boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Newsy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 01-12-19, 23:40   #1 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 2775
Nominowany 5 razy w 2 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie Sulęcki: mam nadzieję, że to już ostatni zabieg



Hubert Kęska kontynuuje podróż po krainie boksu. Kontynuacja znakomitej książki "Zrozumieć boks" jest całkiem prawdopodobna, bo do kolekcji autora dochodzą kolejne świetne wywiady. Czytelnikom boxing.pl polecam rozmowy z Joanną Jędrzejczyk i Maciejem Sulęckim, poniżej fragmenty wywiadu ze "Striczem".

Maciej Sulęcki: Wiesz, bardzo chciałem wrócić w tym roku na ring. Uważam, że wizerunkowo i sportowo fajnie by to wyglądało, że po takiej słabej walce wracam od razu, najlepiej na amerykańskim ringu. Tak się nie stało, ponieważ moja ręka nie jest do końca zdrowa. Lekarz zrobił operację, ale nie zrobił wszystkiego. Po operacji, kiedy ta ręka miała być już zdrowa, poszedłem sobie potarczować, wcale nie mocno. No, ból ręki jest praktycznie taki sam.

Hubert Kęska: Po jakim czasie wróciłeś na salę?

To było jakieś trzy tygodnie temu, czyli 3,5 miesiąca po walce. Od tej pory nie dotknąłem się w ogóle boksu.

Przed naszym spotkaniem byłeś na treningu.

Albo biegam, albo chodzę na siłownię. Robię też motorykę z Piotrem Obtułowiczem albo Marcinem Sałatą. Oni się dobrze znają na robocie, odciążali mi rękę. Dzisiaj akurat poszedłem sobie pobiegać w lesie, pogoda fajna. Ale ile można biegać? Słuchaj, treningi na pół gwizdka to nie są treningi. Ja jak wchodzę na salę, to albo zapierdzielać mocno, albo nie robić nic. Dlatego te obecne treningi są – jak na mnie – bardzo słabe. Podtrzymuję formę, trzymam michę. Staram się prowadzić tak, jak powinienem. Choć nie ukrywam, że na piwko też lubię sobie czasami pójść. Teraz szczególnie.

Od kiedy w rzeczywistości masz problem z ręką?

Kontuzji doznałem z Rosado, wtedy nastąpiło apogeum. Natomiast dopiero niedawno jeden z lekarzy uświadomił mi, że ja byłem u niego z tą ręką już ponad dwa lata temu. Czyli już wtedy się z nią bujałem. Ale to nie był taki ból, raczej dyskomfort. Po Rosado się zaczęło. Ręka była w takim stanie, że przy każdym uderzeniu był duży ból. Choć raz było lepiej, raz gorzej.

Pamiętam, że długo nie było pewne, czy zawalczysz z Andrade. W samej walce kontuzja miała jakiekolwiek znaczenie?

(chwila ciszy)

Nie. I chciałbym przy tym pozostać. Powiedziałem, że wychodzę zdrowy. Jakbym nie był zdrowy, jakbym nie był pewny, to do tej walki bym nie wyszedł. Czy wyszedł bym drugi raz w takim stanie? To inna sprawa. W Stanach też chodziliśmy po szpitalach. Natomiast wziąłem tę walkę, marzyłem o tej walce. Ból schodził na drugi plan. I to wszystko.

Byłeś na ten bój bardzo nakręcony. Wyzwałeś na pojedynek Andrade jeszcze przed galą.

To było po pierwszej konferencji prasowej, jak tylko przyjechałem do Providence. Na konferencji coś zaczął gadać. Ja rozumiem, że trzeba robić pewne rzeczy pod media, ale za słowa też trzeba brać konsekwencje. Poczekałem aż wyłączą się kamery, podszedłem do niego i powiedziałem, że jak coś, to czekam na niego przed halą, możemy porozmawiać. I tak trochę się speszył.

Bo to byłaby już inna dyscyplina.

Inna dyscyplina. Ale tak jak mówię – nie tylko za swoje czyny trzeba brać odpowiedzialność, za słowa również. On nie wziął. Wydaje mi się, że takie gry słowne nie są tego warte. Ale to wiesz – było, minęło.

Byłeś bardzo nakręcony już na długo przed tą sytuacją. Gdy po raz pierwszy usłyszałeś o Andrade, wykrzyczałeś, że będziesz mistrzem świata. W momencie, kiedy ten zamiast ciebie wybrał Akawowa, chciałeś przylecieć do Stanów i spojrzeć mu głęboko w oczy. Byłeś pewny siebie do końca.

Troszeczkę obrosłem w piórka. Poczułem, że taki Andrade – choć mistrz świata – jest w moim zasięgu. Były pyskówki, a przecież gadaniem jeszcze nikt nie wygrał walki. Lepiej schować gadanie w kieszeń, wyjść do ringu i robić robotę. Wiadomo, nie można dać sobie nasrać na głowę – jak ktoś mnie zaatakuje pierwszy, to ja jej nie spuszczę, bo tak nie potrafię. Natomiast pokora, skromność. To, co było moją zaletą, DUŻĄ zaletą jeszcze parę lat temu. Uważam, że szczególnie przed tą walką z Andrade troszeczkę mnie to zawiodło. I zostałem skarcony.

To dotyczy od boksu, po sprawy damsko-męskie. Im bardziej człowiek na coś się nakręca, tym większe może przyjść później rozczarowanie. Upadek z wysokiego konia boli bardziej.

W pewnym momencie zacząłem brać niektóre rzeczy strasznie na poważnie. Boks na poważnie. Nawet tak sobie zacząłem myśleć, dlaczego walka z Proksą, dlaczego te parę lat temu wychodziło mi dużo lepiej niż teraz? Choć teraz też mi wychodzi, jestem dalej w topie. Ale uważam, że wtedy czerpałem większą radość z tego wszystkiego. Czerpałem większą radość jak byłem młodszy, kiedy do tego dochodziłem, kiedy widziałem, że idę powolutku do góry, do góry, do góry.

Dlaczego?

Bo miałem do tego kurewski dystans. I się tym bawiłem przede wszystkim. Nie narzucałem sobie cholernej presji, że teraz „dobra, na pewno będę mistrzem świata”. Bo to troszeczkę schodziło na drugi plan. To był cel, marzenie, ale ja o tym nie myślałem. A kiedy zaczynałem do tego mistrzostwa dochodzić – powolutku, kroczek po kroczku do walk o największe tytuły – zacząłem coraz bardziej o tym myśleć. Myślałem co robić, żeby być mistrzem świata. Że będę mistrzem świata, BĘDĘ MISTRZEM ŚWIATA. Uważam, że czasami brałem sobie za dużo na głowę, wywierałem na sobie za dużą presję. I mnie to chyba troszeczkę przerosło. Może nie przerosło, ale po prostu straciłem radość z walki. I dlatego wyszło mi to bokiem. [...]

Niektórzy zwalali porażkę na twojego trenera. Jesteś lojalny, więc pewnie nie potraktowałeś tego jako usprawiedliwienie, rozmycie odpowiedzialności.

To na pewno przeszkadzało. Staram się nie brać tego do siebie, ale jest ciężko. Nawet pan Andrzej Wasilewski… Niestety nie wierzę w to, że jest zwolennikiem Piotrka Wilczewskiego. Wcześniej zresztą nie był zwolennikiem Pawła Kłaka.

Da się to wyczuć?

Może to powiedzieć wprost, ja o tym wiem. Ale to nie jest ich sprawa. Pan Andrzej Wasilewski nie jest w ringu. Pan Andrzej Wasilewski jest promotorem, zna się na boksie tylko od strony biznesowej.

Generalnie człowiek, który nie dotknął profesjonalnego sportu, który na własnej skórze tego nie poczuł, nie rozumie pewnych rzeczy. Ludzie dziwią się, że ten nie zrobił tego, czy tego. A co, jeśli sportowiec jest zmęczony? Szczególnie w boksie, gdzie jesteś zmęczony skrajnie. Kiedyś dałem koledze taki przykład. Mówię: „Jak taki jesteś mądry, to idź zrób 15-20 kilometrów biegu. Biegnij i jeszcze nich ktoś cię rzuca piłeczkami. Nie to, że zrobi ci nimi krzywdę, ale tu siniaka będziesz miał, tu dostaniesz na kichy, tam oberwiesz. I biegnij cały czas, i nie stań!” Wtedy zrozumiesz, co czuje taki chłopak, który trenuje, boksuje, walczy. Gdzie nie dość, że jest skrajnie zmęczony, to jeszcze dostaje w łeb. Gdzie go przytka, gdzie mu gasi światło. Ludzie tego nie rozumieją, tylko pytają: „czemu on tego nie zrobił?”


W przypadku trenera Wilczewskiego krytykowano zarówno dobór taktyki, jak i rady, które przekazywał ci w narożniku.

Ja trafiłem na zawodnika, gdzie Andrzej Gmitruk by nic nie dał, sam Bóg by nic nie dał. Po prostu on mi stylowo kompletnie nie podjeżdża. Ja sparowałem z wieloma pięściarzami. Z mistrzami świata, z zawodnikami z topu. Z Taylorem, z Kesslerem, z Abrahamem. Wiadomo, sparing to nie jest walka, natomiast uważam, że taki Mikkel Kessler jest lepszym pięściarzem od Demetriusa Andrade. Ale sam styl, sam styl Andrade… Dla mnie to była łamigłówka, po prostu łamigłówka. Trener może mi tylko dawać podpowiedzi, to ja wychodzę do ringu.

Wilczewski mocno przeżył krytykę. Wiem, że zadzwonił wzburzony do jednego z dziennikarzy.

Rozumiem to. Bo weźmy samo określenie: „dobry trener”. Uważam, że to jest najgorsze pojęcie, jakie tylko może być. Jak ja słyszę coś takiego, to załamują mi się ręce. Dobry dla kogo? Dla mnie? Czy dla ciebie? Dla ciebie będzie dobry, a dla mnie już niekoniecznie. Bo styl, podejście mentalne. To jest bardzo bliska relacja.

Andrzej Gmitruk miał amerykański styl.

I to też jest dobre! Bo wychodzisz na salę z radością, a nie za karę. Chcesz mieć głośno muzykę? Będziesz miał dyskotekę. Chico Rivas kiedyś mi powiedział jedną rzecz. „Sala treningowa jest dla zawodników. To ty jesteś zawodnikiem, ty masz czuć się komfortowo. Ty chcesz muzykę? To włącz sobie muzykę. Jak będziesz chciał, żeby tańczyło ci tu dwadzieścia dupeczek, to będzie ci tańczyło dwadzieścia dupeczek – tylko mi powiedz. Ty masz czuć radość, zabawę”. Tak samo było z Gmitrukiem i to mi się podobało. [...]

===============================

Doktor zaczął mnie straszyć, że są pozrywane wiązadła między dwiema kościami – łódeczkowatą i księżycowatą. Nazwy z kosmosu!

– Panie doktorze, niech pan po ludzku do mnie mówi.

– Proszę pana, od sześciu do dziewięciu miesięcy przerwy.

Wydał mi taki wyrok na podstawie starej tomografii komputerowej, bez USG.

– Panie doktorze, ale to wcześniej nie widział pan, że coś tam jest?

– No nie, nie widzieliśmy.

Albo nie widział, albo nie chciał wziąć odpowiedzialności – nie mam pojęcia.

Zrezygnowany poszedłem do kolegi, który pracuje w MSW. Stawał na rzęsach, żeby wszystko dokładnie sprawdzić i – na całe szczęście – wykluczył taką diagnozę. Powiedział, że tam nic nie ma, że to są odpryski kości i po prostu trzeba będzie otworzyć, znowu poczyścić, podszlifować kość, zamknąć. No i dwa miesiące przerwy, a nie pół roku.


Jutro to robicie.

Tak, mam nadzieję, że to już ostatni zabieg. Ale sam widzisz, jakie to jest psychiczne męczenie się. Marzenia, cele, stresy, nerwy – tego nikt nie zrozumie. Nikt. Ani twoje dziecko, ani twoja żona, kochanka, matka, ojciec.
[...]

W jakiej kategorii wrócisz?

Na razie średnia, nie będę skakał jak żabka.

Ta kategoria to przekleństwo.

Jest piekielnie trudna. Ale jest w niej dużo nazwisk, są duże pieniądze.

Wiem, że bardzo ciężko będzie zdobyć tytuł mistrza świata, ale ta dywizja to mój priorytet. Limit junior średniej zrobię na pewno, ale w tym momencie skupiam się tylko na kategorii średniej. Chcę jeszcze spróbować, dostać jakąś dużą walkę. To znaczy nie dostać, zapracować sobie na nią. I ewentualnie, jak nie pójdzie, to będziemy próbowali w kategorii junior średniej, gdzie jest dużo łatwiej.


Cały wywiad na stronie sporteuro.pl

Źródło: Hubert Kęska/Sporteuro

Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 02-12-19, 10:28   #2 (permalink)
challenger
  
 
Zarejestrowany: Jul 2012
Postów: 1990
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Fajny wywiad. Dobrze, że zrozumiał, że głupkował trochę ostatnio, zalatywał Szpilką.
Mam nadzieję, że nabierze pokory, a całą złość właściwie ukierunkuje i wpakuje w treningi.

Co do Wilczewskiego to nie wiem co on w sobie ma, że bokserzy tak mu wierzą. Ja nie widzę w nim potencjału. Nie wiem co robi z bokserami na treningach, ale jego podpowiedzi w narożniku są często bez sensu, nieadekwatne do sytuacji.
omen jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 02-12-19, 11:21   #3 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: May 2008
Postów: 4978
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

wywiad spoko, parę celnych spostrzeżeń ale tekst że chciał czekać na Andrade przed halą.. jakaś totalna masakra. Nawet Szpila nie byłby chyba takim debilem. Sulek taki zawsze spoko koleś się wydaje i taka jazda... dla mnie zdzwiony Andradę tekstem " czemu mamy się tu bić, nie chcesz tej kasy?" zaorał go jak skońćzonego gówniarza.

Do Wilczewskiego mam podobne wrażenia co Omen. Być może jest dobrym praktykiem, np świetnie tarczuje. Ma tez chyba takie koleżeńskie relacje ze swymi podopiecznymi co niekoniecznie musi być plusem.. ale jego praca w narożniku wygląda jak totalna amatorka. Nadmiar emocji, straszna nerwowość, ochrypły głos jak po przepiciu, porady z dupy, wszystko zupełnie nieadekwatne do tego co dzieje się w ringu. Troche jak wskazówki które lecą z trybun, forma jak pod budką z piwem.
kubuś jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 02-12-19, 13:00   #4 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Apr 2010
Postów: 2500
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

szkoda tej nadgorliwosci, jacobs byl za wczesnie, andrade tez. brakowalo tych 2-3 walk z szeroka czolowka.a tak 30 lat, dwie weryfikacje, zniszczenie reki, brak treningow. w perspektywie powrot do formy i walki na przetarcie. szkoda.
wariat3000 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 02-12-19, 13:13   #5 (permalink)
bum
  
 
Avatar Michael Scofield
 
Zarejestrowany: Aug 2019
Postów: 46
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Jak zawsze świetna robota Huberta Kęski.
Michael Scofield jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
RSC: Ostatni taniec w Spodku plus Spence, Sulęcki i Wierzbicki Andrzej Pastuszek Publicystyka 0 05-04-19 16:32
Abramowitz: Sulęcki z przewagą niemal we wszystkim. Rosado uosabiał ducha Filadelfii Krystian Sander Newsy 4 17-03-19 18:52
Sulęcki i Rosado po dwa razy na deskach, Polak wygrywa na punkty! Jakub Zegarowski Newsy 25 17-03-19 05:01
Sulęcki: mam nadzieję, że Culcay jest tak dobry, jak się o nim mówi Krystian Sander Newsy 7 11-10-17 14:43
Maciej Sulęcki dla Boxing.pl o treningach w Stanach Zjednoczonych z nowym trenerem Krystian Sander Newsy 0 05-08-15 12:47


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 01:41.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.