04-05-09, 10:01
Reklama

Zarejestrowany: Feb 2009
Postów: 24
Podziękowań: 0
Podziękował 2 x w 2 postach
Walki Boksu:

Walki zawodowego Boksu:


stare 12-23-2009, 21:50   #1 (permalink)
contender
  
 
Zarejestrowany: Mar 2005
Postów: 1229
Bet Cash: 500
Nominowany 46 razy w 16 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie Nadchodzi kryzys

Od kilku lat mówi się o kryzysie wagi ciężkiej. Wpłynęły na to co najmniej trzy czynniki.
Pierwszym i najważniejszym jest zredukowanie szeroko pojętej czołówki do dwóch nazwisk, a w zasadzie jednego – braci Kliczko. Cała reszta zawodników, którymi zachwycaliśmy się kilka lat temu albo już odeszła na emeryturę, albo za bardzo posunęła się wiekowo. Właściwie wychodzi na to samo, bo taki z lekka przeterminowany zawodnik prezentuje formę sportowego emeryta.
Inny powód mówienia o kryzysie jest natury psychologicznej. Otóż głównym ośrodkiem walk mistrzowskich są obecnie Niemcy, a nie Stany Zjednoczone. Niemcy natomiast przez lata utożsamiani byli z organizowaniem walk do jednej bramki, gdzie faworyt, ku uciesze zgromadzonej gawiedzi, rozmontowywał podesłanego mu kelnera. Przeciwieństwem było USA, mekka zawodowego boksu. Mistrz ze Stanów Zjednoczonych postrzegany był jako prawdziwy król boksu, a nie jakiś tam lokalny faworyt. Ta niechęć do bokserów z Europy tkwi w nas na tyle głęboko, że w większości faworyzujemy przyjeżdżających do Niemiec, gorszych pięściarzy ze Stanów, tylko dlatego, że mają ciemniejszą karnację i przedstawiają się: „My name is...“. Nie muszę dodawać, ile takie oceny mają wspólnego z faktycznymi umiejętnościami walczących pięściarzy.
Trzeci powód to deficyt świeżej krwi - zawodników, którzy mogliby pełnoprawnie zastąpić odchodzące legendy.
Wbrew temu uważam, że prawdziwy kryzys dopiero nadejdzie i to niedługo. Z ożywieniem będziemy wtedy wspominać braci Kliczków, którzy skrupulatnie odsuwali od tronu zastępy przeciętniaków. Obecnie mówienie o degradacji królewskiej kategorii jest bardziej zjawiskiem psychologicznym. Pod koniec lat osiemdziesiątych był raptem jeden wybitny bokser, którego najbardziej wartościowe zwycięstwa z tego okresu to 39-latek po przejściach i zawodnik wagi półciężkiej. Nikt jednak nie trąbił o upadku ciężkiej, bo dominator był Amerykaninem i nokautował kolejnych Amerykanów. Problem z Władymirem Kliczką jest taki, że tłumy rozkochane są w efektownych bokserach a on już taki nie jest. Jest „tylko“ efektywny. Dla przeciętnego kibica jego walki są zbyt schematyczne, wyłączony jest z nich element ryzyka. Nie byłoby to problemem, bo Tyson był uwielbiany mimo uczucia powtarzalności towarzyszącego jego pojedynkom, ale Władymir, co jest niewybaczalne, walczy asekurancko i kunktatorsko. Kliczko zamiast bić się, walczy rozsądnie. Tego już ludzie nie chcą kupić. W lepszej sytuacji jest starszy z braci. Kibicie pamiętają jego pojedynek z Lennoxem Lewisem, więc traktują go jako łącznika ze złotymi czasami wagi ciężkiej. Do tego Witalij lubuje się w bardzo ofensywnym boksie. Nie zmienia to jednak faktu, że nie jest on Amerykaninem.
Jeśli ktoś nie podważa talentu braci, to może kwestionować jakość ich kolejnych obron, a dokładnie umiejętności pretendentów. Ale czy Czagajew albo Byrd, z którymi o pas WBO walczył Władymir Kliczko, to gorsi bokserzy niż Hide i Gonzalez, z którymi o ten sam pas bił się Riddick Bowe? Czy obrony pasa WBC Witalija Kliczki z Arreolą czy Gomezem są faktycznie mniej warte niż obrony tego samego pasa Lennoxa Lewisa z Mavroviczem albo Jacksonem? Nie wydaje mi się.
Prawdziwym problemem nie są więc ani bracia Kliczko, ani ich dotychczasowe obrony, ani miejsce gdzie się bronili. Problemem jest to, co się będzie działo po ich odejściu. Władymir ma 33 lata, ale stoczył wiele walk. Witalij stoczył ich mniej, ale ma już 38 lat i za sobą całą serię poważnych kontuzji. Ile czasu im zostało? Dwa lata? Trzy? W każdym razie niewiele. Warto więc spojrzeć w przyszłość i zobaczyć, kto może zastąpić braci na piedestale ciężkiej. Przyglądając się kandydatom, zawęziłem poszukiwania do niepokonanych. Przyjrzałem się również medalistom olimpijskim z kategorii ciężkiej i superciężkiej z 2004 i 2008 roku, aczkolwiek uwzględniłem tylko tych, którzy już przeszli na zawodowstwo. Pisanie o szansach, nawet bardzo zdolnego, amatora na bycie królem wagi ciężkiej to wróżenie z fusów. Z kapelusza o nazwie medal olimpijski może przecież wyskoczyć zarówno George Foreman jak i Audley Harrison. Ostatnie kryterium, jakie przyjąłem, to górna granica wieku: trzydzieści lat. Trudno mówić o prospektach z włosami przyprószonymi siwizną. Poniżej wyniki moich obserwacji. Pogrubioną czcionką bokserzy, którzy moim zdaniem mają faktyczne szansę na zagoszczenie na dłużej w czołówce wagi ciężkiej (o ile już w niej nie zagościli).

1) Aleksander Powietkin - złoty medalista olimpijski w kategorii superciężkiej z 2004 roku. W zasadzie już niedługo zostanie zweryfikowany przez jednego z braci. Moim zdaniem jest bez szans zarówno z nimi, jak i z innymi bokserami z wąsko pojętej czołówki jak np. David Haye. Lubi się bić, ale nie ma specjalnie ciosu. Prezentuje dosyć prosty styl boksowania.
2) Odlanier Solis - złoty medalista olimpijski w kategorii ciężkiej z 2004 roku. Interesujący zawodnik, który niestety nie traktuje poważnie swojego zawodu. Podobnie jak Powietkin niedługo zostanie zweryfikowany. Dysponuje przeciętnymi warunkami fizycznymi, a ma skłonności do obżarstwa. Zamiast zrzucać kilogramy, ostatnio wyszedł najcięższy w karierze. Ma na rozkładzie wielu ciekawych bokserów, ale jest wciąż niedoświadczony, jeśli chodzi o starcia z czołówką, więc pojedynek z Kliczkami może być terapią szokową.
3) David Price - brązowy medalista olimpijski w kategorii superciężkiej z 2008 roku. Anglik ma świetne warunki fizyczne (203 cm wzrostu). Może imponować predyspozycjami do boksu ofensywnego. Bije dosyć inteligentnie, bo zarówno na górę jak i na dół - i to całymi seriami. Musi jednak pracować nad defensywą, bo, jak na taki wzrost, zdecydowanie za dużo zbiera od bokserów znacznie niższych od siebie.
4) Wiaczesław Glazkow - brązowy medalista olimpijski w kategorii superciężkiej z 2008 roku. Wkłada dużo siły w ciosy, ale co najmniej podejrzana jest jakość tych uderzeń. Na tę chwilę nie można dużo więcej o nim powiedzieć.
5) Denis Bojcow - chyba najbardziej utalentowany młody ciężki. Nastawiony ofensywnie, nie posiada żadnych widocznych braków w wyszkoleniu technicznym. Bije mocno i celnie. Świetnie walczy z kontry. Co ważne, cały czas się rozwija. Na razie świetnie niweluje różnice w wymiarach fizycznych, ale w walce z bardziej doświadczonymi rywalami niski wzrost może być problemem.
6) Malik Scott - ostatnio słuch o nim zaginął. Mimo kilku lat kariery zawodowej cały czas walczy ośmiorundówki. Przyzwoity prosty.
7) Francesco Pianeta - mało perspektywiczny zawodnik. Jedyny interesujący cios to lewy podbródek. Jego ostatnia walka z Orłowem była żenująca. W takiej formie przegrałby pewnie nawet z naszym Wawrzykiem.
8) Kubrat Pulew - bardzo interesujący zawodnik. Akcje zaczyna od prostego, ale później potrafi bić seriami. Wtedy atakuje we wszystkich płaszczyznach. Dobry w obronie. Niedługo czeka go walka z doświadczonym Płatowem, więc będziemy mogli powiedzieć o nim coś więcej.
9) Robert Helenius - zawodnik mało zwrotny, nieociosany i źle chodzący na nogach.
10) Andrzej Wawrzyk - walkę z Mazykinem trzeba ocenić jak najbardziej na plus, chociaż Ukrainiec to zaledwie journeyman. Wawrzyk, podobnie jak jego koledzy z grupy, pod okiem Łapina zalicza stały progres, jeśli chodzi o umiejętności defensywne. Czekamy na następne walki
11) Tyson Fury - widać w nim pewien potencjał, a ma zaledwie 21 lat, przed nim jednak dużo pracy, bo część uderzeń wyprowadza niepoprawnie. Dobre warunki fizyczne (201 cm wzrostu). Bije raczej lekko.
12) Manuel Charr - kandydat na mistrza Europy. Nigdy nie wygra nic ponadto.
13) Mariusz Wach - europejski średniak zupełnie nie wykorzystujący warunków fizycznych.
14) Derek Chisora - zawodnik promowany przez Franka Warrena. Niedługo stoczy pojedynek z Mattem Skeltonem. Pokonał przyzwoitego Sama Sextona. Czyni bardzo szybkie postępy. Agresywny i dosyć szybki. Ciekawostka - w klinczu ugryzł w ucho Paula Butlina.
15) Sebastian Koeber - boksuje poprawnie, tyle że sztywno i bez polotu. Wydaje się też dosyć wolny.
16) Edmund Gerber - bije całkiem nieźle, ale za bardzo opuszcza ręce i zdecydowanie za dużo zbiera. Pod znakiem zapytania stoi jego kondycja.

Zdaje się, że to wszyscy prospekci poniżej trzydziestego roku życia - i wszyscy oni walczą w Europie. Czas pokaże, czy któryś z tych bokserów godnie zastąpi Władymira lub Witalija na tronie króla wagi ciężkiej. Jedno jest pewne, jeszcze zatęsknimy za braćmi Kliczko.
Łukasz Rogowski jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-23-2009, 22:34   #2 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Oct 2008
Skąd: olsztyn
Postów: 3696
Bet Cash: 9999
Nominowany 74 razy w 14 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 5
Domyślnie

Jak jest Furry to powinienes moim zdaniem wymienic tez: Wawrzyka, Wildera czy Pereza.

Cytat:
Jeśli ktoś nie podważa talentu braci, to może kwestionować jakość ich kolejnych obron, a dokładnie umiejętności pretendentów. Ale czy Czagajew albo Byrd, z którymi o pas WBO walczył Władymir Kliczko, to gorsi bokserzy niż Hide i Gonzalez, z którymi o ten sam pas bił się Riddick Bowe? Czy obrony pasa WBC Witalija Kliczki z Arreolą czy Gomezem są faktycznie mniej warte niż obrony tego samego pasa Lennoxa Lewisa z Mavroviczem albo Jacksonem? Nie wydaje mi się.
Nie bardzo rozumiem co chciales osiagnac porownujac najbardziej znaczace zwyciestwa z rekordow Kliczkow z tymi mniej znaczącymi w rekordach Bowe i Lewisa. To takie Gwahlurowe zagranie
Tomasz Siwko jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-23-2009, 22:43   #3 (permalink)
contender
  
 
Zarejestrowany: Mar 2005
Postów: 1229
Bet Cash: 500
Nominowany 46 razy w 16 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie

[QUOTE=Tomasz Siwko;256897]Jak jest Furry to powinienes moim zdaniem wymienic tez: Wawrzyka, Wildera czy Pereza.

Wawrzyk jest.

Co do słabszych nazwisk u Bowe czy Lewisa to można wymienić ich więcej. Rekord Bowe az puchnie od takich. Po prostu niesprawiedliwe jest krytykowanie obron Kliczków- oni biora to co jest.

Zebysmy sie dobrze zrozumieli, nie podwazam talentu Riddicka i jego osiagniec. Bardzo go lubie.
Łukasz Rogowski jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-23-2009, 22:49   #4 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Oct 2008
Skąd: olsztyn
Postów: 3696
Bet Cash: 9999
Nominowany 74 razy w 14 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 5
Domyślnie

Cytat:
Napisał Łukasz Rogowski Zobacz post
Co do słabszych nazwisk u Bowe czy Lewisa to można wymienić ich więcej. Rekord Bowe az puchnie od takich. Po prostu niesprawiedliwe jest krytykowanie obron Kliczków- oni biora to co jest.
Chodzi mi tylko o to ze wymieniles najlepsze czy jedne z lepszych obron braci Kliczko (Chagaev, Arreola, Byrd) i te mnie znaczace obrony LL i Bowe.
Bowe ma trylogie z Holyfieldem- nawet nie ma sensu porownywac tego do obron Kliczkow
Tomasz Siwko jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-24-2009, 08:45   #5 (permalink)
Super Moderator
  
 
Zarejestrowany: Jun 2006
Skąd: Błonie/Warszawa
Postów: 5864
Bet Cash: 500
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Wyślij wiadomośc poprzez AIM do Black Dragon
Domyślnie

Tez sie wczoraj zastanawialem nad tym. Jezeli etraz mow9i sie o kryzysie to co edzie jak odejda to dopiero bedzie wesolo.


Odnosnie pidsylania Kliczkowi latwych rywali do Niemiec ja mam jeden konkretny przyklad. Chris Byrd przed walka z Wladkiem. W tym czasie podnosily sie glosy ze to Byrd jest najlepszym zawodnikiem w ciezkiej. Pozniej juz nikt tak nie mowil...


Generalnie bardzo fajny artykul
Black Dragon jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-24-2009, 09:58   #6 (permalink)
contender
  
 
Zarejestrowany: Mar 2005
Postów: 1229
Bet Cash: 500
Nominowany 46 razy w 16 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 1
Domyślnie

Black Dragon: Dzięki!

Cytat:
Napisał Tomasz Siwko Zobacz post
Chodzi mi tylko o to ze wymieniles najlepsze czy jedne z lepszych obron braci Kliczko (Chagaev, Arreola, Byrd) i te mnie znaczace obrony LL i Bowe.
Bowe ma trylogie z Holyfieldem- nawet nie ma sensu porownywac tego do obron Kliczkow

Wiesz, gdybym chciał wymienić mniej znaczące obrony Bowe to wymieniłbym Fergusona czy Dokes`a ;-) Generlnie nie chodziło mi tu o zrównanie osiagnięć najlepszych ciężkich z lat 90. z dokonaniamy braćmi Kliczko, tylko o to żeby pokazać, że ludzie troszkę jednak idealizują pewne rzeczy. Trochę głupio mieć pretensję do Kliczków, że bronią swoich pasów z takimi a nie innymi bokserami skoro taki Riddick Bowe na sześć walk o randze mistrzowskiej, cztery pojedynki stoczył z bokserami raczej średnimi. Na pewno nie lepszymi od Kliczkowych Byrdów czy Czagajewów.


Tak w ogóle, życzenia święteczne dla wszystkich współtworzących boxing.pl, od redaktorów po forumowiczów!
Łukasz Rogowski jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-24-2009, 10:03   #7 (permalink)
challenger
  
 
Zarejestrowany: Mar 2008
Postów: 1592
Bet Cash: 500
Nominowany 37 razy w 13 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 2
Domyślnie

E no, ja proszę tutaj bez amerykanizmu - Wilder to jest ściema... to jest wprost proporcjonalnie taka sama ściema jak jest Arreola.


Widziałem Wildera 4 razy i jak sobie przemyślę, że niby jest All-American Prospect to mnie pusty śmiech ogarnia. Dodatkowo przegrał z Zimonochem u siebie, z Zimnochem, który dostaje od każdego dobrego amatora...

Talib, to jest ciekawe jak oceniłeś Mazikina w kontekście Wacha: Mazikin to journyeman (say what ?) a Wach to już średniak. Hmmm...

Ostatnio edytowane przez Duncan ; 12-24-2009 o 10:10
Duncan jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-24-2009, 10:35   #8 (permalink)
champion
  
 
Zarejestrowany: Oct 2008
Skąd: olsztyn
Postów: 3696
Bet Cash: 9999
Nominowany 74 razy w 14 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 5
Domyślnie

Cytat:
Napisał Paweł Matusik Zobacz post
E no, ja proszę tutaj bez amerykanizmu - Wilder to jest ściema... to jest wprost proporcjonalnie taka sama ściema jak jest Arreola.


Widziałem Wildera 4 razy i jak sobie przemyślę, że niby jest All-American Prospect to mnie pusty śmiech ogarnia. Dodatkowo przegrał z Zimonochem u siebie, z Zimnochem, który dostaje od każdego dobrego amatora...
A kto to jest w takim razie Fury? Osiagniecia w amatorce ma mniejsze niz Wilder, a ostatnio dostal lanie od McDermotta i uratowal go jeden z wiekszych walkow tego roku.
Wypominanie jakies tam jednej porazki w amatorstwie to jest smieszny argument. Prawie kazdemu bokserowi, nawet bardzo dobremu da sie cos takiego znalesc.
Wilder prawie z zerowym doswiadczeniem zdobyl medal na olimpidadzie. Facet ma jeszcze duze braki, jeszcze duzo musi sie uczyc, ale wyglada na to ze ma spory potencjal. Moze z niego nic nie byc, a moze byc z niego dobry bokser, tak samo jak z wielu innych ktorych wymienil wyzej Łukasz.
Tomasz Siwko jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-24-2009, 10:42   #9 (permalink)
contender
  
 
Avatar gnianignian
 
Zarejestrowany: Nov 2005
Postów: 1171
Bet Cash: 500
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Arreola to nie jest sciema. Gosc jest duzym fizolem z niezlym ciagiem na rywala. Problem w tym, ze ma slabe nogi i jest tlusty, dlatego jest do obskoczenia i wypykania. Ogolnie dzisiejsza czolowka, bo malo ktory ciezki dizisaj umie tancowac i pykac lewym . Dawniej to by wystarczyl pewnie taki Joe Mesi i pewnie zrobilby Arreoli czasowke.
gnianignian jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem

stare 12-24-2009, 11:22   #10 (permalink)
prospect
  
 
Zarejestrowany: May 2008
Postów: 904
Bet Cash: 500
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Zgadzam sie z Czubą, porównywanie obron Bowe z obronami Wlada jest nie na miejscu. Wlad nigdy nie miał takiej walki jak Bowe vs Holy (obojetnie która) i mieć raczej nie bedzie. Nawet jeżeli zestawimy takich rywali jak Hide czy Gonzales z Szagajewem czy Byrdem to warto nadmienić, że ci dwaj pierwsi bezpośrednio przed walką z Bowem byli jednymi z najgorętszych prospektów wagi ciężkiej, seryjnie demolujących kolejnych rywai i zdecydowanie bardziej efektowni niz nudny Byrd czy Szagajew. Natomiast każdy z nich miał Dokesów i Austinów . Czy wyobraża ktoś jednak sobie prime Bowa pykającego sie 12r z Ibragimowem tak samo jak robił to Wlad?? i co tu ma do rzeczy kolor skóry czy narodowość????

Zgadzam sie z tym ze Tyson niekoniecznie musiał być bardziej wybitnym zawodnikiem niż Wlad ale pod względem charyzmy i widowiskowości bije go na głowę. Rywali też miał chyba jednak lepszych, warto zauważyć ze on nigdy nie miał w walce o tytuł kogoś takiego jak np Austin czy Kevin Johnson. Niemniej kryzys w wadze ciezkiej także wówczas był faktem i sporo sie o tym mówiło tyle że Tyson w przeciwieństwie do braci wzbudzał ogromne emocje a i perspektywy wydawały sie znacznie ciekawsze bo w wadze cieżkiej był stały dopływ świeżej krwi(Holy, Mercer, Morrison, Lewis) a i ta starsza trzymała sie nieźle (Foreman) stąd rodziły sie nadzieje na wielkie walki.

Co do listy nadziei wagi cieżkiej którą przedstawił autor artykułu to nie bardzo wiem co na niej robi nazwisko Pianety, Wacha, Scotta czy nawet Wawrzyka. Przecież jest jasne że oni raczej nigdy w walkach o najwyższe tytułu nie będą sie liczyć, zdecydowanie bardziej wolałbym usłyszeć opinie o takich bokserach jak np Nagy Aguillera, Tor Hamer, Andrey Feodsov, Murad Khadirow, Deontey Wilder czy Magomed Abdusalamov .
kubuś jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem
Komentarz

Tagi
kryzys, nadchodzi

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Wyłączony
Trackbacks are Włączony
Pingbacks are Włączony
Refbacks are Włączony

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 02:25.


Powered by vBulletin® Version 3.8.2
Copyright ©2000 - 2010, Jelsoft Enterprises Ltd.



Ranking stron internetowych, najlepsze strony www Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.
TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking.
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39