View Single Post

stare 05-10-20, 19:48   #1 (permalink)
Marek Cudek
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 4002
Nominowany 167 razy w 47 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 19
Domyślnie Kto Kogo: Barańczyk-Zepeda, Buatsi-Calic, Rocky Boxing Night i in.



Na zdjęciu po lewej Iwan Barańczyk wracający ze szpitala.

31-letni Amerykanin Jose "Chon" Zepeda (33-2, 26 KO) wygrał w piątej rundzie przez nokaut z dzielnym Iwanem "Bestią" Barańczykiem (20-2, 13 KO).

W skrócie to wyglądało tak:
Zepeda liczony
Zepeda liczony
Barańczyk liczony
Zepeda liczony
Barańczyk liczony
Barańczyk liczony
Zepeda liczony
Barańczyk wyliczony

5 rund, 8 nokdaunów, na 99,9% walka roku, trwałe miejsce w historii zapewnione.

Dlaczego tylko 99,9%? Twardzi miłośnicy sweet science'u zwracają uwagę nie tylko na twarde lądowania. Patrzą na obronę, szeroko rozumiany poziom, obraz często lądujących na ziemi wojowników świadczy nie tylko o sile przetrwania, ale również o błędach. Tydzień temu widzieliśmy znakomite zderzenie Jermalla Charlo z Serhijem Derewianczenką. Ring Magazine stawia jednak często na emocje i trwałe wartości, wierzę więc w to, że i tym razem miano "Fight Of The Year" zdobędzie starcie tytanów ostatniej sobotniej nocy. Barańczyk-Zepeda dołączy do elitarnej grupki walk najczęściej odtwarzanych w serwisie Youtube. Na naszych oczach działa się historia. Carl Thompson-Ezra Sellers czy George Foreman-Ron Lyle, a teraz Barańczyk-Zepeda.

Białorusin był w życiowej formie, a jednak po kontrze lewą na szczękę skończył w stanie nieważkości jeszcze zanim dotknął maty ostatni raz, a potem długo nie mógł dojść do siebie. Zepeda wykorzystał lepszą pracę nóg o fantastyczną lewą rękę. Teraz czas na rewanż z Ramirezem.

Ojciec szefa CombuBoxu Dana Canobbio, który widział z bliska walkę Hagler-Hearns stwierdził, że Zepeda-Barańczyk była jeszcze lepsza.

Odkryciem weekendu był prawdopodobnie mało znany, blisko 130-kilogramowy doradca ubezpieczeniowy Kingsley Ibeh (5-1-1, 4 KO), który mocno dał się we znaki swemu bardziej doświadczonemu rówieśnikowi, 26-letniemu Guido Vianello (7-0-1, 7 KO). Dwóch sędziów wypunktowało remis 57:57, a słynna już Adalaide Byrd tym razem nie miała wpływu na losy walki, choć to właśnie ona wypunktowała bliższą prawdzie 59:55 dla urodzonego i wychowanego w Nigerii Ibeha. Szczęka, surowa siła siła i chęć do wchodzenia w wymiany Ibeha wystarczyły by mocno skorygować status olimpijczyka z Włoch, który ma wyraźne problemy w zwarciu. Spora niespodzanka. To już druga potyczka w której Ibeh uciera nosa pięściarzowi z doświadczeniem z boksu amatorskiego, poprzednio mocno "przejechał się" Samoańczyk Patrick Mailata.

Na tej samej gali określany przez niektórych jako "Amir Khan bez ciosu" - Gabriel Flores Jr po przenudnej walce, zgodnie z naszymi oczekiwaniami wypunktował Ryana Kielczewskiego (30-5, 11 KO). Była to 19 wygrana z rzędu 20-latka.

Na gali w Los Angeles również dość niespodziewanie bliska walka między Paulem Krollem z Filadelfii (8-0, 6 KO) a mieszkańcem "Miasta Aniołów" Luke'em Santamarią (11-2-1, 7 KO). Starcie to naprawdę mogło się podobać, zabawę nieco zepsuli sędziowie, którzy przyznali tylko jedną rundę
Santamarii, który zadał więcej celnych ciosów, remis lub niewielka przewaga Krolla byłyby na pewno bliższe prawdy.

W wadze piórkowej podopieczny Freddiego Roacha Filipińczyk Mark Magsayo potwierdził spore możliwości wygrając większość rund z Rigoberto Hermosillo, choć jeden z sędziów widział wygraną Amerykanina. Mający kontrakt z grupą Manny'ego Pacquaio Magsayo trafiał rzadziej, ale lepszymi ciosami. Według Roacha młody Filipińczyk będzie gotowy za kilka walk na duże wyzwania.

W niedzielę też się sporo działo, więc skromny z pozoru weekend kibice mogą zaliczyć do naprawdę udanych. Eddie Hearn choruje, a jego "złoty interes" kręci się w najlepsze. Wielu było ciekawych jak daleko od elity półciężkiej jest Joshua Buatsi (13-0, 11 KO). Odpowiedź na to pytanie okazała się trudniejsza niż się wcześniej wydawało.



Starcie dwóch dobrych amatorów na zupełnie innym etapie w profesjonalnym boksie zgodnie z oczekiwaniami było interesujące. Buatsi początkowo nie radził sobie z dysponującym lepszym zasięgiem Marco Caliciem (11-1, 6 KO). Popełniał szkolne błędy, zatrzymując się po kombinacjach. Szybko też pojawiła się opuchlizna pod jego lewym okiem.

Kontrolę przejął w połowie walki, zaczęły też przynosić efekty konsekwentne ataki na tułów. W siódmym starciu Buatsi podłączył rywala, potem poszła seria i narożnik Calicia rzucił ręcznik. Ostatecznie więc walka zakończyła się dla brytyjskiego prospekta bardzo pozytywnie, trzeba jednak podkreślić, że Calić bił się kilka rund ze złamaną szczęką.

W ciężkiej robiący sporo hałasu wokół siebie Alen Babić (5-0, 5 KO) zmiótł z ringu kolejnego przeciwnika. Irlandczyk Niall Kennedy wytrzymał niecałe trzy rundy. Ostatnio żartem zaproponowałem, żeby pchać naszego Łukasza Różańskiego w kierunku takich przeciwników, choć miałem duże wątpliwości, czy takie starcie jest po myśli coraz bardziej popularnego Babicia, który pcha się, bez skutku, w kierunku rodaka Filipa Hrgovicia. Z kolei Różański ma zbyt ładny bilans, a trudno przypuszczać, zeby ktoś w Polsce zafundował mu taką walkę.

Wisaksil Wangek (49-5-1, 41 KO) nie zdołał rozgrzać się z Jomarem Fajardo (17-18-2, 9 KO), wygrywając w drugiej rundzie walki w junior koguciej,

Kaszubski Gryf Pomorski Rocky Boxing Night

W walce wieczoru gali w Wielkim Klinczu Nikodem Jeżewski (19-0-1, 9 KO) pokonał Czecha Marka Prochazkę (9-3-1, 5 KO) w walce o międzynarodowe mistrzostwo Polski w wadze junior ciężkiej. Jeżewski pochodzi z Kościerzyny, walczył więc w rodzinnych stronach. Wygrał przekonująco z rywalem jeszcze niedawno bijącym się w... super średniej.

Pozostałe walki:
Igor Jakubowski pokonał Pawła Nowaczyńskiego przez nokaut w drugiej rundzie - ćwierćfinał turnieju wagi junior ciężkiej.
Kacper Meyna pokonał Zoltana Csalę przez nokaut w trzeciej rundzie.
Kamil Sokołowski pokonał Patryka Kowolla przez TKO w siódmej rundzie.
Adrian Szczypior pokonał Adama Grabca jednogłośną decyzją sędziów (40-35, 40-35, 40-35)
Kewin Gruchała pokonał Bartosza Głowackiego jednogłośną decyzją sędziów (40-36, 40-36, 40-36)
Kajetan Kalinowski pokonał Alana Jakimowskiego przez nokaut w drugiej rundzie - ćwierćfinał turnieju wagi junior ciężkiej.
Dominik Harwarkowski pokonał Adama Walasa przez nokaut w pierwszej rundzie.
Hubert Benkowski pokonał Patryka Litkiewicza jednogłośną decyzją sędziów (60:54, 60:54, 60:54)

Najwięcej niesmaku wzbudziło starcie Igora Jakubowskiego z niedoświadczonym Pawłem Nowaczyńskim. Trzeba jednak podkreślić, że Nowaczyński został mu przydzielony w drodze losowania (walka była ćwierćfinałem Turnieju Wagi Junior Ciężkiej). Jest otwarte pytanie, czy nokaut był konieczny, Zbigniew Pietrzykowski na pewno wiedziałby, jak odpowiedzieć na to pytanie.

Kami Sokołowski udanie wrócił do walk w Polsce, jego wygrana przed czasem absolutnie nie dziwi. Kacper Meyna mógł zobaczyć, ile warty w ringu jest czołowy ciężki z Węgier. Zoltan Csala jest już porównywany do tureckiego przeciwnika Łukasza Różańskiego.

Ponownie chwalę organizatora za energię i inicjatywę. Życzyłbym sobie jednak bardziej przemyślanych, równiejszych zestawień. Igor Jakubowski i Kamil Sokołowski zasługują na lepszą promocję.

Marek Cudek jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem