View Single Post

stare 08-01-21, 14:02   #1 (permalink)
Marek Cudek
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 4202
Nominowany 193 razy w 58 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 21
Domyślnie Martin Mikołajczak: to jest jedno wielkie bagno.



Wywiad Krzysztofa Smajka z menedżerem Martinem Mikołajczakiem. Polecam!

Krzysztof Smajek/Po Gongu: polscy kibice mogą pana kojarzyć ze współpracy z Michaelem Hunterem. Gdzie pan poznał tego pięściarza?

Martin Mikołajczak: moja firma budowlana wykańczała obiekty olimpijskie przed igrzyskami w Londynie. Na jednym z tych obiektów poznałem Michaela. To był zbieg okoliczności. Wymieniliśmy się numerami telefonów. Gdy przegrał z Usykiem, był w dołku, wszyscy go opuścili i przez rok nie walczył. Wtedy zaczęliśmy rozmawiać. Zostaliśmy znajomymi, później przyjaciółmi. Sądzę, że jest jednym z najlepszych pięściarzy na świecie. Widziałem jego przygotowania do walk i wiem, co potrafi w ringu. W walce z Saszą Powietkinem został oszukany. To był wyrównany pojedynek, moim zdaniem Michael wygrał dwoma punktami, a sędziowie wypunktowali remis. Wraz z teamem doprowadziłem go do czwartego miejsca w rankingu IBF.

Ale wasze drogi się rozeszły.

To jest bardzo sympatyczny chłopak, ale niektórych rzeczy nie potrafi ogarnąć, dlatego zakończyliśmy współpracę. Było dużo nieprzyjemności. Życzę mu jak najlepiej, bo wiele razem osiągnęliśmy. To był fajny okres i dla mnie, i dla Michaela. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Mam nadzieję, że w 2021 roku pojawi się ciekawa wiadomość i może zaczniemy coś fajnego robić w polskim boksie. Mam licencję promotora, na razie jest to czeska licencja. Chcę wejść na czeski rynek, współpracuję z Lukasem Konecnym. Pierwszą galę chciałbym zorganizować 7 lutego, w systemie PPV, ale pandemia może pokrzyżować mi plany, zobaczymy.

Dlaczego chce pan zorganizować galę w Czechach, a nie w Polsce?

W Polsce jest konflikt między PWBZ pana Krzysztofa Kraśnickiego, a PUB pana Leszka Jankowiaka i pana Andrzeja Wasilewskiego, który prawdopodobnie jest troszeczkę zamieszany w to wszystko. Chcę być neutralny, nie chcę być ani stroną A, ani B. Miałem organizować galę na Dolnym Śląsku w Sulisławiu koło Wrocławia, ale gdy zobaczyłem, jaka jest nagonka jednych na drugich, to uznałem, że nie ma sensu. Wolę skupić się na boksie bez polityki. Żyjemy w czasach pandemii i trudno jest cokolwiek przewidzieć, ale mam nadzieję, że niedługo w Polsce pojawi się duży promotor i wszystko się zmieni.

Współpracuje pan też z grupą Eddiego Hearna – Matchroom Boxing. Na czym polega ta współpraca?

Pan Eddie Hearn od jakiegoś czasu kontaktuje się ze mną i prosi mnie o pewne rzeczy. Gdy Krzysztof Głowacki wypadł z walki z Lawrencem Okoliem, pan Eddie Hearn zapytał mnie, jakich mamy dostępnych cruiserów na rynku. Wysłałem mu listę z pięcioma nazwiskami i pan Eddie Hearn zaczął rozmowy z tymi zawodnikami. W tym gronie byli Michał Cieślak i Nikodem Jeżewski. Było też nazwisko Michała Olasia, ale odpadło w drodze eliminacji. Głównym kandydatem był Cieślak. Złożyłem Michałowi propozycję, ale on nie mógł zrezygnować z walki na Polsat Boxing Night. Wróciliśmy do tematu po jego walce z Taylorem Mabiką, ale niestety Michał i jego team nie zaakceptowali oferty. Do gry wszedł Nikodem Jeżewski, który od początku był opcją rezerwową. Trochę byłem załamany postawą Nikodema w walce z Okoliem. Chyba był za bardzo spięty i zestresowany. Zarobił swoje, ale mógł wypaść lepiej.

Eddie Hearn był rozczarowany, że Cieślak nie przyjął oferty?

Pan Hearn bardzo zabiegał o to, żeby Michał podpisał kontrakt. To miał być kontrakt na więcej niż na jedną walkę. Coś większego się rodziło. Szanuję decyzję Michała i zawsze będę go wspierał, bo jest fantastycznym zawodnikiem i facetem. Myślę, że obecnie jest najlepszym polskim pięściarzem. Za nim jest przepaść. Mam nadzieję, że dostanie jeszcze podobną propozycję. Życzę Michałowi, żeby zdobył pas mistrza świata.

Z iloma zawodnikami ma pan podpisane kontrakty menedżerskie?

Reprezentuję dziesięciu pięściarzy, z nimi mam podpisane kontrakty. Z niektórymi zawodnikami współpracuję bez kontraktów, doradzam im i podpowiadam. Jeśli chodzi o polski rynek, to kontrakty mam podpisane z dwoma Polakami i z dwoma Ukraińcami, którzy mieszkają na stałe w Polsce. Moim najważniejszym zawodnikiem jest Robert Parzęczewski. Pracujemy razem od ponad roku. Drugim Polakiem jest Paweł Sowik, z którym niedawno podpisałem umowę. Paweł ma słaby rekord (3-7), ale mówił mi, że do ringu wchodził nieprzygotowany i że boks traktował jako dodatkowe źródło zarobku. Ma fajne warunki fizyczne, będę go wysyłał na sparingi do topowych pięściarzy wagi ciężkiej. Potrzebował kogoś takiego jak ja. Mam nadzieję, że wyprostuję mu ten rekord.

Mariusz Grabowski mówił mi, że Robert Parzęczewski popełnił błąd, że nie przyjął oferty walki z Siergiejem Kowaliowem. Pan też uważa, że to był błąd?

Z Kowaliowem to może nie powinien brać pojedynku, bo Rosjanin miał wtedy jeszcze to coś, dopiero później zaczął to tracić. Ale Robert mógł przyjąć którąś z ofert walki z Callumem Smithem. Były dwie propozycje od pana Hearna. Jedna z nich była ofertą last minute. Chodziło o pojedynek na gali Joshua vs Ruiz w USA. Callum Smith nie wiedziałby, z kim walczy, a pamiętajmy, że Smith nie reaguje zbyt dobrze na zmianę rywala. Popełniliśmy błąd, że nie wzięliśmy tej walki. Robert był wtedy w gazie.

Ostatnio Parzęczewski potknął się w walce z Khusanovem i jego kariera znalazła się na zakręcie.

Mamy wobec niego dalekosiężne plany. Mam nadzieję, że Robert po porażce z Khusanovem zrozumie pewne rzeczy, wyciągnie wnioski i zrewanżuje się Uzbekowi. Trener Roberta chciał od razu rewanżu, ale ja nie byłem zwolennikiem tego pomysłu. Porozmawialiśmy razem z Robertem i z panem Mariuszem Grabowskim i doszliśmy do wniosku, że zrobimy walkę na przetarcie, żeby Robert odbudował się psychicznie po nokaucie. Dopiero potem będzie rewanż z Khusanovem.

Współpracuje pan z polskimi promotorami?

Przed walką Ewy Brodnickiej z Mikaelą Mayer pomagałem w negocjacjach panu Mariuszowi Grabowskiemu. Dzięki tej pomocy poleciałem z ekipą do Las Vegas, trochę pomagałem też na miejscu. Stałem za kilkoma takimi kontraktami. Mateuszowi Borkowi pomogłem w zorganizowaniu paru walk. Pomogłem załatwić Bakole na walkę z Wachem, załatwiłem też Luisa Greene’a dla Łukasza Wierzbickiego, Denisa Kriegera na walkę z Patrykiem Szymańskim, Sarę Pucek dla Ewy Brodnickiej. Mógłbym tak wyliczać.

Czyli współpracuje pan z Tymexem i MB Promotions?

Nie tylko, załatwiłem też zawodniczkę z Anglii na galę pana Tomasza Babilońskiego. Nie zamykam się na współpracę z nikim, ale jeżeli słyszę, że jeden promotor krzyczy na drugiego, drugi na trzeciego, a jeszcze inny pisze bzdury, to odechciewa mi się z kimkolwiek współpracować. Od 2,5 roku jestem w boksie i widzę, jakie to jest towarzystwo. To jest jedno wielkie bagno.

Mówi pan o polskim boksie?

Mówię ogólnie o boksie. W tym sporcie jest mnóstwo zakłamanych ludzi. Wrócę do sytuacji z Nikodemem Jeżewskim. W sprawie jego walki z Okoliem byłem w kontakcie z panem Eddiem Hearnem. Do ostatniej chwili wszystko załatwiałem. Nagle pan Krystian Każyszka, promotor Nikodema, wysłał maila do pana Hearna z informacją, żeby wszelką korespondencję kierował do niego. Wcześniej nie spotkałem się z czymś takim. Od razu zadzwoniłem do pana Krystiana i spytałem, o co chodzi. Zachował się wobec mnie nie fair. Od tego pana nie usłyszałem nawet słowa dziękuję. Z drużyny Nikodema Jeżewskiego tylko pan Tomasz Turkowski podziękował mi. No cóż, ja kontraktu z panem Jeżewskim nigdy nie miałem, nawet nigdy z nim nie rozmawiałem. Dużo nieprzychylnych osób mieszało się w walkę Jeżewskiego. Z panem Hearnem staraliśmy się, żeby Nikodem znalazł się w rankingu WBO. Pisałem maile do osoby, która jest odpowiedzialna w WBO za rankingi, pisałem też do prezydenta tej federacji, pan Eddie Hearn tez pisał. Muszę znowu do czegoś nawiązać. Gdy usłyszałem wywiad pana Andrzeja Wasilewskiego dla ringpolska.pl, który mówił, że nieprzyjazne osoby mieszały się, żeby nie było pasa WBO w stawce, to byłem w szoku. Ten pan chyba mówił o sobie. Z tego, co wiem, to właśnie stronie tego pana zależało, żeby Jeżewski nie znalazł się w TOP 15 WBO. Byłem przerażony tym, co usłyszałem. Dlatego też zgłosiłem się do mediów, bo nie tylko panu udzielam wywiadu. Zawsze byłem w cieniu, flesze mnie nie interesują. Ale nie lubię obłudy i kłamstwa, a taki jest boks. To jest dramat tego sportu. Nie rozumiem, dlaczego pan Andrzej nie powiedział prawdy, tylko ją przeinaczył. Po obejrzeniu tego wywiadu napisałem do niego sms-a i zapytałem się, o co chodzi. Odpisał, że ma złe dni, bo w ciągu trzech dni miał trzy pogrzeby i musiał coś źle powiedzieć. Znamy się słabo, rozmawialiśmy 2-3 razy przez telefon. Próbowałem razem z nim coś zrobić, ale wydaje mi się, że dobrze, że nic z tego nie wyszło. Później dowiedziałem się różnych rzeczy o tym panu. Ludzie myślą, że pan Andrzej jest wielkim promotorem, który daje zawodnikom szanse. To nie jest tak. Pan Andrzej robi rekord zawodnikowi i wysyła go na pożarcie, przykładem jest Kamil Szeremeta. Oczywiście Kamil dostał największą wypłatę w życiu i dlatego już przed walką był wygranym. Chwała mu za to, ale wychwalanie promotora jest nie na miejscu. Widzieliśmy, jak wyglądały jego ostatnie gale.

Na współpracy z grupą Matchroom Boxing coś pan zarabia?

Czasami za pomoc nie chcę nawet grosza. Chcę pomóc panu Hearnowi, robię to bezinteresownie. Oczywiście dostaję zaproszenia na gale Matchroom, ale nie zawsze je przyjmuję. Staram się pomóc każdemu, boks to moja pasja. Dlaczego organizuję swoją galę? Bo chcę spróbować promotorskiego chleba i chcę pokazać panu Hearnowi, że potrafię to zrobić. W przyszłości może to zaprocentować. Wiem, że pan Hearn w 2021 i 2022 roku wejdzie na parę rynków. Pomagam grupie Matchroom Boxing, jestem w stałym kontakcie z panem Frankiem Smithem i panem Hearnem. Jeśli wypada im jakaś walka, zawsze jestem do dyspozycji. Gdy Sebastian Formella walczył z Connorem Bennem, pojawiła się informacja, że jeden członek teamu Sebastiana był zarażony koronawirusem. Matchroom od razu zwróciło się do mnie z pytaniem, czy mógłbym zorganizować rezerwowego zawodnika. Załatwiłem Rico Muellera. Jestem w kontakcie z Rico, to jest mój znajomy. Przyleciał do bańki w Londynie jako rezerwowy.

Co Rico mówił o walce z Rafałem Jackiewiczem?

Bez komentarza. Bardzo lubię Rico, a pana Rafała Jackiewicza szanuję, dlatego nie chcę wchodzić w spór między nimi.

Status journeymana w Wielkiej Brytanii ma Kamil Sokołowski. Miał pan okazję go poznać?

Spotkaliśmy się na paru eventach, to jest bardzo fajny chłopak i solidny pięściarz. Gdyby od początku kariery miał za sobą promotora takiego jak Mariusz Grabowski, Mateusz Borek czy nawet Andrzej Wasilewski, to miałby w rekordzie dwie porażki. Wydaje mi się, że jest obecnie jednym z lepszych polskich zawodników. W Anglii wiedzą, że to jest solidna marka. Bierze walki z dnia na dzień i testuje młode talenty. Pracuje jako kierowca ciężarówki, a boks traktuje jako dodatkowy zarobek. Gdyby skupił się na boksie, to odniósłby sukces. Mógłby być w TOP 10-15 pięściarzy w Europie. Mówię poważnie.

W najbliższym czasie dojdzie do walki Joshua vs Fury?

Na sto procent. To było ustalone już trzy miesiące temu. Były już ponoć podpisane dokumenty. Teraz szukają miejsca do organizacji gali. Może walka odbędzie się na Dalekim Wschodzie. Myślę, że nawet bez pasa WBO mogą ją zorganizować. Wydaje mi się, że w niedalekiej przyszłości, jak dalej będzie problem z pasami, pan Hearn zrobi pas Matchroom Heavyweight Champion i będzie jak UFC i Dana White. Do tego to zmierza. Joshua vs Fury to jest najważniejsza walka, którą można obecnie zrobić. Nie może wyłamywać się jedna z federacji i robić jakiś podchodów. Rozumiem, że to jest biznes, ale odrzućmy go na chwilę. Skupmy się na pięknie boksu i zróbmy walkę o wszystkie pasy. Coś czuje, że te wszystkie pasy zostaną wyrzucone i będą walki o pas Matchroom. Wzorem dla pana Hearna jest UFC. Uważam, że szef Matchroom Boxing pójdzie globalnie, otworzy filie w Europie, zrobi po kilka gal w różnych krajach i w końcu zorganizuje walki o pasy Matchroom.

Całość

Żródło: Krzysztof Smajek/Po Gongu

Marek Cudek jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem