View Single Post

stare 22-04-18, 13:32   #1 (permalink)
Krystian Sander
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Nov 2013
Postów: 18877
Nominowany 467 razy w 136 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 38
Domyślnie Mateusz Borek dla Boxing.pl: Abell był w szoku po walce z Adamkiem


Udało nam się porozmawiać przed momentem z Mateuszem Borkiem, organizatorem wczorajszej gali Polsat Boxing Night. Sprawdźcie, co znany i szanowany dziennikarz sportowy oraz promotor miał nam do powiedzenia kilkanaście godzin po pojedynku Tomasza Adamka (53-5, 31 KO) z Joeyem Abellem (34-10, 32 KO).

Krystian Sander/Boxing.pl: Tomasz Adamek to zrobił... Po prostu to zrobił, wygrał w wielkim stylu z Joeyem Abellem.

Mateusz Borek: Powiem tak - obiecywaliśmy emocje, emocje były. Niektórzy mówią, że on potrafi oszukać czas i w wieku 41 lat pokazać, że nadal się potrafi tym bawić na wysokim poziomie. Pokazał Tomek, że umie się tym cieszyć, że ma żar, że ma pasję. Natomiast mam świadomość tego, jak wyglądał obóz i sparingi. Wiedziałem, że on jest bardzo dobrze przygotowany do walki z Abellem. Natomiast był ten element niepewności, głównie ze względu na siłę ciosu przeciwnika. Tomek uwypuklił wiele swoich atutów. Chylę tutaj czoła przed Gusem, który Tomka bardzo dobrze przygotował pod zawodnika leworęcznego. Ale muszę też dodać, że fantastyczną pracę wykonał tutaj Kuba Chycki. Bo gdzieś tam na początku współpracy szliśmy w stronę obniżenia wagi. I to chyba nie do końca była dobra koncepcja. Tomek ważył teraz najwięcej w karierze, 102.7 kg na ważeniu, a wczoraj wychodząc do walki Tomek ważył 105 kg, naładowany węglowodanami, bo tak to Kuba zaplanował. Więc on ważył 105 kg, ale miał zarazem najniższą tkankę tłuszczową, te mięśnie ważyły. Było to wszystko podporządkowane pod moc i to było widać, że te ciosy mają większą wymowę. Wynikało to z mocy i dynamiki.

To mogło naprawdę zaskakiwać, że Amerykanin tak mocno odczuwa uderzenia Tomka, szczególnie te bite na tułów. Gus Curren często zapewniał, że "Góral" bije mocno i niebawem będzie to widać. No i wczoraj było to widać.

Było widać. Oni bardzo dokładnie przeanalizowali walki Abella. Wiedzieli, że konsekwentnie trzeba akcja po akcji szukać obijania dołów, że to jest jego słabszy punkt. Tomek ma psychikę, to wiemy, że ma charakter i brodę też wiemy. Natomiast wczoraj podobał mi się u niego taki element totalnej analizy. Po pierwszym nokdaunie, jak poczuł energetykę sali, to jakby znowu wrócił jego stary nawyk, chciał się bić, chciał to szybko skończyć. Jak przyjął dwie bomby, to zrozumiał, że nie tędy droga. Po kolejnych nokdaunach Abell był jak zranione zwierzę, szukał cały czas jednego ciosu, którym urwie głowę. Tomek miał jednak w pamięci to, co stało się po tym pierwszym nokdaunie i zachował spokój. Ktoś powie, że bomby Abella mijały szczękę Tomka na milimetry czy centymetry, a ja odpowiem, że te milimetry to są właśnie niuanse dużego boksu. To o to właśnie chodzi, że ten cios ma przejść pół centymetra czy centymetr obok głowy. Walka na pewno emocjonująca. Jak wyłączymy walkę z Przemkiem Saletą, gdzie Przemek nie wyszedł do kolejnej rundy, to jeżeli sobie dobrze przypominam, było to pierwsze zwycięstwo Tomka przed czasem od walki z Walkerem z 2012 roku. Sześć lat czekaliśmy na to, żeby wygrał przed czasem. Inna sprawa, że w przeciwieństwie do wielu innych polskich zawodników on się nie bije z bumami. Nie wybieramy sobie takich, o których wiadomo, że się łatwo przewrócą. Ale na pewno bił mocniej, bił dynamiczniej. Fajna przygoda, ma trzy wygrane z rzędu, zastanowimy się, co dalej.

Rozmawiał już pan z Tomkiem na temat tej walki? Jak on widział ten pojedynek, tak na gorąco?

Nie... On generalnie wyglądał jakby wyszedł od kosmetyczki, a nie zszedł z ringu po walce. Jedna gdzieś tam obcierka na czole i na tym koniec. Oni byli na to wszystko bardzo dobrze przygotowani. Na pewnym poziomie w boksie bardzo mało rzeczy zostawia się przypadkowi. Możesz się zawsze przeziębić w ostatniej chwili, coś się może zawsze stać, ale w tym profesjonalnym sporcie mało rzeczy zostawia się przypadkowi. Tomek ma bardzo mocną psychikę. Potrafi przełożyć to, co jest na sparingach na walkę w ringu. Wczoraj ta publika, ta hala niosła Tomka, pchała go do wymian, ale jednak trzeba pamiętać o tym, że koniec końców najważniejsze jest to, żeby zadać, a nie przyjąć. O tym też zawsze mówił Gus Curren, żeby nie tracić niepotrzebnie zdrowia w ringu.

Trzy zwycięstwa z rzędu, w tym jedno efektowne przed czasem. Nie będzie panów kusiło, żeby ugryźć jeszcze większego wyzwania?

Tomek jest w drodze na lotnisko, musi wylądować, porozmawiać z panią dyrektor (śmiech). Ja też odpocznę... Chcę pomóc teraz chłopakom z Warsaw Sports Group, Andrzejowi Fonfarze, przy promocji i organizacji gali na Torwarze. Tomek niech sobie spokojnie odpocznie i wtedy pomyślimy, czy coś zrobimy jesienią czy może gdzieś pojedziemy jesienią. A może w ogóle przejdzie mu uchota i uzna, że to jest ten właściwy czas. Nie wiem. Mamy relację oficjalną promotor - zawodnik, ale mamy też relację towarzyską, kumpelską, przyjacielską i to nie jest tak, że ja mu będę mówił, co on ma robić, bo jest dorosłym, dojrzałym człowiekiem. On porozmawia z najbliższymi, ja to przemyślę, pewnie się zdzwonimy za kilka dni.

Miał pan okazję porozmawiać wczoraj po walce z Joeyem Abellem? To była jego duża szansa, został jednak mocno zbity. On się w ogóle spodziewał, że 41-letni Adamek może być tak destrukcyjny?

Powiedział, że jest w szoku. Mówił, że był najlepiej przygotowany od lat. To była jego szansa na wielką wypłatę w USA, bo na pewno po wygranej nad Tomkiem zarobiłby duże pieniądze. Stwierdził, że to trochę inaczej wygląda, jak się te walki Tomka ogląda z boku, a inaczej, gdy się z nim spotka w ringu. Jak się widzi ten jego szelmowski uśmiech, szybkie ręce, balans, to wszystko wygląda już trochę inaczej. Powiedział nawet takie zdanie, że boksował z wieloma dużymi nazwiskami, ale to była chyba dla niego najcenniejsza lekcja. Tomek też powiedział fajną rzecz, że czasami czuje się w tym boksie dobrego człowieka. Mówił, że ten Joey to jest dobry człowiek, z zasadami. Nie było tam żadnej złej krwi, żadnego teatrzyku. Wyszło dwóch facetów, jeden duży i silny, drugi szybki i analityczny. Było wiadomo, że to wszystko się rozstrzyga na terenie ringu. Kończy się walka i jest obustronny respekt.

Joey Abell tak pół żartem, pół serio, napisał na Facebooku, że na ulicy poradziłby sobie z Tomkiem (śmiech).

Myślę, że mógłby się drugi raz zdziwić (śmiech). On nie zna Tomka możliwości poza ringiem...

A pan zna?

No ja trochę znam. Żona mu kiedyś postawiła warunek, że albo on musi przestać pracować jako bramkarz w klubie w Gilowicach, albo się muszą rozstać. Tych walk na bramce stoczył sporo, a ważył 70 kg. Nie przypominam sobie, zeby jakąś przegrał. Tak więc mógłby się Joey zdziwić jeszcze.

Jutro na naszym portalu znajdziecie drugą część rozmowy z Mateuszem Borkiem, w której szef MB Promotions opowiedział o pozostałych walkach gali PBN "Noc Zemsty".


Źródło: Krystian Sander/Boxing.pl
Zdjęcia: Mariusz Konfiszer

Krystian Sander jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem