View Single Post

stare 21-03-19, 17:03   #1 (permalink)
Krystian Sander
Redaktor Boxing.pl
2nd Place Winner (TOTM)  
 
Zarejestrowany: Nov 2013
Postów: 18877
Nominowany 467 razy w 136 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 38
Domyślnie Sonny Liston, niechciany mistrz: część pierwsza (dzieciństwo - amatorski debiut)


Sonny Liston (a dokładnie Charles L. Liston) urodził się najprawdopodobniej 8 maja 1932 roku w Johnson Township. Jednak nie mamy pewności co do dnia, w którym urodził się pięściarz. Według Listona data jego urodzin została wyryta na drzewie przez jego ojca, nieopodal chaty w której mieszkałą cała rodzina przyszłego mistrza świata wagi ciężkiej.

Sonny był 24 z 25 dzieci Tobea Listona, ubogiego farmera, który dzierżawił niewielkie ilości ziemi, na której rosła bawełna. Dzieciństwo pięściarza było wyjątkowo trudne. Przemoc ze strony ojca, bieda, oraz wszechobecny marazm nie malowały zbyt kolorowych perspektyw przed młodym Listonem. Ojciec zmuszał do pracy w polu wszystkie swoje dzieci. Pozostawał przy tym bardzo surowy – za każdą niesubordynację lub obijanie się, Tobe wymierzał chłostę.


Dzień Listona rozpoczynał się wyjątkowo wcześnie. Potem nadchodził czas pracy w polu, która wypalała całą energię jaką miał w sobie Sonny. Po dniu harówki, pod wieczór, na młodego Listona czekał skromny posiłek przygotowany przez matkę. Radość w trakcie dzieciństwa przyszłego mistrza świata była towarem deficytowym. Jedyną przyjemność sprawiało Sonny'emu pływanie w pobliskim jeziorku lub jeżdżenie na domowym mule. Obraz nędzy i rozpaczy został dopełniony po tym, gdy zwierzę zdechło. Liston ojciec wpadł bowiem na okrutny pomysł. Sonny od najmłodszych lat imponował krzepą. Mimo, że był prawie najmłodszy z rodzeństwa, to przewyższał siłą swoich braci i siostry. Tobe pomyślał więc, że „po co wydawać pieniądze na nowe zwierzę do ciągnięcia pługa, skoro mam silnego syna?”. Tak też się stało. Obowiązki muła przejął Sonny. Smutnym podsumowaniem tego okresu życia przyszłego pięściarza jest jego wypowiedź.

Od swojego taty w życiu dostałem tylko przemoc

W takich oto warunkach wykuwała się siła człowieka, który w przyszłości będzie nokautował rywali lewym prostym.

Pierwsza domowego piekła nie wytrzymała matka Sonny'ego – Helen. Uciekła ona z domu, do Saint Louis, gdzie znalazła zatrudnienie w fabryce. Tęsknota za matką, oraz chęć zmiany swojego losu spowodowały, że i Sonny zastanawiał się nad tym, aby dać dyla od ojca oprawcy. Myśl ta powoli w nim rosła, aż w końcu wykiełkowała. Problemem było tylko zdobycie funduszy na przejazd pociągiem. Młody Liston nie mógł liczyć na wsparcie ojca – tyrana, który nie dopuszczał do siebie myśli o stracie kolejnych rąk do pracy. Sonny musiał działać na własną rękę. W końcu udało mu się sprzedać worek orzechów, a za otrzymane pieniądze mógł kupić upragniony bilet do „lepszego świata”. W taki oto sposób Liston wyruszył śladem matki, do Saint Louis. Początki napawały go optymizmem. Mimo, że był zupełnie sam, to udało mu się odnaleźć swoją rodzicielkę, a pomogli mu „mili panowie policjanci”, co było swoistą ironią losu, biorąc pod uwagę przyszłe doświadczenia pięściarza z organami ścigania. Jak to się mówi: miłe złego początki…

Sonny Liston i jego matka, Helen


Saint Louis miało być miejscem miodem i mlekiem płynącym, gdzie nie ma już przemocy i nieustającej harówki. Jeżeli ktokolwiek z Was czytał może znakomitą książkę Johna Steinbecka „Grona gniewu”, ten może domyślić się jak wyglądały nadzieje i rozczarowanie rzeczywistością ludzi, którzy zostawiali za sobą wszystko, ponieważ liczyli na lepsze życie w wielkim mieście. W Saint Louis Sonny wpadł z deszczu pod rynnę. Wszechobecna bieda i głód, problemy z odnalezieniem się w nowym miejscu spowodowały, że Liston wszedł na drogę występku.

Sonny odkrył już, że drzemie w nim siła większa niż u większości jego rówieśników (i nie tylko), a że wzorce pełne przemocy ciągnęły się przez całe jego życie, to nietrudno aby te czynniki się ze sobą połączyły. W Saint Louis Sonny poznał kilku młodocianych chłystków, którzy trudnili się drobnymi kradzieżami, oraz napadami na przechodniów. Wciągnęli oni Listona do swojego gangu i przestępczego procederu. Podczas rozbojów Sonny, najsilniejszy z towarzystwa, obezwładniał ofiarę, po czym jego kompani okradali ją. W końcu jednak grupa opryszków została rozbita przez policję, a tym samym Liston trafił za kraty. Jak to się stało, że przyszły pięściarz wpadł? Jedynym odzieniem jakie miał Sonny była żółta koszulka. Po kilku napadach, w których zawsze przewijała się postać „muskularnego Murzyna w żółtej koszulce” Liston został w końcu namierzony i ujęty. W chwili złapania miał oczywiście na sobie swoją żółtą koszulkę.

Sonny, za rozboje, został skazany na dwa razy po pięć lat więzienia (wyroki miały odbywać się jednocześnie). Co ciekawe wartość łupów przyszłego czempiona oszacowano na 5 centów, kiedy w tym samym czasie bochenek chleba w Saint Louis kosztował 15 centów… Z perspektywy czasu można uznać, że więzienie uratowało życie Listonowi i spowodowało, że chociaż na chwilę zszedł z drogi występku. Sonny przekroczył więzienne mury zakładu w Jefferson City w 1950 roku, mając najprawdopodobniej 18 lat. Ze względu na krępą i muskularną budowę ciała Liston został przyuważony przez kapelanów więziennych, którzy prowadzili sekcję sportową na terenie zakładu karnego. Chcieli oni zaangażować silnego Murzyna do boksu. Jednak na samym początku ujawnił się pewien prozaiczny problem. Okazało się, że Liston ma tak olbrzymie pięści, że trudno znaleźć na niego jakiekolwiek rękawice, które mógłby założyć. Kiedy już znaleziono dla niego odpowiedni sprzęt, od razu Sonny dał siebie poznać jako utalentowanego boksera, który przede wszystkim jest silny jak tur. W więziennych turniejach pięściarskich Liston nie miał sobie równych. Nokautował rywala za rywalem, aż w końcu zdobył tytuł nieoficjalnego mistrza boksu zakładu karnego. Więzienie w Jefferson City było owiane złą famą, gdzie często dochodzi do porachunków między więźniami, czy buntom skierowanym przeciwko władzom więziennym. Jednak Listonowi nikt nigdy nie „fiknął”, nawet najbardziej brutalni kryminaliści czuli respekt przed pięściami siłacza z Johnson Township.

Cela, w której siedział Sonny Liston, nim stał się sławny


Co ciekawe, Liston zaprzyjaźnił się z kapelanem więziennym Aloisem Stevensem. Duchownemu udało się zdobyć zaufanie Sonny'ego. Stevens widział w nim nie niebezpiecznego rzeźnika z ringu bokserskiego, a skrytego, zagubionego i małomównego chłopaka, który urodził się w złym miejscu, o złym czasie. Co ciekawe, Liston podobno nigdy nie przeklinał w obecności kapelana, a sam duchowny wspominał go jako niezwykle łagodnego człowieka.

Dzięki dobremu sprawowaniu, oraz zaangażowaniu kapelana Stevensa Sonny po dwóch i pół roku odsiadki, przedterminowo opuścił zakład karny. Również dzięki poleceniu talentu boksera przez duchownego, Sonny trafił pod opiekę promotora bokserskiego Franka Mitchella (którego koneksje z gangsterem Johnem Vitale były powszechnie znane). Co ciekawe Liston nie wspominał źle pobytu w więzieniu, szczególnie doceniał to, że po wcześniejszych latach, gdy bywał regularnie niedojedzony, nagle dostawał regularne posiłki.

Promotor zapewnił Listonowi podstawowe utrzymanie, oraz lokum. W zamian Sonny musiał pilnie trenować pod okiem Monroe Harrisona, Tony’ego Andersona, oraz Johna Tocco (któremu udało się zaprzyjaźnić z pięściarzem). Liston sprawiał wrażenie małomównego ponuraka, który nieczęsto uśmiecha się i cały czas jest opętany przez demony z przeszłości. Doskonale obrazuje to pewna anegdota. Pewnego razu trener pięściarza, John Tocco, zapytał go skąd blizny na jego plecach, na to Liston odpowiedział lakonicznie, lecz wymownie:

Nie dogadywałem się najlepiej ze swoim ojcem

W międzyczasie Liston rozpoczął karierę amatorską. Wygrał miedzy innymi ceniony turniej „Golden Gloves”, w finale którego pobił mistrza olimpijskiego z 1952 roku Eda Sandersa. Kolejnym głośnym zwycięstwem na ringach amatorskich było znokautowanie już w pierwszej odsłonie Mistrza Europy Hermana Schreibauera. Krótko po tych sukcesach, utalentowany Liston pod koniec 1953 roku zadebiutował na ringach zawodowych.

Koniec części pierwszej. Część druga pojawi się na Boxing.pl jutro.

Autor: Rafał Sarnowski/@'redd

Krystian Sander jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem