View Single Post

stare 10-01-18, 11:22   #9 (permalink)
Adrian Golec
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Cytat:
Napisał Kosmonauta Zobacz post
A gdyby rywali nie dobierano w celu nabicia rekordu, tylko kierowano by się przede wszystkim sportem ? Zamiast 28-0 rekordy wyglądały by 28-6, ale zawodnik byłby zaprawiony w boju i o wiele bardziej doświadczony...?

Ciekawe ilu obecnych czempionów, gdyby musiało funkcjonować według tych zasad, zostało by mentalnie złamanych już na początku kariery. Ciekawe, gdzie np. byłby Wilder, gdyby nabijanie rekordu kalekami skrócić mu o 80%...?
Zdecydowanie taki pięściarz byłby bardziej zaprawiony i doświadczony. Spójrzmy na rekordy zawodników MMA, a najlepiej organizacji UFC. Tam potrafili pogodzić sport z biznesem. I jestem absolutnie przekonany, mimo, ze walki MMA średnio mnie interesują, że mistrzowie z UFC to są mistrzowie przez duże M. To są unikatowi kozacy. W boksie bywa z tym bardzo różnie. Pozytywnym, wręcz błyszczącym przykładem z wagi ciężkiej może być znany wojownik Holyfield, ale Wilder...? Ja osobiście nie sądzę, by był w stanie przetrwać w naturalnych warunkach, gdyby tak boks zawodowy przybliżyć do zasad sportu.

Nie oglądam UFC (nie mogę patrzeć jak uderza się leżącego, a już te młotki w leżeniu to kompletnie nie dla mnie), ale kiedyś rzuciłem okiem na kilka walk. Utrwaliła mi się druga, albo trzecia walka Velasquez vs Santos... czyli ścisły top najcięższej dywizji, a właściwie mistrz w rewanżu w walce o utracony tytuł. Nie mogłem uwierzyć, że takie rzeczy się dzieją. Santos dosłownie był gotowy umrzeć w klatce. I niewiele brakowało. Nie wiem, ile miesięcy trwało leczenie jego urazów i ran. Ten unikatowy Meksykanin o mało go nie zabił, no i odzyskał tytuł. Bywa, że walki bokserskie mają wiele dramaturgii, ale chyba żadna nie miała tyle, co wspomniana walka w klatce.

Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem