boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Newsy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 13-01-19, 21:16   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Nov 2013
Postów: 16952
Nominowany 447 razy w 130 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 36
Domyślnie Historia "Strzelby". "Argentyna wybaczyła mu nawet zamordowanie żony"


Kacper Bartosiak z Weszło pokusił się o ciekawy tekst na temat Carlosa Monzona, legendy argentyńskiego i światowego boksu. "Strzelba" zginął w 1995 roku w wieku zaledwie 52 lat, a jego burzliwe losy możecie sobie przypomnieć poniżej, we fragmentach tekstu z weszło.com. Po całość odsyłamy TUTAJ.

- Bił w ringu, ale także poza nim. Niestety, często także kobiety. Argentyna kochała go jednak bezgranicznie i była w stanie wybaczyć mu nawet zamordowanie własnej żony. Carlos Monzon (87-3-9, 59 KO) zginął tak jak żył – wbrew logice i kompletnie na własnych warunkach. Zostawił po sobie jedno z najbardziej bezkompromisowych bokserskich CV w historii oraz kontrowersyjną legendę, która uwiodła Diego Maradonę i kolejne pokolenia wybitnych argentyńskich sportowców.

Do wypadku doszło w gorące styczniowe popołudnie niedaleko Santa Rosa de Calchines. Abelardo Soratti kończył właśnie codzienną pracę w gospodarstwie, kiedy usłyszał potworny huk. Krótki pisk opon poprzedził serię głuchych uderzeń. Mężczyzn pojął w mig, że na regionalnej drodze numer jeden musiało się wydarzyć coś strasznego i momentalnie ruszył w tamtym kierunku.

Po chwili jego oczom ukazał się zmasakrowany samochód, który leżał na boku niedaleko rowu. Musiał przekoziołkować ładny kawałek, bo znajdował się dobrych kilkadziesiąt metrów od szosy. W środku auta nie było jednak nikogo. Soratti dotarł na miejsce zdarzenia jako pierwszy. Po chwili dołączyli do niego koledzy z sąsiednich gospodarstw. W pewnym momencie wszystkich zaalarmował cichy jęk kobiety. Kilkanaście metrów obok niej leżały dwa nieruchome ciała. Abelardo uznał, że dla mężczyzn nie ma ratunku i wrócił do mocno poturbowanej pasażerki.

– Dobry Boże… Soratti, to Carlitos! Carlitos nie żyje! – zaczął w pewnym momencie krzyczeć jeden z jego sąsiadów.

W samym środku niczego – odwrócony twarzą w stronę zachodzącego słońca niczym bohater jakiegoś naturalistycznego obrazu – leżał bez życia Carlos Monzon, jeden z najwybitniejszych i najbardziej niejednoznacznych argentyńskich sportowców XXI wieku.


(...)

- Więzienie było w jego przypadku karą bardzo umowną. Tak, w 1989 roku został skazany za zamordowanie żony. Tak, historia przemocy domowej (i nie tylko) była w jego przypadku wyjątkowo długa i dobrze udokumentowana. Mimo to sam zainteresowany szedł w zaparte i nie przyznawał się do winy, a sprawa budziła wielkie emocje społeczne. Gdy przyszło co do czego, to argentyński wymiar sprawiedliwości okazał się dla niego nad wyraz łaskawy. Monzon został wprawdzie uznany winnym morderstwa, ale skazano go na zaledwie 11 lat więzienia. Podczas odbywania kary regularnie pojawiał się na wolności dzięki kolejnym przepustkom. Nie było wątpliwości, że zawdzięczał to swojemu gwiazdorskiemu statusowi i wstawiennictwu wpływowych znajomych.

W zamknięciu odnalazł się nadspodziewanie szybko. Adaptowanie się do nowych warunków od zawsze wychodziło mu zresztą przynajmniej tak dobrze, jak korzystanie z pięści. Strażnicy podkreślali, że nigdy nie sprawiał problemów. Za kratami jego nową pasją stała się biblia, w której próbował odnaleźć sens życia. W nagrodę za dobre zachowanie po kilku latach zaczął być wypuszczany na weekendy. Wolny czas spędzał z rodziną, ale najczęściej nikt ze służby penitencjarnej z nim nie jeździł. Umowa była prosta: musiał po prostu wrócić dwa dni później o określonej godzinie. Nigdy nie miał problemów z przestrzeganiem tych niezbyt wymagających zobowiązań.

Z ostatniej przepustki jednak nie wrócił. W niedzielę 8 stycznia 1995 roku była piękna, słoneczna pogoda. Monzon prowadził auto na prostej, wiejskiej drodze. Trudno powiedzieć, dlaczego wypadł z trasy. Na drogę mogło wskoczyć zbłąkane zwierzę. Mógł też wpaść w jakąś koleinę i stracić panowanie nad pojazdem. Może tak naprawdę po prostu nie chciał już wracać do więzienia i chciał się zabić? A może po prostu pędził, bo nie chciał się spóźnić, by nie stracić szans na przedterminowe wyjście? Wersji jest wiele, ale nikt naprawdę nie wie, co kierowało Monzonem. Śledczym ponad wszelką wątpliwość udało się ustalić tylko jedno: samochód jechał o wiele za szybko niż powinien na tak wąskiej i nierównej drodze.



Pogrzeb zgromadził jeszcze większe tłumy niż jego największe walki. A tych było w swoim czasie bez liku. Zdecydowana większość lat siedemdziesiątych to okres brutalnych rządów Monzona. „Escopeta” („Strzelba”) udowodnił, że w pogoni za bokserską nieśmiertelnością wcale nie trzeba podbijać kolejnych kategorii i szukać niestworzonych wyzwań. Wystarczy po prostu konsekwentnie mierzyć się z najlepszymi dostępnymi rywalami w swoim naturalnym środowisku wagowym. Magazyn „The Ring” w 2004 roku sklasyfikował jego kadencję z lat 1970-77 na czwartym miejscu w całej historii wszystkich mistrzowskich dominacji w zawodowym boksie.

„Wychodzenie do ringu przychodzi mi tak naturalnie jak picie yerba mate” – to zdanie wypowiedziane przez Monzona u szczytu sławy być może najlepiej obrazuje jego sportową wyjątkowość. Był urodzonym wojownikiem. Wychował się w slumsach jako jedno z dwunastki dzieci. Szkoła? Ukończył kilka klas, ale to by było na tyle. Do końca życia miał kompleksy, bo czytanie i pisanie przychodziło mu z ogromnym trudem. Od najmłodszych lat bardziej niż ojciec i matka wychowywały go ulica i praca. Najczęściej dorabiał jako pucybut, choć zdarzało mu się także roznosić gazety
- czytamy na weszlo.com.

Źródło: Kacper Bartosiak/weszlo.com

Krystian Sander jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 13-01-19, 21:42   #2 (permalink)
journeyman
  
 
Zarejestrowany: Jul 2011
Skąd: Poznań
Postów: 225
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Czy ktoś się może orientuje czy powstał jakiś film oparty na życiorysie Monzona? Pytam bo jak nie to napiszę scenariusz.
Tomazzi jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 13-01-19, 22:26   #3 (permalink)
champion
  
 
Avatar Rockefeller
 
Zarejestrowany: May 2009
Postów: 5349
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Cytat:
Napisał Tomazzi Zobacz post
Czy ktoś się może orientuje czy powstał jakiś film oparty na życiorysie Monzona? Pytam bo jak nie to napiszę scenariusz.
Szykuje sie cos w stylu mini-serialu

Rockefeller jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 14-01-19, 09:35   #4 (permalink)
prospect
  
 
Zarejestrowany: Jul 2017
Postów: 572
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

"W 2019 roku Disney zaprezentuje w Argentynie serial, który ma przybliżyć skomplikowane losy pięściarza. Licząca trzynaście odcinków produkcja ma skupiać się głównie na mrocznej stronie życia sportowca po zakończeniu kariery i głośnej sprawie zabójstwa żony, która bywała porównywana do procesu OJ-a Simpsona."
kretos jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 14-01-19, 13:37   #5 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 2106
Nominowany 2 razy w 1 Temacie
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Na poziomie, jak zwykle. Mam małe zastrzeżenie: razi mnie nadużywanie słów: "genialny" i "geniusz"
w stosunku do sportowców.
Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Trudna historia Roberta Guerrero i jego żony Paweł Rozmytański Newsy 1 25-07-12 14:51


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 16:24.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.