ale to gadamy o dzieciaku.

Dzisiaj śmieję się z tego, że tak ważne były dla mnie te wszystkie wartości, zasady. Jest mi przykro, i nie przykro. Dzisiaj widziałem taki fajny obrazek. „Życie nie stanie się łatwiejsze, to ty stajesz się silniejszy”. I z jednej strony mała owieczka zabita jedną strzałą, a z drugiej wilk idący z dziesiątkami powbijanych strzał. „Ja dzisiaj, ja kiedyś”. To opis bardzo adekwatny do mnie.

Bo dzisiaj jesteś w stanie dużo więcej przyjąć?

Przyjąć mogę zdecydowanie więcej, nawet mentalnie. Kiedyś moim całym życiem była ulica, kumple. Wydawało mi się, że to wszystko działa tak, jak mówią. Że są stalowe zasady. Dzisiaj z tego się śmieję i każdego młodego chłopaka będę od tego odwodził.

To pewnie głupie porównanie, ale pamiętam jak w podstawówce rozpisywałem turnieje solówek. Wiesz, 1/8, ćwierćfinał, półfinał. Nie każdy chciał się bić, więc niektórych uderzałem po prostu kilka razy i wpisywałem sobie wygraną. Zupełnie nie myślałem wtedy o tym, że komuś dzieje się krzywda. Dla mnie to była rywalizacja, to był sport. I ty chyba też o tej kibolce w ten sposób myślałeś. Ubzdurało ci się, że będziecie najlepsi w Polsce, że będziecie się szkolić, jeździć po Polsce i bić na pięści.

Dla mnie to były zawsze ideały. Bicie, wygrać, być najlepszym, mieć najlepszą ekipę. Ale kiedyś nie rozumiałem tego, że ludzie na tym zarabiają. Dzisiaj to pieniądze dają ci poczucie siły, bezpieczeństwa. Przecież to jest chore, co się dzieje.

Poszedłeś z pomysłem sportowej bojówki do starszych. Także do „Miśka”?

Nie. Największą abstrakcją jest to, że ja „Miśka” w ogóle nigdy nie znałem. Ja trzymałem z chłopakami z Wieliczki, z moimi przyjaciółmi. A „Misiek” w tym czasie, kiedy jeździłem, siedział. Potem wyszedł i zaczęło mu się coś włączać. On, jego kumple znali mnie, kojarzyli, że kiedyś były wiślak, i to wszystko.

Ale była kiedyś taka sytuacja. Mój przyjaciel Paweł (pozdrawiam serdecznie!), który mieszkał w Chicago, postanowił jechać na derby. A że on też zawsze wiślak, mówię: „dobra, pojedziemy”. Napisałem do kolegów, oni że: „Ty, dobra, spoko, spoko. Tylko tam «Misiek» chciał z tobą przedtem porozmawiać”.

– Ze mną? A po co?

– A, bo byłeś tam i tam.

Chodziło o to, że wcześniej odbył się mecz Śląska Wrocław z Widzewem, a ja mam kolegów z Widzewa. To była pierwsza rzecz, o którą się do mnie przyczepili, że z nimi rozmawiam. Ale ktoś będzie mi mówił, z kim ja mam rozmawiać? Po części rozumiem – dobra, Wisła, to, tamto. Ale oni też mają swoich kolegów w całej Polsce.

Druga sytuacja, w sumie ta najważniejsza. Miałem przyjaciela z Cracovii. To znaczy w tamtym czasie uważałem, że to mój przyjaciel i broniłem swoich argumentów, dzisiaj wiem, że to wszystko nie było warte niczego. Oni chcieli, żebym go wystawił.

Spotkałeś się z „Miśkiem”?

Dzwonili do mnie, mówię: „dobra, jakoś się zobaczymy”. Los chciał – na całe szczęście może w tym momencie dla mnie, że spotkałem się z nim przez przypadek, idąc ze swoim przyjacielem „Gwiazdorem” (pozdrawiam „Gwiezdny”). Jesteśmy w Galerii Krakowskiej, idziemy sobie jak gdyby nigdy nic. I stoją „Misiek” z „Młodym”. Z „Młodym” się przywitałem, z „Miśkiem” tak za bardzo nie wiedziałem, bo w końcu miał swoje sprawy z moim przyjacielem. Od razu zaczął tak delikatnie podnosić głos. „Abababa!” Mówię: „Ty, weź że się uspokój. Co ty się, kurwa, tu wydzierasz. Chodź na pole”. No i gadka taka jak z tobą teraz, czyli grzecznie, kulturalnie. Chociaż mówił pewnie siebie. Byłem gotowy, że jak coś powie nie tak, to ściągam go od razu. (Artur uderza pięścią w stolik)

Mógł mieć nóż.

Mógł mieć, ale ja byłem na to gotowy. Byłem na takim bezpiecznym dla siebie dystansie. Byłem tak blisko, jak teraz z tobą, tylko stałem. Wiedziałem, że coś powie, to od razu buch. Ale nic nie powiedział. Czemu gadałem z Widzewem? „Bo to są moi przyjaciele”. Czemu byłem tam w koszulce „ludzie honoru”? „Bo dostałem tę koszulkę. I ja mam to w nosie, czy to Wisła, czy to Lechia. Po prostu siedzieliśmy, poznaliśmy się i tyle”. No to on znowu o tego „Żyda”, z którym się znałem. „A ty co, nie pamiętasz, jak się z «Masterem» kumplowałeś?” Dokładnie taka gadka. On takim moralizatorskim tonem: „Ale my teraz nie, bo my teraz jesteśmy Wisła”. Ja na to tak się uśmiechnąłem, że jak jesteś ostry chłopak, to coś mówisz. A on wtedy powiedział normalnie: „No to jak tak, to nie jesteś już w Wiśle. Wystosujemy pismo na SKWK, że jesteś personą non grata”. Mówię: „Dobra, no to nie”. I każdy poszedł w swoją stronę.

No nie do końca. Przed galą na Narodowym wiślacy cię zaatakowali.

To nie tak. To ja złapałem chłopa.

Gdzieś w głębi duszy byłem zdenerwowany przez całą sytuację. Bo wiesz, po tym co wtedy w tej galerii, zadzwonili do mnie i chcieli się umawiać. „Misiek” chciał się umawiać, żebym przyjechał, normalnie, do rozjebania. Cwaniaczki w 60 osób, gadali se przez telefon. No i potem sytuacja się odwróciła. Przy śniadaniu podszedłem do wszystkich, jeden się ze mną nie przywitał. Zapytałem się: „czy ty jesteś z Sharksów”. On: „Tak”. „Dawaj”. No i go w łeb. Ale wyszedł normalnie się bić, nie przestraszył się. Dostał, no i tyle.

Rozwaliłeś sobie na nim rękę.

Tak, i z rozwaloną ręką wtedy walczyłem. Mało ważne. Taki boks, takie życie.

Ogólnie uważam, że wiele sytuacji w życiu nie było mi potrzebnych. Uważam, że do tej pory czasami mnie ponosi. Ale z drugiej strony, patrzę sobie w lustro i mówię: „Kurde, stary, cokolwiek zrobiłeś w życiu, to zrobiłeś zgodnie ze swoją ideą. A nie pieniędzmi, czy zakłamaniem”. Każdy kto mnie zna, wie, że może na mnie liczyć w każdej sytuacji. Jeżeli jest tego wart. Życie kilkakrotnie jednak pokazało, że to, co wierzyłem, ma się nijak do tego, co jest teraz.

Ja w ogóle mam wrażenie, że to twoje odcięcie się od Wisły przypomina wyjście z jakiegoś gangu. Tu z kimś się bijesz za tamte czasy, wcześniej nie dojeżdżasz na trening medialny przed walką z Wachem, bo podobno dostałeś cynk, że ktoś się na ciebie zasadza.

To nie o to chodzi, że ktoś się zasadzał.

Oczywiście w pewnym momencie Wisła czuła się mocna. Ja też czułem się mocny, bo to działa w dwie strony. Ja się nie bałem z nimi wyjść na ręce, ale wiedziałem, że to nie będzie tak wyglądało. Wiele rzeczy, które zostały opisane w niedawno wydanej książce jest na pewno prawdziwych. Nie czytałem, ale kilku moich przyjaciół, którzy byli silnie zakorzenieni w klubie, mówiło, że autor musiał być dobrze poinformowany. Każdy, kto zna prawdę, dzisiaj wie, że robili kurewstwo. Robili kurewstwo straszne. I nie mówię tylko na szkodę klubu, ale przede wszystkim samym sobie. Mógłbym o tym gadać w nieskończoność, bo mam pewien żal. Ja żyłem zasadami, a oni pieniędzmi i kurewstwem.

Wiesz, same noże to jest kurewstwo.

Wiem, ale to dogadali się na jakichś tam zasadach z Cracovią, że Kraków na noże i…

…i oberwał kibic Korony. Te wszystkie zgody, kosy.

Ciężki temat. Ale ktoś, kto nigdy tam nie był… To są ich jakieś tam reguły. Ja nigdy nikogo nożem nie uderzyłem, każdy wie, że biłem się na ręce. Przypięła się do mnie łatka chuligana, a ja byłem chuliganem osiedlowym. Takim, który chciał coś zmienić, chciał mieć najlepszą ekipę w Polsce, chciałem to sportowo ogarniać. Potem przyszły zawody, kiedy zobaczyłem, jak to wszystko wygląda. Dochodziły kolejne [...].

O sparringu z Cieślakiem:

Mówisz o sparingu z Michałem Cieślakiem. Jak było?

Dobrze, bardzo dobrze. Inaczej, wiesz. Warunki te same, on trochę szybszy.

Michał Koper zdradził we vlogu, że sparowaliście też, kiedy byłeś jeszcze w ciężkiej. I Cieślak właśnie po tych sparingach zrezygnował z walk w najwyższej kategorii.

Nie wiem. Ale w ciężkiej naprawdę te ciosy ważą więcej. To normalne, jesteś cięższy.

Teraz Michał jest na innym etapie przygotowań. On już miał walczyć, a ja nie robiłem treningów bokserskich. (Artur puszcza migawkę ze sparingu) Zobacz, dużo chodzenia, sprawdzania. Fajne jest to, że jak sparujemy, to wszyscy przychodzą do WCA.

Bardzo dobrze, że doszło do tego sparingu. Bo wydawałoby się, że styl, który prezentuje Cieślak to największy koszmar dla Szpilki. Wiesz, tacy zawodnicy idący mocno do przodu, naparzający. A ty tu sobie sparujesz z Michałem tuż przed jego walką o pas. On jest w sztosie, ty bez bokserskich przygotowań. Jakbyś chciał pokazać, że w cruiser nie boisz się nikogo.

Bardzo doceniłem Michała po tym sparingu. To znaczy, ja od początku kariery uważałem go za chłopaka, który idzie ostro, który jest takim chuligankiem; a ja lubię takich chuliganów oglądać w ringu. I nasze sparingi naprawdę fajnie się ogląda, poważnie zbierała się cała sala!

Ja nie chciałem za te sparingi żadnych pieniędzy. Po prostu zaoferowałem się Michałowi, ponieważ uwielbiam boksować. Mówię: „Ty, Michał, jak będziecie potrzebować mańkuta, jestem. Jak chcecie, to ogarniecie to jak najszybciej, bo potem są święta, a po świętach lecę do Hiszpanii. Jak chcecie, to możemy sparować w sobotę, w niedzielę i w poniedziałek; mi to nie robi różnicy”. Dla mnie to fajne sprawdzenie się. I fajne jest to, że tu nie ma taryfy ulgowej, ani dla jednego, ani dla drugiego, z każdej strony lecą bomby. Michał musi mieć jeszcze 2-3 sparingpartnerów. Uważam, że ma wszystko, żeby wygrać z Makabu. Ma warunki, jest w fajnym momencie swojego życia, głęboko w to wierzy. I ma przede wszystkim jaja – coś, czego wielu zawodnikom brakuje.

Cały wywiad

Źródło: Hubert Kęska/SportEuro

Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 08-01-20, 07:53   #2 (permalink)
challenger
  
 
Zarejestrowany: Mar 2018
Postów: 1930
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Prześliczne zdjęcie. Tak powinien wyglądać poważny bokser ciężkich kategorii.
Szymon Aleksandrowicz jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 08-01-20, 09:09   #3 (permalink)
journeyman
  
 
Avatar Zmora
 
Zarejestrowany: Dec 2012
Postów: 432
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Marek Cudek Zobacz post
Bo dzisiaj jesteś w stanie dużo więcej przyjąć?

Przyjąć mogę zdecydowanie więcej, nawet mentalnie.



To się uśmiałem xD
Zmora jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 09-01-20, 14:31   #4 (permalink)
journeyman
  
 
Avatar Luis Omega
 
Zarejestrowany: Jan 2019
Postów: 101
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Zimnoch jego miejsce jest w Fame MMA teraz...Z checia bym obejrzał jego batalie ze Świerczewskim czy nawet El TEstosteronem Najmanem
Luis Omega jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 09-01-20, 16:38   #5 (permalink)
prospect
  
 
Avatar bode
 
Zarejestrowany: Aug 2017
Postów: 686
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

"W tej wadze będę koniem".
Dziękuję, do widzenia.
bode jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 09-01-20, 16:46   #6 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 2892
Nominowany 13 razy w 5 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie

Cytat:
Napisał bode Zobacz post
"W tej wadze będę koniem".
Dziękuję, do widzenia.
"Koń jaki jest, każdy widzi".
Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Wasilewski: Dzisiaj nazwisko Szpilka nie gwarantuje sprzedaży biletów Roman Wojewoda Newsy 36 31-07-19 15:34
Szpilka: dzisiaj już nie da się mnie sprowokować Krystian Sander Newsy 0 09-11-18 01:20
Szpilka: Tak naprawdę do dzisiaj nie pamiętam pięciu ostatnich rund Krystian Sander Newsy 10 24-01-16 08:30
Adamek vs Szpilka: Typują redaktorzy Adrian Golec Publicystyka 18 09-11-14 08:31
Artur Szpilka. Pierwsze podsumowanie Adrian Golec Publicystyka 19 02-11-12 06:53


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 10:35.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.