boks, forum, zobacz
Wróć   boks, forum, zobacz > BoxingForum > Newsy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się tutaj    




Komentarz
 
Narzędzia wątku Wygląd

stare 21-11-15, 08:11   #1 (permalink)
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 25492
Nominowany 259 razy w 108 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 22
Domyślnie Miguel Cotto vs Saul Alvarez. Typuje redakcja Boxing.pl


Dzisiaj nad ranem czasu polskiego będziemy świadkami rywalizacji Miguela Cotto z Saulem Alvarezem. Pięściarze staną do walki w umownym limicie 155 funtów, a zatem w kategorii średniej, której limit wagowy wynosi od 154 do 160 funtów. Faworytem bukmacherów jest młodszy z pięściarzy, bokser grupy Golden Boy Promotions Saul Alvarez, za którym przemawia młodość, siła, i bardzo możliwe, że polityka federacji WBC oraz kilku najważniejszych ludzi w boksie. Rywal Meksykanina, portorykański zdobywca pasów prestiżowych organizacji w czterech kategoriach wagowych wniesie do ringu przede wszystkim wielkie umiejętności oraz doświadczenie. 35-letni Cotto wywodzi się z wagi super lekkiej, a zatem nie będzie miał przewagi fizycznej nad młodszym przeciwnikiem, stąd wielu fanów i ekspertów optuje za „Canelo”. Triumf rudego Meksykanina nad „Junito” zapewni mu ponadto prestiżowy tytuł WBC wagi średniej. Kto okaże się lepszy i będzie górą w Mandalay Bay Hotel & Casino w Las Vegas, dowiemy się za kilkanaście godzin. Póki co zapraszamy czytelników do zalogowania się na boxing.pl i wyrażania swoich opinii, do typowania i spekulacji na temat nadchodzącej potyczki.


Adrian Golec: W mojej prywatnej kategoryzacji kibica pojedynek Miguela Cotto z Saulem Alvarezem to niczym walka dobra ze złem, a prostując, rywalizacja wielkiego pięściarza z wielkim balonem współczesnego boksu. Większość zapewne powie, ależ chwileczkę... „Canelo” to nie balon, to świetny pięściarz... Odpowiadam zawczasu, to świetny pięściarz i wielki balon; jedno drugiego nie wyklucza. Kariera utalentowanego Meksykanina jest pompowana i chroniona do granic możliwości. Skoro na starcie przynosi ona aż takie dochody, nie ma co się temu wszystkiemu dziwić i ja się temu nie dziwię, wyrażam jedynie małą dezaprobatę liczoną w gramach czystego sportu.

Moje sympatie i antypatie, tak typowe dla kibiców szermierki na pięści, nie mogą naturalnie zmienić generalnej postaci rzeczy. Otóż pojedynek Cotto z Alvarezem zapowiada się wyjątkowo przednio, gdyż niezmiernie trudno wskazać w nim faworyta. Z punktu widzenia możliwości obu pięściarzy Cotto znany jest ze swojej niezłomności, ofensywnego stylu i wielkich umiejętności. Ponadto współpraca Portorykańczyka z Freddiem Roachem sprawia wrażenie niezwykle udanej. Najlepszy Alvarez jakiego widziałem to zdeterminowany, pewny siebie, agresor z walki z Erislandy Larą. Pudłował tam nieziemsko (a kto nie pudłuje z Larą...?), nie wygrał tego pojedynku (pomijam oficjalną punktację), niemniej był wielkim kłopotem doskonałego Kubańczyka i tak dysponowany będzie wielkim problemem nieco mniejszego i słabszego fizycznie Cotto. Przestrzegam jednak przed stawianiem pomiędzy nimi zasadniczego podziału w tych aspektach sportowych. Cotto nie ustępuje zasadniczo fizycznie młodszemu rywalowi.

Jeden z naszych czytelników, o popularnej ksywie „Dinamita”, wypowiedział kilka miesięcy temu następujące słowa: - Alvarez będzie dla Cotto tym, kim dla Fraziera był Foreman. Na początku spodobała mi się ta metafora, lecz z biegiem czasu nieco inaczej spojrzałem na całokształt możliwości sportowych obu bokserów, w kontekście ich zestawienia. Jeżeli ktoś sądzi, a jest to powszechne myślenie, że zobaczymy Cotto prącego do przodu, po linii prostej, ofensywnego Portorykańczyka, powinien zapomnieć i takim obrazie walki. Sądzę, że to zdeterminowany i pewny siebie „Canelo” odegra w tym pojedynku rolę agresora, jak na batalię Meksyk-Portoryko przystało, przegrywając jednak z "profesorem" Cotto ostatecznie przed czasem w końcowych rundach ciężkiego pojedynku. Wierzę, że Portorykańczyk zdoła wykorzystać swoje doświadczenie i zastopować pod koniec walki mniej utytułowanego rywala, który w ostatnich odsłonach może mieć kłopot zarówno wydolnościowy, jak i na linii taktycznej.

Miguel Cotto wygląda ostatnio niczym złoto i nie sądzę, by to jedynie nie najwyższej na dany moment klasy sportowej rywale (Delvin Rodriguez, Sergio Martinez, Daniel Gelae) stworzyli obraz „Junito” silnego jak nigdy, czujnego w obronie jak rzadko. Portorykańczyka stać na to, by wydać każde pieniądze, mające na celu podniesienie swoich parametrów fizycznych. Tak się zapewne i stało, wszak budżet Cotto, przeznaczony na walkę, został opróżniony i nie starczyło już na pokrycie "haraczu" dla federacji rodem z Meksyku. Sobotnia walka nie ma co do zasady faworyta, lecz nie uciekam tym razem od funkcji kibica i wierzę w triumf wspaniałego Miguela Cotto. Wartość ostatnich triumfów "Junito" jest dyskusyjna, nie ma co do tego wątpliwości, ale nie mam zamiaru traktować w pełni poważnie również dwóch ostatnich walk Alvareza. Nienajlepiej dysponowany, wolny i odkryty Alfredo Angulo, który wracał po porażce z Erislandy Larą i kontuzji twarzy, przez niejednego boksera wagi junior średniej zostałby wówczas zastopowany dużo wcześniej, niż miało to miejsce w potyczce z Alvarezem (Gołowkin zrobiłby to jak mniemam najpóźniej w drugiej rundzie; "Perro" prezentował tego dnia poziom zbliżony do upadającej formy Antonio Margarito z rewanżowej walki z Cotto), zaś podmianki nieaktywnego wówczas Jamesa Kirklanda za Joshuę Clotteya, nawet nie chce mi się komentować. Czego to bowiem nie robi się dla fanów… Kibicuję Cotto, choć zwycięstwo Alvareza może przynieść bardziej interesujące kolejne rozstrzygnięcia. Przypomnijmy, że pretendentem do pasa WBC w limicie 160 funtów jest nie kto inny jak wybitny kazachski pięściarz i "morderca o twarzy dziecka" Giennadij Gołowkin. Czy meksykańscy kibice będą dla Alvareza na tyle wyrozumiali, by ten mógł zwakować pas wagi średniej, nie podejmując walki z Kazachem? Można mieć wątpliwości.


Krystian Sander: Jeszcze dwa - trzy lata temu nie przypuszczałbym, że w roku 2015 Miguel Cotto może być bohaterem jednej z najgłośniejszych i największych walk ostatnich lat. Bohaterem, pięściarzem zdolnym do zwycięstwa, nie skazywanym na pożarcie, wnoszącym do meczu nie tylko nazwisko. Cotto chyba nigdy nie był w ringu tak dobrze ułożony, opanowany, skuteczny, pewny siebie i świadomy tego co robi, jak w ostatnich pojedynkach. Współpraca z Freddie'em Roachem jest niezwykle owocna, a miarę jej potencjału określi z pewnością sobotnia walka z bohaterem Meksyku. "Canelo" to świetny pięściarz. Młody, twardy, ambitny, ale chyba jednak lekko przereklamowany. Świetny matchmaking sprawia, że od czasu do czasu Alvarez wygląda jak bóg boksu (walki z Angulo, Kirklandem), ale klasa medialna jest jednak w tym przypadku nieco przed tą sportową.

Jeśli Alvarez ma ten pojedynek wygrać, to przede wszystkim musi postawić na aktywność. Musi poddawać "Junito" ciągłej presji, wyrzucać wielkie ilości ciosów i spróbować zwyczajnie rozbić rywala. Szachy z Miguelem Cotto zakończą się dla Meksykanina porażką. "Canelo" powinien postarać się wykorzystać przewagę fizyczności i kontuzjogenność twarzy boksera z Portoryko.

Jakiego "Junito" spodziewam się sobotniej nocy? Miguel powinien korzystać z lewego prostego, który jest jego atutem, dużo chodzić na nogach, balansować, ruszać się na boki, frustrować młodszego rywala. No i oczywiście lewy sierpowy - im szybciej Saul pozna jego smak, tym lepiej dla Miguela. Obstawiam minimalne punktowe zwycięstwo Miguela Cotto, przy sprawiedliwym, oddającym przebieg walki werdykcie.


Mateusz Wajs: Ostatnie występy bohaterów sobotniej gali pozostawiły pewne wątpliwości. Miguel Cotto wyglądał kapitalnie w walkach z Sergio Gabrielem Martinezem i Danielem Geale'em. Pierwszy z wymienionych przystąpił jednak do walki z kontuzją, drugi zaś został zmuszony do zbijania dodatkowych funtów wagi - Australijczyk niedawno zadeklarował nawet, że przenosi się do kategorii super średniej. Alvarez wyglądał świetnie w starciach z Alfredo Angulo i Chrisem Kirklandem. "Pies" był jednak w walce z "Canelo" wyjątkowo bezzębny, natomiast Amerykanin przystąpił do pojedynku po półtorarocznej nieaktywności. W międzyczasie Alvarez wygrał zdaniem sędziów po wyrównanej walce z bardzo niewygodnym i nietypowym Erislandy Larą.

Poza ostatnią z wymienionych konfrontacji trudno ocenić, jaki procent zasług za zwycięstwa należy zapisać zwycięzcom, a jak dużą rolę odegrała ich sportowa klasa. Obydwaj bokserzy to zawodnicy ze światowego topu popularności. "Canelo" od początku jest pupilem promotorów i zawsze może liczyć na specjalne traktowanie. Cotto zaś w kontrowersyjny sposób utrzymuje pas mistrzowski w wadze średniej. Portorykańczyk twierdzi jednocześnie, że zawodnikiem wagi średniej nie jest, co brzmi całkowicie paradoksalnie.

Nie jest to konfrontacja, która bardzo pobudza moją wyobraźnię, gdyż moim zdaniem stosunek sport:biznes w dywizjach od 140 do 154 funtów (walka jest w wyższym limicie, ale tak naprawdę obaj zawodnicy ten przedział reprezentują) jest zbytnio zaburzony i to wcale nie na korzyść uczciwej rywalizacji. Oglądając walkę bokserów z tych kategorii automatycznie doszukuję się podtekstu w postaci planów promotorskich. Wygląda na to, że to "Canelo" ma zostać zwycięzcą tego starcia, co ma stać się podstawą do mianowania go przez amerykańskie media następcą (pod względem popularności) Floyda Mayweathera Juniora. Cotto wielkich perspektyw nie ma. Czeka go misja samobójcza przeciwko Gołowkinowi lub pojedynki z niepasującymi mu, występującymi w USA reprezentantami wagi junior średniej.

Spodziewam się wyrównanej walki, w której każdy z bokserów będzie miał swoje momenty. Cotto w pojedynkach z Troutem i Mayweatherem wyglądał słabo pod koniec pojedynku i czuję, że problemy z utrzymaniem tempa dopadną go i w tym pojedynku. Wygrana przez Alvareza końcówka pozwoli mu na zwycięstwo, przynajmniej na kartach punktowych. Sam będę jednak kibicował zawodnikowi z Portoryko.


Andrzej Pastuszek: Rywalizacja bokserów z Portoryko i Meksyku od wielu lat ma bardzo prestiżowy charakter i w sobotę doczekamy się jej kontynuacji, kiedy do ringu w Las Vegas wyjdą Miguel Cotto i Saul Alvarez. „Junito” nie wystąpi już w glorii chwały mistrza WBC w wadze średniej, ale nie pas przyozdobiony obliczem Jose Sulaimana będzie tu największą nagrodą, a miłość i duma fanów z obu krajów.

Zestawienie dojrzewającego i spisującego się z walki na walkę lepiej Meksykanina z przeżywającym renesans formy Cotto jest receptą na solidną porcję fajerwerków. Młodość, świeżość i siła „Canelo” przeciwstawiona będzie doświadczeniu, nienagannej technice i wspaniałemu narożnikowi z Freddiem Roachem na czele, po stronie portorykańskiej.

„Junito” wygląda jak milion dolarów w ostatnich kilku pojedynkach począwszy od demolki na Delvinie Rodriguezie, poprzez demontaż Sergio Martineza i Daniela Geale'a. Wyśmienicie „chodzi” na nogach, cierpliwie pracuje na otwarcia, a kiedy już przystępuje do ataku, to sieje spustoszenie lewym sierpowym, pewnie jednym z najlepszych w historii boksu. Nie można jednak uciec od obserwacji, że Rodriguez pasował stylowo Miguelowi, a dwaj kolejni rywale znajdowali się najdelikatniej to ujmując „pod formą”. Alvarez będzie przeciwnikiem zupełnie nowej jakości. Kimś, kto będzie w stanie się przeciwstawić i zaplanować mocny odwet.

Młody, ale już doświadczony starciami z Mayweatherem, Larą, czy Troutem, rudzielec nie jest typowym przedstawicielem meksykańskiej szkoły boksu. Co prawda zebrał cięgi za przegrany do wiwatu szachowy pojedynek z „Moneyem”, ale tym właśnie jest Alvarez. Inteligentnym kontrbokserem, który lubi wciągać przeciwników w pułapki, gdzie czekają precyzyjne i potężne kombinacje ciosów na górę i na dół. „Cynamon” trafił na wyjątkowo dobrze dysponowanego arcymistrza Mayweathera, ale Miguelowi oszukać Saula łatwo nie będzie.

Nie jest trudno zgadnąć, że „Junito” będzie szukał okazji do krótkich akcji podczas których spróbuje razić swoimi sierpowymi. Prawa ręka i lewy prosty to tylko tylko działania maskujące i ornament dla zmylenia przeciwnika. Siła rażenia jest w lewym sierpie, a Roach dołożył wiele sposobów do wystawienia tego uderzenia. Miguel porusza się szybciej niż Alvarez i oczywiście zechce nabroić w półdystansie i bezpiecznie uciec. Nie sądzę jednak, by długo udawało mu się uchodzić bez odpowiedzi większego Meksykanina. „Canelo” ma moim zdaniem szybsze ręce niż Cotto, a wyjąwszy lewy sierp, również mocniejsze uderzenia prawą ręką. Kolejnym czynnikiem, który zupełnie nie miał znaczenia z dysponującymi lepszym zasięgiem Mayweatherem, czy zwłaszcza Larą jest sztywny, lewy prosty Alvareza. Z biegiem czasu, to on za wysoką gardą zacznie spychać do defensywy Portorykańczyka, który będzie coraz mniej chętny do wymiany argumentów, odkąd kontry Saula zaczną dochodzić głowy i korpusu byłego mistrza.

Mam wrażenie, że mimo odrodzenia Miguela, to jest czas Meksykanina i może to być popis młodszego i większego „Canelo” kosztem wybitnego rywala. Mój typ to wygrana Alvareza przed czasem w drugiej połowie bitwy.


Paweł Rozmytański: Walka Miguel Cotto kontra Saul Alvarez stanowi kolejną cegiełkę w rywalizacji portorykańsko-meksykańskiej na zawodowym ringu, być może najlepszej rywalizacji w boksie. Nadchodząca potyczka nie ma zdecydowanego faworyta, a fakt, iż obaj pięściarze nie unikają otwartej konfrontacji między linami, tylko dodaje pieprzu tej walce. Cotto to pięściarz utytułowany, lecz nade wszystko doświadczony i to właśnie ten aspekt może odegrać jedną z głównych ról w starciu z "Canelo". Poza tym wygląda na to, że Cotto przeżywa właśnie drugą młodość pod batutą Freddiego Roacha. Ostrożnie podchodziłbym jednak do tak jednostronnych opinii, jakoby Miguel był lepszy niż kiedykolwiek, bo zarówno Daniel Geale i zwłaszcza nadszarpnięty kontuzjami Sergio Martinez w pojedynku z Cotto byli już po drugiej stronie rzeki, jeśli chodzi o ich formę sportową. Znakomita dyspozycja Portorykańczyka nie może jednak podlegać dyskusji.

Alvarez z kolei to aktualna gwiazda meksykańskiego boksu, lecz do największych rodaków, którzy swoimi walkami powodowali rumieńce na twarzach kibiców, jeszcze daleka droga w przypadku "Canelo". Jednym z głównych atutów Alvareza w sobotę będzie jego siła fizyczna. Młody Meksykanin potrafi zranić swojego przeciwnika, a jego szybkie kombinacje ciosów są niebezpieczne. Taktyka mniejszego Cotto nasuwa się więc sama, lecz by wypaliła, Portorykańczyk musi być perfekcyjnie przygotowany pod względem kondycyjnym. "Junito" powinien unikać półdystansowej konfrontacji z silnym Alvarezem, ale czy na dystansie 36 minut Cotto jest w stanie się tego wystrzec? Wątpliwa sprawa. Zgrzyty raczej się pojawią, a odporność znakomitego technika z Caguas zostanie wystawiona na próbę. I w moim przekonaniu to właśnie te dwa aspekty zadecydują. Jeśli Cotto poradzi sobie z nimi, powinien pokonać Alvareza. Mój typ to triumf Cotto po bliskiej, wyrównanej batalii, w której Portorykańczyk zapozna się jednak z deskami.


Tomasz Baranek: Niezwykle doświadczony mistrz czterech kategorii wagowych, Miguel Angel Cotto i kreowany na największą gwiazdę współczesnego meksykańskiego boksu Saul Alvarez. Jedna z dwóch największych walk 2015 roku, śmiało można przy tym zakładać, że będzie ona znacznie bardziej przystępna dla kibiców niż majowa konfrontacja Mayweathera z Pacquiao. Obaj zawodnicy mają atuty, dzięki którym mogą przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, w mojej opinii faworyt jest jednak jeden.

Po nawiązaniu współpracy z Freddiem Roachem "Junito" zdobył mistrzowski pas federacji WBC w wadze średniej po demolce dokonanej na niegdyś świetnym Sergio Martinezie, a następnie uporał się szybko z Danielem Geale'em w pierwszej obronie tytułu. Efektowne wygrane mocno zaburzyły postrzeganie Cotto sprawiając, że zaczął on być postrzegany jako absolutny top swojej nowej kategorii, choć de facto nigdy nie boksował w jej pełnym limicie (z Argentyńczykiem ustalono limit umowny na 159 funtów, zaś z Australijczykiem na 157 funtów). Bardzo istotna w kwestii niewłaściwej percepcji sukcesów Portorykańczyka jest dyspozycja jego rywali. "Maravilla" powracał po kontuzji i długiej przerwie, a oglądanie jego ringowych poczynań w starciu z Cotto musiało po prostu sprawiać ból wszystkim jego fanom. Pozbawiony zupełnie pracy nóg, niesłynący nigdy z wielkiej odporności czempion był niezwykle łatwym celem dla dynamicznego, świetnie przygotowanego Cotto. Geale przystępował do walki po ciężkim laniu z rąk Giennadija Gołowkina, które najprawdopodobniej zabrało mu wiele pewności i wiary w zwycięstwo, bokser z Antypodów w walce z "Junito" sprawiał wrażenie, jakby nie chciał przebywać w ringu, do tego zmuszony był do zmieszczenia się w catchweighcie, a warto dodać, że ten naturalny "średni" od 2006 roku ani razu nie osiągnął na ważeniu podobnie niskiej masy ciała. Oczywiście nie odbieram tu Cotto fantastycznej formy, w walkach tych był "ostry", dynamiczny, szybki i widać było, że pod wodzą Roacha przeżywa drugą młodość.

W karierze "Canelo" nie brakowało momentów odbieranych jako kontrowersyjne, począwszy od dobierania rywali znacznie mniejszych i słabszych fizycznie, a kończąc na uznanym przez wielu za dyskusyjny werdykcie walki z Erislandym Larą, choć trzeba powiedzieć, iż pojedynek ten był wyrównany, a obaj pięściarze wypadli w nim najzwyczajniej słabo. Były jednak również zdecydowanie jaśniejsze momenty, jak choćby zwycięstwo (zasłużone, lecz w zbyt wysokich rozmiarach) nad śliskim i niewygodnym Austinem Troutem, który nawiasem mówiąc ma w swojej kolekcji skalp Cotto, czy walki z dużymi i mocno bijącymi Angulo i Kirklandem. Potyczki z tymi zawodnikami, choć pasowali oni Meksykaninowi stylowo, pokazały, że "Cynamon" jest śmiertelnie niebezpieczny w otwartej walce i ten, kto będzie chciał go pobić zamiast oszukać i wyboksować, jest skazany na bolesną porażkę. Jedynym, z którym Alvarez nie miał wiele do powiedzenia był wspaniały Floyd Mayweather Jr, który stoczył wtedy chyba ostatnią walkę na miarę swojej wielkości. Rudowłosy pięściarz był zbyt wolny, zbyt przewidywalny i zbyt łatwy do trafienia dla geniusza defensywy, by móc podjąć z nim równorzędną rywalizację.

Wstęp ten, choć nieco przydługi, ściśle wiąże się z moim typem na przebieg i rezultat walki. Największą zmorą Alvareza byłby pięściarz o charakterystyce właśnie "Moneya", Cotto wszak nie będzie "pykał" go z dystansu i szukał swojej szansy głównie w doprowadzonej do perfekcji sztuce obrony. Jaką taktykę powinien zatem obrać weteran? Moim zdaniem powinien on bazować na szybkich wejściach w półdystans i błyskawicznych odejściach poza zasięg pięści Saula po zadaniu krótkiej kombinacji. Żelazna konsekwencja w działaniu może dać Cotto punktową wygraną, bowiem o zastopowaniu twardego rudzielca mowy być raczej nie powinno. Problemem będzie energochłonność takiego stylu prowadzenia walki i możliwość wystąpienia poważnych problemów kondycyjnych w końcówce. Szczerze mówiąc nie sądzę jednak, by Miguel był w stanie przez cały dystans unikać zbyt długiego pozostawania w bliskim dystansie po własnych akcjach i wymian, a to nie wróży mu niczego dobrego. Alvarez jest dobrym kontrbokserem, w półdystansie prezentuje bardzo dobrą szybkość rąk, a bite z bliska kombinacje w jego wykonaniu to poziom światowej czołówki. "Canelo" jest młodszy, naturalnie większy, silniejszy, bije mocniej, nie będzie miał problemów tak w sferze fizycznej, jak mentalnej, w dodatku umowny limit wagowy nie będzie miał tu znaczenia takiego jak w starciu "Junito" z Geale'em, gdyż jest to zwiększony o funt limit wagi junior średniej, wagi, w której Meksykanin boksuje od lat. Wymiany, których z biegiem czasu będzie zapewne coraz więcej, mogą również obnażyć podatność byłego już mistrza WBC na opuchliznę i rozcięcia, co może doprowadzić do zakończenia walki przed czasem.

Jeśli mam wskazać swojego faworyta, jest nim Saul Alvarez w stosunku 65-35. Jeśli zaś miałbym przewidzieć sposób rozstrzygnięcia pojedynku, obstawiam wygraną "Canelo" przez poddanie bądź techniczny nokaut w ostatniej fazie walki.

Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 21-11-15, 19:11   #2 (permalink)
contender
  
 
Zarejestrowany: Jul 2014
Postów: 1145
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Canelo jeszcze nigdy nie wyglądał tak dobrze jak na tym ważeniu. Podejrzewam życiową formę u Meksa i dominujące zwycięstwo.
clyde22 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Włączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Wyłączony

Skocz do forum

Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Komentarzy Ostatni post / autor
Sonda Boxing.pl: Miguel Cotto czy Saul Alvarez? Krystian Sander Newsy 26 22-11-15 02:29
Miguel Cotto - 10 najlepszych walk Krystian Sander Bokserzy na świecie 6 12-12-13 22:07
Floyd Mayweather Jr vs Miguel Cotto, Saul Alvarez vs Shane Mosley (05.05.2012) luki29 Strefa ściągania walk 1 03-06-13 11:16


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 01:19.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2017, Jelsoft Enterprises Ltd.



Ranking stron internetowych, najlepsze strony www Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.
TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking.