stare 27-12-19, 03:22   #1 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 2892
Nominowany 13 razy w 5 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie Mariusz Wach: lubię iść pod prąd



Maciej Wojs: Pana bokserski początek był dość specyficzny. W rozmowie z Andrzejem Kostyrą z "Super Expressu" wspominał pan niedawno, że na pierwszych zajęciach trener powiedział, iż "nic z pana nie będzie".

Mariusz Wach:Ja to słyszę cały czas! Po każdej z walk, czy to od kibiców, czy dziennikarzy...

Nie pomyślał pan wtedy: "dam sobie z tym spokój"?

Nie. Ja to jestem taki... Lubię iść pod prąd. Nie słucham się innych i mam przez to mnóstwo kłopotów. Zresztą problemy były ze mną od zawsze. A gdyby tak słuchać innych, że się nie uda, że nie warto, to przypuszczam, że wielu sportowców czy ludzi z innych branż nie osiągnęłoby sukcesów. Ja miałem samozaparcie. Mój pierwszy trener popatrzył na mnie na tamtym treningu i powiedział: beztalencie. Coś w tym było, przecież talentu mi nie przybyło. Mam braki, ale nadrabiam je silną wolą i charakterem w ringu.

Otwarcie mówi pan o swoich słabych stronach. W rozmowie z Arturem Gacem z Interii powiedział pan: "uwielbiam się bić, ale nie potrafię tego robić". Muszę przyznać, że to dość specyficzny sposób dla boksera na zrobienie sobie reklamy.

No tak... Tyle, że tak rzeczywiście jest – lubię się bić, ale nie potrafię tego do końca robić. Jak zaczynałem, na sali było nas 40 osób. 38 z nich było wtedy lepszych ode mnie. Moja zadziorność i charakter zaprowadziły mnie jednak tam, gdzie teraz jestem. To paradoks. Stawałem do walk z Kliczką, Powietkinem, Millerem, Whytem... To nie są ułomki, którzy nie potrafią boksować. Po ich ciosach niejeden wylądował w szpitalu. Jakieś pojęcie mam, ale nie potrafię boksować.

Trener Skrzecz, który prowadził pana w boksie olimpijskim, uważa z kolei, że miał pan możliwości, by zostać mistrzem olimpijskim, a potem świata. Jego zdaniem za wcześnie przeszedł pan jednak na zawodowstwo.

Tego nikt praktycznie nie wie, ale gdy zaczynałem, w Niemczech były dwie najlepsze grupy boksu zawodowego w Europie, a może i na świecie – Universum i Sauerland. Z obu miałem propozycje. Byłem amatorem, a miał opcje kontraktów i rozpoczęcia profesjonalnej współpracy. Tyle że ja się po prostu... bałem – wyjazdu, nauki języka i wszystkiego z tym związanego. Dlatego nie podpisałem wtedy żadnego z tych kontraktów.

Zadecydowały wyłącznie względy życiowe?

Tak. W ringu bym sobie poradził.

Pan nie żałuje, że po igrzyskach w Atenach zdecydował się przejść na zawodowstwo?

Brakło mi niewiele, żeby wystąpić wtedy w Atenach. Zresztą ja tam przecież byłem, co prawda nie na stadionie, ale pojechałem do Grecji w roli rezerwowego. Nic bym jednak tam nie zrobił, szybko by się to skończyło. Czuję jednak, że cztery lata później, w Pekinie, miałbym już na tyle doświadczenia, że wywalczyłbym medal. A czy żałuję? To nie było tak, że ja z dnia na dzień się wkurzyłem i podpisałem kontrakt. Rozmawiałem z prezesami boksu amatorskiego, ale nie mieli mi nic do zaoferowania. To miały być kolejne cztery lata bez konkretów. W boksie zawodowym miałem kontrakt, byłem zabezpieczony. Gdy go już podpisałem, nie wracałem myślami do igrzysk. Ale czuję, że gdybym został w boksie olimpijskim, "zrobiłbym" medal. Już wtedy walczyłem z najlepszymi – z Powietkinem, Kubańczykami i Rosjanami. Jeździłem na bardzo mocne sparingi i je wygrywałem. Moja końcówka w boksie olimpijskim była obiecująca, dobrze się to zapowiadało, a mi dobrze się boksowało. Wybrałem jednak zawodowstwo [...].

Po niedawnej walce z Whytem powiedział pan, że "moje nazwisko w Polsce jest byle jakie. Doceniają mnie, ale za granicą".

Bo tak jest. Gdy jeżdżę do Anglii na sparingi, to dzieciaki w restauracjach mnie poznają, podchodzą, chcą pogadać, zrobić sobie zdjęcie. W Polsce jest inaczej. Nie wiem, dlaczego tak to wygląda.

To kwestia większego zainteresowania dyscypliną?

Chyba nie. U nas promowane są inne osoby. Mógłbym naprawdę robić dużo i wstawiać w Internet różne pierdoły, żeby moja popularność była większa. Ale... No nie jestem takim typem człowieka. To nie mój klimat. Mogę się powygłupiać, ale ze znajomymi, w swoim gronie i za darmo. Nie muszę tego wrzucać w sieć, żeby podbić swoją stawkę. Taki mam charakter. Teraz w Polsce bardziej promowane są wygłupy, pojawiły się freak-fighty. Jasne, to funkcjonuje, bo daje pieniądze. Ale ci prawdziwi wojownicy odchodzą niestety na drugi plan.

Ma pan o to żal?

Tak. Szczególnie, gdy pomyślę, ile lat ciężko trenowałem, by być tam, gdzie jestem.

Takie walki mają to do siebie, że o udziale w nich decyduje popularność, zazwyczaj ta niezwiązana ze sportami walki.

Do tego doprowadzili jednak nie sami zawodnicy, ale kibice, dziennikarze i telewizja. Ale to normalne – sprzedaje się produkt, który jest bardziej popularny. Nie liczą się więc umiejętności, czy to, kto lepiej potrafi boksować. Liczy się medialność.

Na razie myśli pan o boksie. Poświęcił mu pan 20 lat, dokładnie połowę życia. Godzi się pan już z myślą, że koniec kariery zbliża się nieubłaganie?

No właśnie nie, nie chcę się z tym godzić. To będzie jeden z najgorszych dni w moim życiu. Tak jest chyba w przypadku każdego sportowca, prawda? Ostatnia walka, taka pożegnalna, ostatni bieg czy coś tam innego... Nie wyobrażam sobie, by odwiesić rękawice.

Kołek nie jest jeszcze wbity w ścianę?

Nie. Nie wyobrażam sobie tego i dlatego przeciągam tę karierę, jak mogę. Powiedziałem kiedyś, że pożegnalną walkę chciałbym stoczyć w wieku 50 lat. Może karierę zakończę wcześniej, ale ostatnią walkę szykuję na "50".

To spore wyzwanie.

Jestem w takim wieku, że każda walka odbija się już na moim zdrowiu. Jeśli jednak będę się dobrze prowadził, to uda mi się przedłużyć karierę o parę lat. Byli mistrzowie, co nawet w wieku 45 lat zdobywali tytuły [...].

Przypuszczam, że mając taką perspektywę, nie patrzy pan wstecz i nie ocenia swojego dorobku, ale spróbujmy: czuje się pan spełniony w ringu?

Hmm... Chyba mogę powiedzieć, że boksersko jestem spełniony. Z takiego wielkiego "kloca" doszedłem do walki o mistrzostwo świata. Stoczyłem też kilka innych fajnych walk. Nawet ta ostatnia, z Whytem, jest odpowiedzią na to pytanie. To było jedno z największych wydarzeń bokserskich roku. Mogli tam wziąć każdego zawodnika na świecie i każdy by się zgodził, a zadzwonili do Mariusza Wacha, który dwie walki wcześniej "zrobił" w salkach gimnastycznych. Komuś to już jednak tłumaczyłem: promotorzy zagraniczni, ci, którzy interesują się boksem, wiedzą o mnie wszystko. Wiedzą, czy trenuję, bo mają w Polsce źródła, które ich na ten temat informują. Wiedzą jak się zachowuję w sparingach z Joshuą i innymi ze światowej czołówki, jak te sparingi wypadają. Nie wzięli mnie dlatego, że jestem wielki, tylko dlatego, że dam dobrą walkę. Gdyby w Polsce ktoś zorganizował galę na Stadionie Narodowym czy jakieś inne wielkie wydarzenie, na pewno by do mnie nie zadzwonił.

Dlaczego?

Nie wiem. A tutaj co? Pierwsze i pyk: zadzwonili do Mariusza.

Cały wywiad

Źródło: Maciej Wojs/TVP Sport

Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 27-12-19, 09:36   #2 (permalink)
bum
  
 
Avatar Michael Scofield
 
Zarejestrowany: Aug 2019
Postów: 65
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Mega sympatyczny jest Mariusz.
Michael Scofield jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 27-12-19, 13:02   #3 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: May 2008
Postów: 5024
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

ok, wywiad spoko, mario też spoko i to jest właśnie koleś który w przeciwieństwie do cwaniakowatego jackiewicza jest naturalny. No ale troche odlatuje jak mówi że walki dostaje bo jest efektowny kiedy nudniejszego boksera naprawdę cieżko znaleźć. Ale ma dobrą opinie, dobrze wygląda, ma 12r z Kliczką, odpowiedni rekord, nie kojarze sytuacji żeby odwoływał walki, w ringu też z pokorą dostaje wpierdol ale daje też rundy. I prawdopodobnie jest dosyć tani jak na swoje nazwisko.
Po walce z Povo miałem odruch wymiotny słysząć nazwisko Wacha ale niemal w każdej nastepnej walce pozytywnie mnie zaskakiwał. Teper, Miller, Szpilka, Bakole mimo porazki przed czasem czy teraz Whyte.. U Wacha nietypowe jest to że mimo lat, wielu porażek on podchodzi do tego tak samo jak wtedy kiedy był obiecującym prospektem. Jest tak samo niemrawy co dla boksera na fali wznoszącej było dosyć wkurwiające, a dla yourneymana obijanego regularnie przez wyżej notowanych rywali jest standardem.
kubuś jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 27-12-19, 13:47   #4 (permalink)
champion
  
 
Avatar Taszun
 
Zarejestrowany: Jan 2008
Postów: 4615
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał kubuś Zobacz post
ok, wywiad spoko, mario też spoko i to jest właśnie koleś który w przeciwieństwie do cwaniakowatego jackiewicza jest naturalny. No ale troche odlatuje jak mówi że walki dostaje bo jest efektowny kiedy nudniejszego boksera naprawdę cieżko znaleźć. Ale ma dobrą opinie, dobrze wygląda, ma 12r z Kliczką, odpowiedni rekord, nie kojarze sytuacji żeby odwoływał walki, w ringu też z pokorą dostaje wpierdol ale daje też rundy. I prawdopodobnie jest dosyć tani jak na swoje nazwisko.
Po walce z Povo miałem odruch wymiotny słysząć nazwisko Wacha ale niemal w każdej nastepnej walce pozytywnie mnie zaskakiwał. Teper, Miller, Szpilka, Bakole mimo porazki przed czasem czy teraz Whyte.. U Wacha nietypowe jest to że mimo lat, wielu porażek on podchodzi do tego tak samo jak wtedy kiedy był obiecującym prospektem. Jest tak samo niemrawy co dla boksera na fali wznoszącej było dosyć wkurwiające, a dla yourneymana obijanego regularnie przez wyżej notowanych rywali jest standardem.
jest efektownie jak przeciwnik jest z gornej polki poniewaz wach obrywa, jest naciskany a ma mocna szczeke i dalej stoi, cos tam trafi bo przeciwnik ciagle wchodzi na cios, walka trwa. To jest efektowne.
Whyte byl bez formy a Wach zawsze jej nie ma... Nieistotne czy trenuje czy nie. Wszystko co Wach posiada to jest rzemioslo na jakims przecietnym poziomie. Na poziomie na ktorym super forma fizyczna nie jest potrzebna.
Nie zgadzam sie ze Wach nie umie sie bic. On nie umie prowadzic bojki, budowac ja. To musi pozostawic przeciwnikowi ktory sam sie przez to zblizy. Bic sie nie umie w sensie ataku, bycia agresorem ale bronic sie umie. Bronic poprzez bojke bo przeciez wach nie ma zdolnosci tworzenia kontr,unikania walki itd. po prostu oddaje jak musi i jak przeciwnik mu pozwoli narzucajac mu podobny stopien przygotowania. Czyli szybkosc,czas reakcji itp.
Wach wcale nie idzie pod prad. On po prostu bedzie zawsze tam gdzie ktos go postawi. Jesli nie wezmie go i nie przesunie gdzie indziej to tak bedzie stal w tym miejscu i robil swoje. Trener mowi ze jestes beztalencie a wach swoim czasem reakcji na ocene sytuacji sprawia ze trener nie ma czasu czy wach sie obrazil i idzie do domu czy wkurwil sie zeby pokazac ze jest inaczej. Czas leci a wach dopiero wydal z siebie eeeeeeee a trening trwa, ktos stoi i marznie i nie ma kolegi do pary, trener mowi jedziemy i wszystko wraca na swoje tory
Mowisz mlodemu Wachowi zeby nie przychodzil na sale,szkoda czasu. Minely dwie godziny wach przechodzi przez sale do drzwi wyjsciowych a wlasnie odbywa sie kolejny trening. trener wola wacha i mowi przebieraj sie bo zdzichu nie ma z kim trenowac, mariusz przeciez nie powie NIE! i wach ciagle na sali i tak sie rozwinal ze w koncu zaczal wygrywac z tymi co go bili
Taszun jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 27-12-19, 18:03   #5 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 6608
Nominowany 4 razy w 4 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

Cytat:
Napisał kubuś Zobacz post
ok, wywiad spoko, mario też spoko i to jest właśnie koleś który w przeciwieństwie do cwaniakowatego jackiewicza jest naturalny. No ale troche odlatuje jak mówi że walki dostaje bo jest efektowny kiedy nudniejszego boksera naprawdę cieżko znaleźć. Ale ma dobrą opinie, dobrze wygląda, ma 12r z Kliczką, odpowiedni rekord, nie kojarze sytuacji żeby odwoływał walki, w ringu też z pokorą dostaje wpierdol ale daje też rundy. I prawdopodobnie jest dosyć tani jak na swoje nazwisko.
Po walce z Povo miałem odruch wymiotny słysząć nazwisko Wacha ale niemal w każdej nastepnej walce pozytywnie mnie zaskakiwał. Teper, Miller, Szpilka, Bakole mimo porazki przed czasem czy teraz Whyte.. U Wacha nietypowe jest to że mimo lat, wielu porażek on podchodzi do tego tak samo jak wtedy kiedy był obiecującym prospektem. Jest tak samo niemrawy co dla boksera na fali wznoszącej było dosyć wkurwiające, a dla yourneymana obijanego regularnie przez wyżej notowanych rywali jest standardem.
Fragment o pozytywnym zaskakiwaniu sprawia, że o Wachu jako o najnudniejszym bokserze powinieneś chyba pisać w czasie przeszłym. Ostatnimi czasy daje ciekawe pojedynki, raczej trudno zasnąć.

Mam inne zdanie w kwestii jego podejścia. Dawniej, kiedy dostawał po głowie, zamykał się w swojej skorupie, zbierał co musiał i skupiał się na dotrwaniu do końca. Teraz walczy odważniej, jak bokser, który ma niewiele do stracenia (bo w sumie tak jest). I na tym zyskuje widowisko.
Tejksio jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Mariusz Wach: a ja mam czutkę, że Whyte przegra Marek Cudek Newsy 2 05-12-19 21:59
Wach - Miller: podsumowanie spotkania "Wikinga" z "Wielkim Dzieciakiem" Krystian Sander Publicystyka 3 14-11-17 06:28
Mariusz Wach - Jarrell Miller: analiza porównawcza Krystian Sander Publicystyka 11 08-10-17 18:25
Mariusz Wach wystąpi 14 marca w Lubinie Paweł Rozmytański Newsy 0 03-02-15 07:02
Mariusz Grabowski dla Boxing.pl obszernie o gali w Radomiu, finansach i nie tylko Krystian Sander Wywiady 7 29-12-14 13:09


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 10:47.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.