View Single Post

stare 01-10-20, 18:28   #1 (permalink)
Marek Cudek
champion
  
 
Zarejestrowany: Feb 2012
Postów: 3992
Nominowany 167 razy w 47 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 19
Domyślnie Parzęczewski: zabrakło ostrożności i techniki w obronie



Słynny już w bokserskich kręgach wywiad z Robertem Parzęczewskim.

RAFAŁ MANDES, TVPSPORT.PL: – Obejrzałeś już walkę?
ROBERT PARZĘCZEWSKI:*– Tak, tak, widziałem od razu w szatni zanim wziąłem prysznic i wyszedłem na wywiady. Przyszła rodzina, by mnie pocieszyć, sam też zadzwoniłem do osób, które nie mogły być na trybunach, a również mnie mocno wspierały. Potem obejrzałem jeszcze w drodze do hotelu, przed snem kolejny raz i w niedzielę także do śniadania i obiadu.

– Jakie wnioski?
– No cóż, chwila nieuwagi, jeden cios i do widzenia. Największy żal mam sam do siebie, bo z trenerem rozmawialiśmy o tym, żeby uważać na niego w pierwszych czterech rundach. Po pierwszej rundzie poczułem się jednak zbyt pewny siebie, wszystko mi wychodziło bardzo łatwo, pomyślałem sobie, że nie ma co czekać, że już teraz przyśpieszę. Zrobiłem błąd bijąc lewy na wątrobę, opuściłem gardę i to wystarczyło. Chusanow trafił idealnie na punkt, upadłem, uderzyłem potylicą o matę i się delikatnie zakręciło. Sędzia stwierdził, że nie jestem zdolny do walki i tyle.

– Na żywo i w telewizji to też wyglądało tak, jakbyś był niezdolny do dalszej walki.
– Wiadomo – ambicja sportowca. Mówiłem do sędziego Roberta Gortata, że jestem gotowy, że chcę walczyć, ale jak obejrzałem powtórkę, to w niedzielę zadzwoniłem do niego, przeprosiłem, że miałem pretensje i podziękowałem za przerwanie. Podjął słuszną decyzję, dzisiaj jestem zdrowym człowiekiem, chwilę muszę odpocząć, mogę kontynuować karierę i mogę się zrewanżować Chusanowi. Ambicje i cel się nie zmieniły – chcę tytułu mistrza świata. Droga się wydłużyła, zdaję sobie z tego sprawę, ale jestem twardym skurczysynem i nie poprzestanę, póki tego nie osiągnę.

– Uważasz, że sędzia Gortat uratował ci trochę zdrowia?
– Można popatrzeć na to z dwóch stron. Z jednej do końca rundy zostało kilka sekund – gdybym nie oberwał wtedy żadnego ciosu, to przez minutę bym doszedł do siebie, potem kolejną rundę bym przetańczył i wrócił do gry. Z drugiej – gdyby w te kilka sekund Chusanow doskoczył i palnął jeszcze raz, to myślę, że teraz byśmy rozmawiali w innym miejscu, a moja kariera mogłaby się mocno zastopować. A tak czuję się jak przed walką, nie mam żadnych skutków ubocznych.

– To był najmocniejszy cios jaki przyjąłeś w karierze?
– Wiem, że będą się ze mnie śmiać, ale ja nie poczułem tego ciosu. Ciężko było jednak go odczuć, jak mnie odcięło. Trafił idealnie, padłem i to cała historia. Czuję się dobrze, nic mi nie dolega i to jest najważniejsze.

– Bolą cię komentarze, że przegrałeś z emerytem?
– Z jednej strony staram się od tego odcinać, z drugiej czytam. Niektóre komentarze rzucają się w oczy, ale niech którykolwiek z tych znawców i hejterów wejdzie do ringu z Chusanowem albo ze mną i udowodni jaki jest kozak. Jak zaczynałem karierę, to poza rodziną i najbliższymi nikt we mnie nie wierzył, więc jestem do tego przyzwyczajony[...]

– To kiedy wracasz do treningów?
– Ambicja podpowiada, by już teraz, ale ambicje chowam do kieszeni. Muszę się zregenerować, odpocząć. Cały październik na to poświęcę. Chcę też dać moim trenerom czas na to, by poprawili wszystkie moje błędy. Wraz z nowym rokiem chcę wrócić w pełni gotowy do kolejnych wyzwań i w lutym, może marcu zrewanżować się Chusanowi. Udowodnię wszystkim, że to była chwila nieuwagi, że ja jestem lepszym zawodnikiem od Uzbeka.

– Brakuje mi legendarnego zwrotu, że wrócisz silniejszy.
– Bo mówienie, że wróci się silniejszym, to jest pieprzenie. Wrócę, ale mądrzejszy, ostrożniejszy i lepszy technicznie. Akurat siły i szybkości to mi nie zabrakło, zabrakło właśnie ostrożności i tej techniki w obronie.

– Mateusz Borek po walce powiedział, że Chusanow to miał być przystanek, że w grudniu czekało na ciebie coś większego. Wcześniej też odmówiłeś walk o mistrzostwo świata. Żałujesz?
– Nie żałuję. Rok temu, jak dostawałem te propozycje, to byłem gorszym zawodnikiem niż jestem teraz. I to pomimo tego, że przegrałem. Teraz jest czas dla moich fizjoterapeutów, oni poskładają moje ciało, trenerzy z kolei podszkolą ze mną nowe elementy i wrócę do ringu ze znacznie większym doświadczeniem. Droga się wydłuży, może o pół roku, może o rok, ale ja za miesiąc kończę dopiero 27 lat i nadal dużo dobrego przede mną. Jak dobrze to poprowadzimy, to zdążę zdobyć tytuł mistrza świata, zarobić i dać dużo radości kibicom.

– Chciałbyś na koniec powiedzieć coś tym, którzy przestali wierzyć w ciebie i cię skreślili po tej porażce?

– Nic szczególnego. Jeszcze was wszystkich zaskoczę.

Całość

Źródło: Rafał Mandes/TVP Sport

Marek Cudek jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem