View Single Post

stare 09-01-18, 09:25   #3 (permalink)
Adrian Golec
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Mówisz po części sensownie. Nie będę polemizował z częścią Twojego postu, bo się z nią zgadzam. Natomiast co do zera w rekordzie, uważam to za mit. Tzn. nie ma takiego sportu, w którym sportowiec, czy też drużyna nie przegrałaby przez kilkanaście, a czasem ponad 20 lat. Najwięksi przegrywali, jesteśmy tylko ludźmi. Jeżeli z kolei przechodzimy przez długą karierę bez porażki, to poza gigantycznym talentem kariera ta musi być w jakiejś części reżyserowana. Szczególnie na początku.

W boksie zawodowym zero w rekordzie, przynajmniej do pewnego momentu ma co drugi prospekt. Rekord typu: 20-0 jest standardem. Lecz w każdym innym sporcie byłby wypaczeniem dyscypliny, bo tylko boksie, nim prospekt osiągnie swój prime, ma dobieranych słabszych rywali. Ja wolałbym, by ten "dobór naturalny" bokserów przebiegał jednak w warunkach sportu. Mielibyśmy wówczas wyższy poziom czołówki. W czołówce byliby geniusze czy zawodnicy bardzo wybitni. Równolegle byłoby ich sporo mniej. Sytuacja ta miałaby miejsce, gdyby boks był li tylko sportem. Ale ludzie chcą zarabiać, tworzą swoje stajnie i produkują swoich mistrzów. A porażka boksera gospodarza to x pieniędzy w plecy. Idealnym przykładem jest Suerland + Wegner, czyli trener-psychopata. Obaj byli gotowi na wszystko, byle tylko nie ponieść straty finansowej (patrz Abraham - Miranda I). Nie wyobrażam sobie, by w takich okolicznościach, jakikolwiek inny trener z narożnika nie przerwał walki swojego podopiecznego.

Najwięksi geniusze przegrywali, przegrywają i będą przegrywać i to w każdym sporcie. Czy to będzie Kasparow, czy Usain Bolt - każdy. Więc jakim trzeba dysponować talentem, by bez żadnej reżyserki przejść X dywizji i pokonać "najlepszych"? I tu rodzą się dalsze pytania i kontrowersje. Zwłaszcza, że owo zero w rekordzie może być warte kilkadziesiąt milionów.

Mogę uwierzyć, że wybitny talent, kiedy jest już w pełni dojrzały, jest najlepszy w swojej dywizji i jest w stanie wygrywać przez dłuższy okres i zejść niepokonany (Łomaczenko, Mayweather, Gołowkin - (każdy z nich miewał spacerki i cięższe walki, choć Łoma nie jest nawet w połowie kariery i wiele przed nim), ale żeby traktować to poważnie, muszą być spełnione dwa warunki:

1. Każdy z nich musi pilnować formy i chcąc pozostać niepokonany, musi zejść z ringu tuż po pierwszych spadkach. Czyli można być niepokonanym, jeżeli dysonuje się wrodzonym geniuszem, ale okres ten nie może być długi (pamiętamy Roya Jonesa Jr). Po Tarverze powinien odejść, chcąc pozostać niepokonany (nie licząc dyskwalifikacji, któa mu się zdarzyła). Wiedział, że jego parametry poszły w dół. Optymalna forma człowieka nie trwa przecież 20-tu lat. Przedłużanie formy boksera niepokonanego wiąże się z coraz większą reżyserką.
2. Rozpocząć karierę zawodową, będąc w stanie wygrywać niemal z każdym. Ta sztuka nie udała się nawet Łomaczence, choć był najbliżej ze wszystkich. Niewiele zabrakło, by można było sądzić, że Łoma skończy jako bokser niepokonany (bokser zawodowy) na zasadach czystego sportu.

Zero w rekordzie to mit, gdyż nie istnieje prawdziwość czystych rekordów prospektów. A każdy geniusz, nim stanie się nie do pokonania (kilkunastu na 10 lat), wcześniej ma świadomie dobieranych, słabych rywali, na których to dojrzewa i staje się prawdziwym profesjonalistą. Z punktu widzenia sportu - to jest chore, wręcz nieetyczne (rywalizacja sportowa ma sens jedynie wtedy, gdy uczestniczą w niej sportowcy / drużyny z tej samej / zbliżonej półki). Dlatego w sporcie standardem są wszelkiego rodzaju eliminacje. Z punktu widzenia boksu zawodowego, to przestaje być chore, bo każde lanie w ringu ma swoją indywidualną, wynegocjowaną cenę.

Więc nim bokser stanie się geniuszem, czyli stoczy X walk, wchodząc w swój prime, już dawno wiemy, że jego 0 w rekordzie to czysty mit. Można to nazwać nawet oszustwem, skoro bierze się złotego olimpijczyka, a na pierwsze 10 czy 15 walk, świadomie kontraktuje mu się bokserów o dużo mniejszym potencjale, bez większych umiejętności, wielokrotnie z niższej wagi. Nie zwracamy na to uwagi, ale w pierwszym etapie prowadzenia prospekta to częsty zabieg, że rywal jest z wagi niżej.

Czy nadal ktoś wierzy w prawdziwość zera w rekordzie?

Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem