View Single Post

stare 15-02-20, 21:18   #24 (permalink)
kubuś
champion
  
 
Zarejestrowany: May 2008
Postów: 5228
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie

Axel Shulz powinien co najmniej zremisować z George Foremanem w 95 roku. Niektorzy mówią że powinien mieć IBF po walce z Bothą a i z Moorerem nie dał ciała rok póżniej mimo niejednogłosnej porażki. W ogóle nigdy nie dał ciała, nie nokautował go w minute jakiś Brewster, nie uciekał z ringu, nie poddawał się. Ale miejsce w szeregu pokazał mu Wlad Kliczko. Tak samo jak pokazał je Byrdowi który był papierowym mistrzem. To samo John Ruiz. obaj mieli wiele kontrowersyjnych werdyktów. Poziom Czagajewa, Kirka Johnsona, Liachowicza, Brewstera, Walujewa, Oquendo itd. Miejsce w szeregu Ruizowi wskazał półcieżki Roy Jones. Naprawdę do 2003 roku mistrzem był Lennox Lewis, potem rządzili Kliczkowie a reszta była tłem. Andrew mógł zostać na chwilę posiadaczem pasa, takim jakim był np Shannon Briggs. Przez chwilę, nic więcej. Za chwilę mielbyśmy powtórkę z Brewstera. W takiej walce jaką stoczył Mavrowić z LL go nie widzę. Na lucky punch Rahmana też raczej by go stać nie było. Byłby pewnie w stanie wymęczyć wygraną np z Toneyem kiedy ten wygrał z Ruizem. Ale skoro Andrew nawet ze swoim legendarnym lewym prostym nie umiał skończyć takiego Michaela Granta to o czym my mówimy?? Naprawdę nie ma innego polskiego boksera wokół którego narosło by tyle mitów. Nawet chłopcy Stamma w opini starszych kobiców boksu są bardziej realniie oceniani mimo iż oczywiście słyszy siętu i ówdzie że jakby nie żelaznakurtyna to Pietrzzykowski byłby mistrzem, Drogosz byłby mistrzem itp Wystarczy wejść na fejsa na jakiś portal typu lubie boks itd i poczytać wypowiedzi januszy - mafia zabroniła Andrew, niekoronowany król, ofiara spisku żydowskiego, najlepszy w historii itp bzdety.
Ja kurewsko ciekawy byłbym konfrontacji w okolicach 2000 roku np z Cliffordem Etienne albo Herbie Hidem ale wszyscy się bryndzlują walką z Ruizem, chyba najgorszą w wykonaniu Johna od czasu wyjścia do Tuy. Byrd ze słabym ciosem też był idealny. Brewster mimo tej samej klasy fatalny... Andrew jak mało który bokser miał swój typ rywali którzy mu leżeli, i takich którzy rozpierdalali by go zawsze i w każdych okolicznościach. Żadnemu Gołocie nie dałbym szans z prime Hayem. Zadnemu nie dałbym szans z AJ czy z Wilderem, Ortizem, o Kliczkach nie wspomne. I chociaż dla wielu to profanacja, nie postawiłbym na Andrew z 96 roku gdyby wyszedł do dzisiejszego Kownackiego.

kubuś jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem