View Single Post

stare 12-01-18, 13:59   #1 (permalink)
Dariusz Chmielarski
Felietonista
  
 
Zarejestrowany: Oct 2014
Postów: 1482
Nominowany 250 razy w 60 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 18
Domyślnie Adam Kownacki vs Kliczko "dla ubogich"


Mike Tyson zakończył karierę w 2005 roku, ale jego niepowtarzalny styl walki do dziś znajduje lepszych lub gorszych naśladowców. Niektórzy z epigonów wielkiego championa przybierali i nadal przybierają ringowe pseudonimy do niego nawiązujące. Mieliśmy i mamy „Małych Tysonów”, „Białych Tysonów” itp itd., nie wspominając już o Tysonie Furym, któremu jednak dość daleko do stylu swego imiennika. Władimir Kliczko odszedł z ringów niecały rok temu. On także reprezentował bardzo oryginalny, żeby nie powiedzieć autorski styl boksowania, który jednak wielu nie przypadał do gustu. Być może w przyszłości pojawi się jakiś pięściarz o przydomku „Czarny Kliczko” lub „Mały Kliczko”. Na razie jednak mamy tylko pięściarzy, którzy świadomie próbują naśladować jego styl. Co najmniej dwóch. Jednym z nich jest były mistrz świata WBC w super lekkiej Wiktor Postoł, drugim najbliższy rywal Adama Kownackiego Iago Kiladze.

Oglądając z daleka tych pięściarzy, ma się wrażenie, że w ringu boksuje Władimir Kliczko. To wrażenie jest nieco większe w przypadku Postoła z racji podobnej do Kliczki fryzury, niż w przypadku wcześnie łysiejącego Kiladze. Nie chodzi przy tym jedynie o podobieństwo sylwetek, ale o świadomie wyćwiczone ruchy w ringu, o pracę nóg, ustawienie rąk i kąt pochylenia tułowia. Nie jest to dziełem przypadku. Zarówno Postoł (180 cm wzrostu w super lekkiej), jak i Kiładze (192 cm w cruiser) należeli do bardzo wysokich zawodników w swych kategoriach, a ich trenerzy prawdopodobnie od wieku juniorskiego szkolili ich „na wzór Kliczki”. Postoł to Ukrainiec, a Kiladze to Gruzin, który w latach największych sukcesów Władimira rozpoczynał swą przygodę z zawodowym boksem w ukraińskim (wówczas) Doniecku i traktował go jako wzór do naśladowania. W późniejszych latach wielokrotnie się z swoim idolem spotykał i razem sparowali, a także wspólnie trenowali. Wyrósł na niższą, lżejszą i przede wszystkim sporo słabszą fizycznie kopię Kliczki.

Trudno jest obiektywnie ocenić możliwości pięściarza, który na 27 walk ma tylko jedną stoczoną z przeciwnikiem przyzwoitej klasy. 8 czerwca 2013 na ringu w Berlinie Kiladze zmierzył się z Yourim Kayembre Kalengą i był to jego egzamin wstępny do grupy Sauerlanda. Egzamin oblany, bowiem Kiladze przegrał z Kongijczykiem (lub jak kto woli Afrofrancuzem?) przez nokaut w drugim starciu. Zanim jednak poległ zaskoczony i trafiony potężnym ceposierpowym Kalengi, Kiladze pokazał kawałek efektownego technicznego boksu. Gdyby dysponował ciosem swego mentora Kliczki, to zapewne jego rywal nie przetrwałby pierwszej rundy.

Siła uderzenia nie była szczególnym atutem Kiladze w wadze cruiser i tym bardziej nie jest w kategorii ciężkiej, pomimo współczynnika nokautów wynoszącego aktualnie 67%. Podobnie jak jego odporność na ciosy, od czasów pojedynku z Kalengą uważana za podejrzaną. Na tym jednak jego słabsze strony się kończą. Do wzorowanej na Kliczce techniki trudno się doczepić, a praca nóg i szybkość rąk są na bardzo wysokim poziomie. Kiladze nawet niedawno oświadczył, że jest najszybszym bokserem wagi ciężkiej na świecie. Trudno te przechwałki zweryfikować, ale „w ringu najważniejsza jest szybkość”, jak zwykł mawiać Tomasz Adamek.

Adama Kownackiego czeka niełatwe zadanie. Rywal będzie miał przewagę w zakresie techniki, pracy nóg i korzystny dla siebie układ stylów (out-boxer Kiladze vs slugger Kownacki). Polak musi to wszystko zrównoważyć i przechylić szalę na swoją korzyść za pomocą siły fizycznej przekładającej się na siłę ciosu i odporność oraz odpowiednio dobranej taktyki. Na punkty wygrać będzie mu trudno i raczej powinien szukać rozstrzygnięcia przed czasem. Na tle szczupłego, ale atletycznego Gruzina Adam prezentuje się dość „misiowato”, ale wielokrotnie przekonaliśmy, że boks to ani konkurs piękności, ani zawody kulturystyczne. Jeżeli osławione już „ciężkie ręce” Kownackiego znajdą dostęp do niepewnej szczęki Kiladze, to powinno być dobrze.

Będzie to pojedynek o dużą stawkę, z tym że większą dla Gruzina, niż Polaka. Kownacki ma solidną pozycję w amerykańskiej wadze ciężkiej, której szczególnie nie zmieni ani jakaś pojedyncza porażka na punkty, ani zwycięstwo nad mało znanym rywalem. Natomiast dla Kiladze wygrana oznaczać będzie awans do szerokiej czołówki HW, natomiast porażka (a już zwłaszcza przed czasem) z dużym prawdopodobieństwem bilet powrotny do Tbilisi lub Kijowa (Kiladze ma chyba dwa obywatelstwa, Gruzji i Ukrainy). Na pewno jednak tę walkę trzeba koniecznie obejrzeć.

Dariusz Chmielarski jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem