boks, forum, zobacz

boks, forum, zobacz (http://www.boxing.pl/forum/)
-   Newsy (http://www.boxing.pl/forum/newsy/)
-   -   Historia "Strzelby". "Argentyna wybaczyła mu nawet zamordowanie żony" (http://www.boxing.pl/forum/newsy/54755-historia-strzelby-argentyna-wybaczya-mu-nawet-zamordowanie-ony.html)

Krystian Sander 13-01-19 20:16

Historia "Strzelby". "Argentyna wybaczyła mu nawet zamordowanie żony"
 

Kacper Bartosiak z Weszło pokusił się o ciekawy tekst na temat Carlosa Monzona, legendy argentyńskiego i światowego boksu. "Strzelba" zginął w 1995 roku w wieku zaledwie 52 lat, a jego burzliwe losy możecie sobie przypomnieć poniżej, we fragmentach tekstu z weszło.com. Po całość odsyłamy TUTAJ.

- Bił w ringu, ale także poza nim. Niestety, często także kobiety. Argentyna kochała go jednak bezgranicznie i była w stanie wybaczyć mu nawet zamordowanie własnej żony. Carlos Monzon (87-3-9, 59 KO) zginął tak jak żył – wbrew logice i kompletnie na własnych warunkach. Zostawił po sobie jedno z najbardziej bezkompromisowych bokserskich CV w historii oraz kontrowersyjną legendę, która uwiodła Diego Maradonę i kolejne pokolenia wybitnych argentyńskich sportowców.

Do wypadku doszło w gorące styczniowe popołudnie niedaleko Santa Rosa de Calchines. Abelardo Soratti kończył właśnie codzienną pracę w gospodarstwie, kiedy usłyszał potworny huk. Krótki pisk opon poprzedził serię głuchych uderzeń. Mężczyzn pojął w mig, że na regionalnej drodze numer jeden musiało się wydarzyć coś strasznego i momentalnie ruszył w tamtym kierunku.

Po chwili jego oczom ukazał się zmasakrowany samochód, który leżał na boku niedaleko rowu. Musiał przekoziołkować ładny kawałek, bo znajdował się dobrych kilkadziesiąt metrów od szosy. W środku auta nie było jednak nikogo. Soratti dotarł na miejsce zdarzenia jako pierwszy. Po chwili dołączyli do niego koledzy z sąsiednich gospodarstw. W pewnym momencie wszystkich zaalarmował cichy jęk kobiety. Kilkanaście metrów obok niej leżały dwa nieruchome ciała. Abelardo uznał, że dla mężczyzn nie ma ratunku i wrócił do mocno poturbowanej pasażerki.

– Dobry Boże… Soratti, to Carlitos! Carlitos nie żyje! – zaczął w pewnym momencie krzyczeć jeden z jego sąsiadów.

W samym środku niczego – odwrócony twarzą w stronę zachodzącego słońca niczym bohater jakiegoś naturalistycznego obrazu – leżał bez życia Carlos Monzon, jeden z najwybitniejszych i najbardziej niejednoznacznych argentyńskich sportowców XXI wieku.


(...)

- Więzienie było w jego przypadku karą bardzo umowną. Tak, w 1989 roku został skazany za zamordowanie żony. Tak, historia przemocy domowej (i nie tylko) była w jego przypadku wyjątkowo długa i dobrze udokumentowana. Mimo to sam zainteresowany szedł w zaparte i nie przyznawał się do winy, a sprawa budziła wielkie emocje społeczne. Gdy przyszło co do czego, to argentyński wymiar sprawiedliwości okazał się dla niego nad wyraz łaskawy. Monzon został wprawdzie uznany winnym morderstwa, ale skazano go na zaledwie 11 lat więzienia. Podczas odbywania kary regularnie pojawiał się na wolności dzięki kolejnym przepustkom. Nie było wątpliwości, że zawdzięczał to swojemu gwiazdorskiemu statusowi i wstawiennictwu wpływowych znajomych.

W zamknięciu odnalazł się nadspodziewanie szybko. Adaptowanie się do nowych warunków od zawsze wychodziło mu zresztą przynajmniej tak dobrze, jak korzystanie z pięści. Strażnicy podkreślali, że nigdy nie sprawiał problemów. Za kratami jego nową pasją stała się biblia, w której próbował odnaleźć sens życia. W nagrodę za dobre zachowanie po kilku latach zaczął być wypuszczany na weekendy. Wolny czas spędzał z rodziną, ale najczęściej nikt ze służby penitencjarnej z nim nie jeździł. Umowa była prosta: musiał po prostu wrócić dwa dni później o określonej godzinie. Nigdy nie miał problemów z przestrzeganiem tych niezbyt wymagających zobowiązań.

Z ostatniej przepustki jednak nie wrócił. W niedzielę 8 stycznia 1995 roku była piękna, słoneczna pogoda. Monzon prowadził auto na prostej, wiejskiej drodze. Trudno powiedzieć, dlaczego wypadł z trasy. Na drogę mogło wskoczyć zbłąkane zwierzę. Mógł też wpaść w jakąś koleinę i stracić panowanie nad pojazdem. Może tak naprawdę po prostu nie chciał już wracać do więzienia i chciał się zabić? A może po prostu pędził, bo nie chciał się spóźnić, by nie stracić szans na przedterminowe wyjście? Wersji jest wiele, ale nikt naprawdę nie wie, co kierowało Monzonem. Śledczym ponad wszelką wątpliwość udało się ustalić tylko jedno: samochód jechał o wiele za szybko niż powinien na tak wąskiej i nierównej drodze.



Pogrzeb zgromadził jeszcze większe tłumy niż jego największe walki. A tych było w swoim czasie bez liku. Zdecydowana większość lat siedemdziesiątych to okres brutalnych rządów Monzona. „Escopeta” („Strzelba”) udowodnił, że w pogoni za bokserską nieśmiertelnością wcale nie trzeba podbijać kolejnych kategorii i szukać niestworzonych wyzwań. Wystarczy po prostu konsekwentnie mierzyć się z najlepszymi dostępnymi rywalami w swoim naturalnym środowisku wagowym. Magazyn „The Ring” w 2004 roku sklasyfikował jego kadencję z lat 1970-77 na czwartym miejscu w całej historii wszystkich mistrzowskich dominacji w zawodowym boksie.

„Wychodzenie do ringu przychodzi mi tak naturalnie jak picie yerba mate” – to zdanie wypowiedziane przez Monzona u szczytu sławy być może najlepiej obrazuje jego sportową wyjątkowość. Był urodzonym wojownikiem. Wychował się w slumsach jako jedno z dwunastki dzieci. Szkoła? Ukończył kilka klas, ale to by było na tyle. Do końca życia miał kompleksy, bo czytanie i pisanie przychodziło mu z ogromnym trudem. Od najmłodszych lat bardziej niż ojciec i matka wychowywały go ulica i praca. Najczęściej dorabiał jako pucybut, choć zdarzało mu się także roznosić gazety
- czytamy na weszlo.com.

Źródło: Kacper Bartosiak/weszlo.com

Tomazzi 13-01-19 20:42

Czy ktoś się może orientuje czy powstał jakiś film oparty na życiorysie Monzona? Pytam bo jak nie to napiszę scenariusz.

Rockefeller 13-01-19 21:26

Cytat:

Napisał Tomazzi (Post 587552)
Czy ktoś się może orientuje czy powstał jakiś film oparty na życiorysie Monzona? Pytam bo jak nie to napiszę scenariusz.

Szykuje sie cos w stylu mini-serialu

<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/a9tbKuqmuPo" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>

kretos 14-01-19 08:35

"W 2019 roku Disney zaprezentuje w Argentynie serial, który ma przybliżyć skomplikowane losy pięściarza. Licząca trzynaście odcinków produkcja ma skupiać się głównie na mrocznej stronie życia sportowca po zakończeniu kariery i głośnej sprawie zabójstwa żony, która bywała porównywana do procesu OJ-a Simpsona."

Marek Cudek 14-01-19 12:37

Na poziomie, jak zwykle. Mam małe zastrzeżenie: razi mnie nadużywanie słów: "genialny" i "geniusz"
w stosunku do sportowców.


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 04:47.

Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.