boks, forum, zobacz

boks, forum, zobacz (http://www.boxing.pl/forum/)
-   Newsy (http://www.boxing.pl/forum/newsy/)
-   -   Wspomnienia Bartłomowicza, cz.2: Wasilewski więcej w boks włożył niż z niego wyjął (http://www.boxing.pl/forum/newsy/56024-wspomnienia-barta-omowicza-cz-2-wasilewski-wiae-cej-w-boks-wa-oa-ya-nia-z-niego-wyjae.html)

Krystian Sander 14-05-19 13:42

Wspomnienia Bartłomowicza, cz.2: Wasilewski więcej w boks włożył niż z niego wyjął
 

"Z widzenia" może go znać wielu z nas, ale nie każdy zapewne wie, jaką rolę w rodzinie KnockOut Promotions pełni Daniel Bartłomowicz. Zapraszamy do zapoznania się z fragmentami drugiej części wywiadu Huberta Kęski, który przybliża sylwetkę Dyrektora ds. organizacyjnych największej polskiej grupy promotorskiej. Rozmowa ukazała się na portalu sporteuro.pl kilkanaście dni temu.

Skoro o pieniądzach. Która z organizowanych przez ciebie gal była najdroższa?

W czołówce jest na pewno gala Szpilka-Adamek. Ze względu na wszystko – gigantyczny obiekt, największą scenotechnikę, ochronę. Bardzo drogą galą, swego czasu absolutnie naszą najdroższą, była ta z walką Diablo z Fragomenim w Atlas Arenie. Fragomeni był byłym mistrzem, powstał wakat i ogłoszono przetarg, który wygrała grupa KnockOut Promotions. Wiesz, ile wynosiła kasa dla Fragomeniego?

Podejrzewam, że nie był super drogi. W końcu to kategoria junior ciężka.

Kwotę, która pozwoliła nam wygrać przetarg stanowiło 606 tys. dolarów. Czyli wyszło po 303 tys. dla każdego minus określony procent dla federacji. A to był dwa tysiące dziesiąty rok!

A to pewnie nie koniec kosztów.

Do tego wynajęcie na 3-4 dni Atlas Areny, wynajęcie kilkuset ochroniarzy, kilku limuzyn. Pomyśl sobie, w złotych czasach przyjeżdża do ciebie WBC – wszyscy ze Stanów albo z Meksyku. W tym supervisor, szef federacji i główny sędzia lecą biznes klasą, gdzie bilet kosztuje 25 tys. Masz tych gości na cztery dni, wozisz ich, ochraniasz, zapewniasz im pięciogwiazdkowy hotel. Straszne sumy się robią, a przecież nie wymieniliśmy jeszcze kosztów produkcji. To jest bardzo niewdzięczny biznes.

Przeczytałem na Twitterze, że załatwienie walki o EBU to koszt 250 tys.

Do tego oprawa, kolejnych kilka walk. Sam kontraktuję co galę scenotechnikę, więc mniej więcej wiem, jakie to są koszty. Myślę, że pół bańki to bez żadnego problemu.

Dlatego ja współczuję serdecznie każdemu promotorowi. Wszyscy mówią, ile Andrzej Wasilewski wyciągnął. Ludzie, niewspółmiernie mniej niż włożył!

Pytałem go kiedyś o to, nie potrafił precyzyjnie odpowiedzieć.

Nie dziwię się. Musiałby mieć księgowego, który chodziłby za nim dwadzieścia cztery godziny na dobę i notował każdy tysiąc czy dwa, które wyciąga z portfela, żeby szybko coś załatwić.


Gala Głowacki-Usyk przedstawiana jest jako ta z największą finansową stratą.

Zdecydowanie góra listy, jeśli chodzi o koszta. Łącznie z przetargiem, z całą promocją – pamiętajmy, jak długo trwała – myślę, że to kosztowało gdzieś w okolicach półtora miliona dolarów.

Pamiętam, że promowaliście galę zarówno w Gdańsku, jak i w Warszawie.

Byłem odpowiedzialny za stworzenie tzw. tygodnia z boksem w Trójmieście. Zrobiliśmy treningi Głowackiego i Usyka w dwóch oldschoolowych gymach. Potem była konferencja przy pomniku Neptuna. Wyobraź sobie – piękne słoneczko, historyczne miejsce, turyści i wszyscy pięściarze występujący na gali stoją naprzeciwko siebie w takim półokręgu w obecności pięciu kamer telewizyjnych.

Czegoś takiego zabrakło mi przy okazji największej imprezy Marcina Najmana. Zamiast zrobić ważenie na Starym Mieście, skąd pięknie widać Stadion Narodowy, zorganizował je w jakimś postPRL-owskim pomieszczeniu.

Cykl wszystkich imprez przed galą na Narodowym to było jakieś nieporozumienie i ja to mogę Marcinowi powiedzieć. Olbrzymie przedsięwzięcie, gigantyczne koszty produkcji, gaże z kosmosu (jeszcze mocno zaliczkowane), a tu słabe zapowiedzi, wolna amerykanka na konferencjach, lichy dywan i krzywe rollupy. Wszystko bez ładu i składu.

Robiąc ważenie na powietrzu, w centralnym miejscu miasta, zachęcasz ludzi by kupili bilet. Turyści przyjeżdżają często na cały weekend i nie mają specjalnych planów.

Pamiętam, że przed Głowacki-Usyk chciałem najpierw zrobić imprezę promocyjną na Zamku Królewskim. Ratusz nie chciał się zgodzić, bo charakter imprezy nie licował z powagą zabytku. Inna sprawa, że wynajęcie takiej powierzchni to koszt 40-50 tys. za dzień lub godzinę. To jest duży koszt, jeśli chodzi o wydarzenie towarzyszące.

(...)

Po co promować galę, która ma odbyć się w Gdańsku, w Warszawie?

Duże walki nie powinny koncentrować promocji tylko na miejsca, gdzie będą się finalnie odbywały. Powinny dotyczyć naszych największych miast. A – ze względu na kibiców, którzy z tych miast mogą na daną walkę przyjechać, B – ze względu na promocję dyscypliny i samej grupy promotorskiej.

Impreza na Starym Mieście ostatecznie się odbyła.

Ponieważ Andrzej Wasilewski bardzo dobrze zna się z Magdą i Larą Gessler. Uznaliśmy, że możemy spróbować wykorzystać ogródek ich restauracji. No i w tym ogródku, nie poszerzając go ani o milimetr, udało się nam postawić pełnowymiarowy ring oraz kratę z oświetleniem. I jeszcze nie dać się zwariować okolicznym mieszkańcom. Bo wiecie, co to znaczy składanie ringu i tłuczenie bolców do kraty oświetleniowej. Impreza miała miejsce w południe, więc roboty zaczęliśmy o piątej.

Miasto nie miało problemu, bo oficjalnie nie było żadnej imprezy, a rykoszetem dostało kilka punktów, że promuje się w nim jedną z najważniejszych walk odbywających się na polskiej ziemi.

Sceneria piękna, Usyk chodzący na rękach.

Z niewiadomych przyczyn poczuł się troszeczkę jak małpka w cyrku i totalnie zlekceważył wydarzenie. Nie wiem, może myślał, że chcemy podglądać jego techniki? Tak naprawdę nic nie pokazał. Poudawał robota Jedi, pochodził na rękach, wykonał kilka ciosów karate w rytm muzyki i powiedział: „все пока”. Co by zależało zrobić dwie minuty walki z cieniem, tarczowanie, skakankę? Rozdałby pięćset autografów i wszyscy byliby szczęśliwi.

Co o nim myślisz?

To generalnie świetny człowiek. Ale wtedy wieźliśmy go z Kijowa samochodem dwanaście godzin na łącznie dwie godziny pobytu i zabawy kosztem nas i polskich kibiców.

Cały wywiad do przeczytania TUTAJ.


Zdjęcia: Piotr Duszczyk/boxingphotos.pl

Dariusz Chmielarski 14-05-19 16:15

Gala Głowacki - Usyk to była wtopa "na własne życzenie". Wobec mało realnych szans na wygraną Główki głupotą było w ogóle przelicytowanie Ukraińców, którzy chcieli tę walkę zorganizować. Gdyby chociaż skutkowało to "życzliwością" sędziów, ale było dokładnie odwrotnie, bo Adelaide Byrd punktowała 119:109 dla Usyka, co było grubym przegięciem, a jej 2 koledzy też nie dali Polakowi ani jednej rundy ponad absolutne minimum przyzwoitości. Fatalny był też wybór miejsca gali, czyli Gdańska, do którego daleko było nie tylko Ukraińcom, ale także kibicom z najgęściej zaludnionej południowej części Polski. Liczono na kibiców boksu ze Szwecji, czy co? Borek to się przynajmniej zna na geografii i robi gale tam, gdzie może liczyć na największą liczbę kibiców, czyli na Górnym Śląsku lub w zachodniej Małopolsce. Jak ktoś ze względów ambicjonalnych "odmraża sobie uszy na złość cioci", to niech potem nie narzeka, że dopłacił do organizowanej imprezy.

Wojtek Mistrzu 14-05-19 23:59

Polecam przeczytać cały wywiad. BARDZO ciekawy. Aż dziwne, że osoba znająca tyle smaczków ze świata boksu i tak chętnie się nimi dzieląca, nie zdobyła absolutnie żadnej popularności. W sumie to mnie nawet dziwi jak chętnie o tym wszystkim opowiada... Ale mniejsza o to. Wpisuję w youtuba i zero. Nic. :)

Marek Cudek 18-05-19 02:04

Pierwszy też był bardzo ciekawy :) A gala Usyk-Głowacki to dla mnie najgorzej zorganizowana duża walka w Polsce. To wyglądało jakby chcieli "spalić" trochę kasy, nic tam się nie trzymało kupy.

szmagel 18-05-19 03:06

narodowej nic nie przebija :) Marek szanujmy sie

Marek Cudek 18-05-19 09:15

Cytat:

Napisał szmagel (Post 597557)
narodowej nic nie przebija :) Marek szanujmy sie

Na Narodowym nie było dużej walki :p


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 14:26.

Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2020, Jelsoft Enterprises Ltd.