View Single Post

stare 19-02-18, 15:58   #1 (permalink)
KMart33
Amator
  
 
Zarejestrowany: Feb 2018
Postów: 2
Nominowany 2 razy w 1 Temacie
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie Recenzja autobiografii "Dumy Filipin"


Kiedy "Pacman" wchodzi na ring, całe Filipiny wstrzymują oddech. Mieszkańcy Manili, Cebu, General Santos City, Kibawe, Bohol, Dumaguete itd. zasiadają przed telewizorami, żeby zobaczyć walkę swojego idola. Podczas jego walk przestępczość na Filipinach spada niemal do zera. Ten człowiek na godzinę jednoczy wszystkie zwaśnione grupy w Manili i innych miastach Filipin. Manny "Pacman" Pacquiao, duma Filipin i mistrz zwykłych ludzi. Kilka dni temu skończyłem czytać autobiografię o pięściarzu z Filipin. Książkę dostałem od koleżanki z Filipin. Jest prosto z Manili. Byłem podekscytowany, dlatego przeczytałem ją w pięć dni i dziś zamierzam się z Wami podzielić opinią na temat książki pod tytułem: "Pacman: My Story of Hope, Resilience, and Never-Say-Never Determination".

Książka jest napisana w języku angielskim, ale nie trzeba być na poziomie zaawansowanym, żeby ją przeczytać ze zrozumieniem. Poziom B1/B2 w zupełności wystarczy. Timothy James i Manny Pacquiao zadbali o to, by książkę czytało się szybko i przyjemnie.

Lektura składa się ze wstępu, piętnastu rozdziałów i epilogu. Początek książki zaczyna się od Kibawe, miejsca urodzin Manny'ego Pacquiao. Pięściarz w skrócie opowiada czytelnikowi o biedzie, wierze w Boga, dzieciństwie w Kibawe i General Santos City oraz wyjaśnia okoliczności pseudonimu "Pacman" (strona 12). Manny ma jeszcze kilka innych pseudonimów, jednym z nich jest "Narodowa pięść", czyli "Pambansang Kamao" w języku filipińskim. Wstęp czyta się błyskawicznie. Jest szybki niczym lewy sierpowy "Pacmana" z walki z Ricky Hattonem.
Później Pacquiao opowiada o swoich sportowych idolach. Należą do nich Julio Cesar Chaves, Bruce Lee i Oscar De La Hoya. Pierwszy rozdział „Bananowe drzewo” przenosi nas do czasów dzieciństwa Pacqauio. Autor wyjaśnia przyczyny przenosin z Kibawe do Tango. Miasto, w którym się urodził jest położone w prowincji Bukidnonna w Mindanao, drugiej co do wielkości wyspy Filipin. Młodziutki Manny dorastał w dzielnicy nędzy, w której nie było szpitali i aptek. Rodzina Pacquiao przeniosła się do Tango, miejscowości położonej w dżungli. Rosalio Pacquiao, ojciec, znalazł w Tango pracę na farmie kokosów. Jego dniówka wynosiła 2 dolary. Wyobrażacie sobie? Właśnie w takich warunkach dorastał Manny. Marzeniem Pacquiao było wyjście z biedy. W wieku 10 lat pierwszy raz w życiu zobaczył film z Brucem Lee. Mistrz wschodnich sztuk walk zainspirował "Pacmana". Chłopak codziennie ćwiczył walkę z cieniem. Starał się naśladować Bruce'a Lee w dżungli, wśród bananowców, dlatego rozdział nazywa się "Banana tree".

Drugi rozdział "Łapanie ryb i zadawanie ciosów" opowiada o głodzie i dorywczych pracach młodego Manny'ego. Autor przenosi nas także do czasów szkolnych Pacquiao i jego pierwszej walki. W wieku 10 lat stanął w obronie swojego brata Bobby'ego. Jego przeciwnik był o 2 lata starszy i silniejszy. Manny jednak już wtedy był szybki i znokautował swojego szkolnego rywala lewym sierpem. Jego brat stał się bezpieczny, a Manny zyskał szacunek wśród rówieśników.
Po tamtym zwycięstwie Manny zaczął się interesować boksem. Sardo Meija, czyli wujek „Pacmana” wtajemniczył go w świat największych gwiazd boksu. Razem z wujem oglądali walki Evandera Holyfielda i Mike'a Tysona. To byli pierwsi pięściarze, których Manny zobaczył w telewizji.

Nastolatek Pacquiao zaczął brać udział w ulicznych walkach organizowanych w Parku Oval Plaza w General Santos City. Za każdą walkę w Oval Plaza Park Manny otrzymywał 5 pesos, czyli około 15 centów (USD). Po dwóch latach nie miał sobie równych. Pokonał wszystkich przeciwników, większość przez nokaut i został królem boksu w Oval Plaza Park. W wieku 16 lat Manny opuścił General Santos City i przeniósł się do miasta Digos, w którym rozpoczął zawodową karierę.
Kolejne rozdziały wprowadzają czytelnika w początek profesjonalnej kariery pięściarskiej "Pacmana".

Wszystko zaczęło się 22 stycznia 1995 roku, kiedy Pacquiao skrzyżował rękawice z Edmundem Ignacio. Debiutancką zawodową walkę Manny wygrał na punkty. Filipińczyk wygrał 11 walk z rzędu, ale w 12 przegrał przez nokaut w 3. rundzie z Rustico Torrecampo. Bolesna porażka zmotywowała go do jeszcze cięższej pracy. Pacquaio wrócił na ring w wielkim stylu zdobywając pierwszy pas w zawodowej karierze w 1997 roku.

Rozdział "Znokautowany przez miłość" opisuje początki znajomości Manny'ego z Jinkee, jego obecną żoną. Dziś para jest szczęśliwym małżeństwem z 5 dzieci. Poza tym z rozdziału piątego możemy się dowiedzieć na przykład jaki pierwszy samochód kupił Manny. Zgadnijcie czym jeździł Pacquiao w wieku 21 lat? Toyotą Corollą, autem absolutnie kultowym i praktycznie niezniszczalnym (przynajmniej jeśli chodzi o tamten rocznik). Końcówka tego rozdziału przenosi czytelnika do Los Angeles, a konkretnie do Wild Card Gym, którego właścicielem jest słynny trener Freddie Roach.


Rozdział szósty pod tytułem "Walcząc z moim idolem" jest jednym z najciekawszych w całej książce. Opisuje drogę Manny'ego Pacquiao do mistrzowskich walk i konfrontacji z Oscarem De La Hoyą, idolem "Pacmana" z dzieciństwa. Przed walką ze "Złotym chłopcem" autor opisuje epickie batalie z Marco Antonio Barrerą, Erikiem Moralesem, Juanem Manuelem Marquezem i Davidem Diazem. Pojedynek zapowiadany jako "Dream Match" odbył się 6 grudnia 2008 roku w MGM Grand w Las Vegas. De La Hoya był wyższy, cięższy i miał zdominować Filipińczyka w kategorii półśredniej. Tak się jednak nie stało. Manny Pacquiao upokorzył Oscara w ringu. Był o wiele szybszy, zadawał mnóstwo celnych ciosów, oszpecił twarz Oscara i odesłał go na sportową emeryturę. Spisywany na straty "Pacman" zdemolował De La Hoyę, a jego wyczyn zapisał się na kartach historii boksu. Dlaczego? Manny musiał przeskoczyć o dwie kategorie wagowe, żeby zmierzyć się z Oscarem, 10-krotnym mistrzem świata w 6 różnych wagach. Pacquiao był tamtego wieczoru poza jego zasięgiem. Filipiński tajfun dosłownie zmiótł z ringu MGM Grand legendę szermierki na pięści. Po walce Manny powiedział do pokonanego: "Cały czas jesteś moim idolem". Wielka klasa, spokój i szacunek. Zwycięstwo nad "Złotym chłopcem" sprawiło, że Manny stał się supergwiazdą zawodowego boksu. Wygrana w Las Vegas otworzyła mu furtkę do walk za ogromne pieniądze.

Rozdział ósmy opisuje walkę Pacquiao z Rickym Hattonem, czyli starcie „Wschodu” z „Zachodem”. Autor żartuje, że przed walką pięściarze nie musieli nic mówić dzięki swoim trenerom. Freddie Roach i Floyd Mayweather Senior zajęli się śmieciowym gadaniem przed walką, więc pięściarze mogli w spokoju przygotowywać się do starcia. Manny opowiada nam jaki miał plan na walkę z Hattonem. Polegał on na tym, żeby Ricky zapomniał o lewej ręce "Pacmana". Pacquaio na początku walki częściej bił prawą ręką. Wciągnął Hattona w grę. Był też za szybki, bo Hatton dwa razy był liczony już w pierwszej rundzie. W drugiej rundzie Hatton poczuł się pewniej, nawet myślał, że runda jest jego aż w końcówce Manny zamarkował uderzenie z prawej i wystrzelił lewym sierpowym jak z armaty. Efekt? Ciężki nokaut, jeden z najbardziej spektakularnych w karierze Pacquiao. Do dziś widzę nieprzytomnego Hattona na środku ringu. Po walce Hatton potrzebował opieki lekarskiej, aspiryny na ból głowy, a "Pacman" spędził noc ze swoją drużyną (Team Pacquaio) grając na gitarze i śpiewając karaoke.

Najciekawszą informacją z rozdziału dziewiątego jest ta o koszykówce. Manny Pacquiao uwielbia grać w kosza i robi to całkiem nieźle. Ma swoją drużynę, która nazywa się PacMan Gensan. Zespół gra w regionalnej lidze Mindanao Visayas Basketball Association. Siedziba klubu mieści się w General Santos City.



Rozdział "W poszukiwaniu siódmego tytułu" opisuje drogę Pacquiao do fenomenalnej walki z Miguelem Cotto. Autor ujawnia kulisy negocjacji między promotorami obu pięściarzy. Pojedynek zapowiadano jako "Battle for legacy". Walka odbyła się w legendarnym MGM Grand w Las Vegas. Faworytem bukmacherów był Miguel Cotto. Manny opisał walkę z portorykańskim pięściarzem rundę po rundzie. Silniejszy Cotto był tylko tłem dla znakomicie dysponowanego Filipińczyka. Manny był za szybki i umiejętnie kontrował Cotto. To był pokaz boksu "Pacmana". Na 55 sekund przed końcem 12. rundy sędzia Kenny Bayless uchronił Cotto przed egzekucją i przerwał ten nierówny pojedynek. Pacquiao zdobył pas WBO, pobił rekord Oscara De La Hoi i został mistrzem w siódmej kategorii wagowej.

Następne rozdziały opisują treningi "Pacmana", działalność charytatywną i karierę polityczną. Pod koniec książki dowiadujemy się jak ogromne sumy przeznacza Pacquiao na pomoc dla swoich rodaków. Pięściarz przekazał m. innymi milion dolarów na budowę nowej sali operacyjnej w szpitalu w General Santos City. Finansował też pomoc dla Filipińczyków po koszmarnym tajfunie z 2013 roku. Po mistrzowskich walkach przeznaczał pieniądze dla ponad tysiąca ludzi z General Santos City (każdy dostawał po 15 dolarów i 7 bochenków chleba… średni dochód tych ludzi to ok. 1,5-2 USD dziennie). Wreszcie w 2010 roku wygrał lokalne wybory i został kongresmenem. Fascynująca historia!

Podsumowując, książkę pod tytułem "Pacman: My Story of Hope, Resilience, and Never-Say-Never Determination" polecam każdemu sympatykowi szermierki na pięści. To niesamowita historia człowieka, który wyszedł z biedy, pomógł swojej rodzinie i milionom rodaków. Manny Pacquiao to mistrz ludzi, duma Filipin i wzór do naśladowania. Osiągnął wiele i zdobył praktycznie wszystko. Był mistrzem w 8 kategoriach wagowych. Nikt przed nim tego nie dokonał. Został kongresmenem pokonując człowieka pochodzącego z politycznej rodziny.

Dlaczego warto przeczytać autobiografię Pacquiao? Głównie dlatego, że "Pacman" pokazuje nam jak osiągnąć sukces w życiu dzięki ciężkiej pracy. Życie nie jest sprawiedliwe. Nie każdy rodzi się w bogatej rodzinie. Czasami początki są ciężkie, ale jeśli w siebie wierzysz i masz odrobinę szczęścia to możesz osiągnąć sukces. To najważniejsze przesłanie tej książki. Szkoda tylko, że lektura kończy się na walkach z Cotto i Joshuą Clotteyem (w pojedynku z tym drugim Manny zadał najwięcej ciosów w karierze – 1231!). Książka została wydana w 2010 roku. Wierzę, że Manny i Timothy James napiszą drugą część, bo dalsze losy "boksującego kongresmena” są pasjonujące. Po konfrontacji z Clotteyem stoczył jeszcze kilka wspaniałych walk, m. innymi trylogia z Timothy Bradleyem i bolesna porażka przed czasem z Juanem Manuelem Marquezem. Do historii przeszła także "walka stulecia" z Floydem Mayweatherem Jr., jedna z najnudniejszych jakie widziałem w życiu (poza Diablo vs. Palacios – absolutny numer 1). Ostatnio Manny przegrał w kontrowersyjnych okolicznościach z Jeffem Hornem (został okradziony w Australii, bo tak to trzeba nazwać). Liczę, że niedługo stoczy kolejną walkę i pożegna się z boksem. Czasu nie da się oszukać. Filipińczyk to legenda światowego boksu, ma ogromne serce do walki, pięściarstwo jest jego pasją, ale wiek robi swoje. Manny stracił swój najważniejszy atut, czyli szybkość. Wiem, że jest dobrym człowiekiem, chce pomagać ludziom, ale najlepszych już nie pokona.

Serwis boxrec.com podaje, że następną walkę stoczy 14 kwietnia 2018 roku w Madison Square Garden z Mikiem Alvarado. Chciałbym, żeby ją wygrał i w ten sposób zakończył pisanie ostatniego rozdziału w swojej bogatej karierze. Bez wątpienia wzór do naśladowania i jeden z moich ulubionych pięściarzy. Dziękuję mojej koleżance z Manili za książkę. Przeczytanie autobiografii Pacquiao to był dla mnie zaszczyt. Manny Pacquiao całym swoim życiem udowodnił, że boks to coś znacznie więcej niż sport. Salamat Manny Pacquiao!

KMart33 jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem