View Single Post

stare 14-12-17, 12:55   #1 (permalink)
Krystian Sander
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Nov 2013
Postów: 18877
Nominowany 467 razy w 136 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 38
Domyślnie Wasilewski dla Boxing.pl: sztuka to wychować Tomasza Adamka, nie zaprosić go na galę


Zapraszamy do lektury wywiadu z Andrzejem Wasilewskim, szefem grupy Sferis KnockOut Promotions. Największy polski promotor przedstawił swój punkt widzenia na obecną sytuację na rynku w Polsce, która nie napawa optymizmem. Nie zabrakło tematu gali w Częstochowie, organizowanej przez grupy MB Promotions i Tymex Boxing Promotion, jak i tematów czysto sportowych. Życzymy miłej lektury.

Krystian Sander/Boxing.pl: Bardzo mało pana ostatnio w mediach, a i dodzwonić się ciężko. Odpoczynek?

Andrzej Wasilewski: Po pierwsze, powiem szczerze, zająłem się trochę bardziej swoim głównym biznesem. Coś kupiłem, coś sprzedałem, trochę mi to zajęło czasu. Po drugie - trochę mam w ostatnich miesiącach mniejszy zapał do boksu. W mediach społecznościowych od dawna piszę, że coraz więcej rzeczy w boksie mi się nie podoba, coraz mniej mam z tego satysfakcji.

Czym to jest spowodowane?

Ja od początku byłem w boksie zakochany i dalej jestem. Jestem zakochany w tej formule, gdzie dwóch mężczyzn staje naprzeciw siebie i sprawdza swoje możliwości wedle ściśle określonych reguł. Całe życie ten boks oglądałem i jestem w nim zakochany jako w sporcie. Ale trzeba chyba powiedzieć, że mamy takie czasy, że forma promocji tej dyscypliny poszła w taką stronę, że coraz mniej się mówi o sporcie. Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze poziom sportowy gwarantuje dobre widowisko dla kibica, ale ja zawsze chciałem swoim bokserom organizować wyzwania. Ja tylko przypomnę, że już 11 lat temu organizowaliśmy walkę Włodarczyka z Cunninghamem w Polsce! Wygraliśmy przetarg z Donem Kingiem i płaciliśmy 500 tysięcy dolarów honorarium. Ostatnie nasze eventy, w zakresie ładunku sportowego, były na niższym poziomie niż te kilka lat temu. Co też nie sprawia mi satysfakcji. Do tego nie ma w tym wielkiego biznesu pod kątem czysto finansowym, więc ciężko tu znaleźć obszary, gdzie to może sprawiać starzejącemu się panu Wasilewskiemu przyjemność. Przez lata budowaliśmy z Piotrem Wernerem wielu zawodników po to, by oni boksowali o mistrzostwo świata, by mieli jakieś szanse na te pasy. W ostatnich latach to wszystko idzie w innym kierunku. Nie znajdę w Polsce w ostatnich kilkunastu miesiącach walki, która wywołała we mnie jakiekolwiek emocje. Ostatnią taką walką było starcie Głowackiego z Usykiem. A było to grubo ponad rok temu.

Podobne uczucia towarzyszyły chyba panu Tomaszowi Babilońskiemu, który teraz próbuje swoich sił na rynku MMA.

Trzeba Tomka pytać, ale to jest zupełnie inne podejście. Tomek, co nie jest żadną tajemnicą, chciał na boksie zarabiać pieniądze, żyć z tego, sport nie był tam na pierwszym miejscu.

Co by się musiało stać, żeby pan odzyskał radość z robienia boksu?

To jest pewien problem. Bo tak - nie będę jako kolejna osoba gadał głupot i narzekał na środowisko. Bo to jest pustosłów, jak ludzie, którzy będąc częścią tego środowiska wchodzą w nie głębiej i psują jeszcze bardziej, a następnie na to środowisko narzekają, bo to jest śmieszne. Dla mnie czynnikiem głównym jest sport. Niestety, nasi czołowi pięściarze wszystkie najważniejsze walki toczą za granicą. I jest to moja porażka, którą biorę na siebie. Przypomnę, że jako jedyna grupa przez lata organizowaliśmy walki na poważnym poziomie sportowym. Tymczasem nie widzę na horyzoncie żadnej walki, która może zbliżyć się do poziomu starcia Głowackiego z Usykiem. Robiliśmy różne gale. Mniejsze, większe, pod ziemią, na otwartym terenie, w halach dużych i małych. Jak już chcemy coś pochwalić, to powiemy, że było kilka walk zaciętych. Ale szukajmy poziomu, przynajmniej europejskiego. Niestety coraz mniej takich walk jest i nie za bardzo wiem, co by się musiało zmienić. Mnie zawsze interesował sport. Ja bym chętnie oddał organizację gal, oddałbym to komuś innemu i prowadził tylko zawodników. Jeżdżenie po świecie, reprezentowanie interesów, negocjowanie walk, rozmowy z federacjami, wykorzystywanie perfekcyjnej znajomości regulaminów - to mnie zawsze w tym najbardziej interesowało. I powiedzmy sobie szczerze, patrząc na ostatnie 15 lat, nie mam w tym żadnej konkurencji w Polsce. Mocnych sportowo walk nie ma, ale to dlatego, że ten sposób promowania poszedł w złą stronę. Nie da się w Polsce promować 20 nazwisk. Trzeba się skupić na najlepszych. Doceniać jakość i ją budować.

Dlaczego w takim razie nie zorganizuje pan w Polsce gali z udziałem Głowackiego, Szpilki i Sulęckiego, kontraktując im dobrych rywali? I mielibyśmy poziom sportowy.

I to jest bardzo dobre pytanie i bardzo prosta odpowiedź. Kto w światowym boksie razem z promotorami buduje rynek i tworzy produkt? Jakie instytucje wymagają poziomu sportowego?

Jakie?

Media. Telewizja, prasa, internet. U nas ja nie widzę żadnej różnicy w promocji między galą mocną sportowo i słabą sportowo. Są podobnie promowane, podobnie prowadzone. Te lepsze zasypuje się piaskiem, a te słabsze są ciągnięte w górę. Dochodzi do takiego swoistego spłaszczania. Na całym świecie jest odwrotnie.

Czyli uważa pan, że niezależnie od poziomu organizowanej przez pana gali, będzie ona odebrana praktycznie tak samo? Mocna nie zostanie należycie doceniona?

Będzie to tak samo promowane, będą takie same wpływy od głównych płatników. Kibic nie doceni ładunku sportowego, ponieważ nie jest edukowany przez media, sprzeda się mniej więcej tyle samo biletów. W 80-milionowych Niemczech skupiono kiedyś promocję na 3-4 nazwiskach. W 35-milionowej Polsce promuje się prawie 20 nazwisk. Tak rozłożona promocja nie gwarantuje niczego innego niż szarość. Ja sam tego nie zmienię, nie mam narzędzi, jestem za słaby.

Przez lata nie miał pan na polskim rynku poważnego konkurenta. Tymczasem duet Mateusz Borek - Mariusz Grabowski zorganizował bardzo dobrze przyjętą galę w Częstochowie. Widzi pan w grupach MB Promotions i Tymex Boxing Promotion swoich konkurentów?

Nie mieliśmy poważnego konkurenta i dalej nie widzę. W duecie pan Grabowski i pan Borek nie widzę promotora z krwi i kości. To jest specyficzny twór. Bardzo dobrze wykorzystywana jest medialność Mateusza Borka, jego popularność i możliwość dotarcia do sponsorów. I ja to absolutnie rozumiem i szanuję. Natomiast rolę promotora widzę znacznie szerzej. Najtrudniejsze to wychowanie zawodników, poprowadzenie ich karier od zera na szczyt. Nie jest to jakaś technika rakietowa zaprosić na galę Tomasza Adamka czy Adama Kownackiego. Sztuka to wychować następnego Tomasza Adamka. Żeby wychować następcę pana Adamka, to trzeba mu przez lata opłacać walki, płacić pensję, opłacić mu kilkanaście obozów, nie jeden czy dwa, tylko dwa, trzy rocznie, opłacić prawdopodobnie kilka zabiegów medycznych. To jest rola promotora. Mówię to z szacunkiem, bez złośliwości. Gala w Częstochowie była podobno dobrze zorganizowana i miała bardzo dobrą atomsferę. Ciekawe, że chyba w każdej walce była kontuzja. Z całą pewnością kariera żadnego z uczestników tej gali w żaden sposób nie posunęła się do przodu. Gala oceniona pozytywnie, czy nawet bardzo pozytywnie. To bardzo dobrze dla boksu. Ale co dalej? Można zaprosić np. Izu, ale to znowu gotowy produkt, stworzony przez kogoś innego. A jak już nikt nie będzie chciał "tworzyć" kolejnych zawodników i nie będzie gotowców bez żadnych kosztów?

Są już plany.

Jakie? Kto ma boksować?

Choćby Tomasz Adamek i Adam Kownacki.

No właśnie. Odbędzie się fajny, czy nawet bardzo fajny event, ale on nie spełni funkcji budowania kolejnych zawodników z nadziejami na duże sukcesy sportowe.

Ale kibicom to się podoba.

I całe szczęście! Ale kibicom pewnie mniej wprawionym. "Pobili się, fajnie, ale się bili" itd. Potem zrobili sobie zdjęcie z panem Adamkiem. Ok. Ja szukam sportu, a w tych eventach sportu na wysokim poziomie nie widzę. Kompletnie. Mogą być walki zażarte, zacięte, ale na poziomie drugiej, trzeciej ligi. Ja chciałbym szukać nazwisk, które dają nadzieję. Szukać i promować ludzi, którzy w szczycie swojej kariery mogą być następcami Tomasza Adamka czy Krzysia Włodarczyka.

Mówi pan o sporcie, ale pamiętamy wszyscy inwalidę Granta w walce z Zimnochem...

Ja takich walk nie akceptuję. O tym właśnie mówię, od walki Usyk - Głowacki nie widziałem u nas mocnej sportowo walki. Nudna walka Włodarczyka w Poznaniu, nudna walka we Wrocławiu. Te walki też były nudne. Ciekawa, ale niezauważona była walka Przemka Runowskiego w Poznaniu. Jakieś kwiatki by się znalazły. Ale to, co mnie fascynuje, to, co kocham w boksie to walki na poziomie Usyka z Głowackim. Ale wiadomo, że takich walk nie ma wiele, dlatego też chcę, żeby promować ludzi, którzy dają jakąkolwiek nadzieję na to, że kiedyś dobiją do tego poziomu.

No dobrze, mówi pan o poziomie. A przecież to była pana decyzja, żeby na gali Polsat Boxing Night Krzysztof Głowacki i Maciej Sulęcki boksowali ze słabymi rywalami.

Ale to jest kompletne kłamstwo. Nie odmówiłem żadnego rywala Sulęckiego. Zaakceptowałem każde nazwisko, które realnie przyszło. To jest kłamstwo medialne. Natomiast co do Głowackiego, to rzeczywiście Fiodor Łapin kogoś nie chciał, już nie pamiętam kogo. Ale to nie jest tak, że chcieliśmy słabych. Ale to co się pojawia w mediach, nazwiska potencjalnych rywali, to są kompletne bzdury.

A w Częstochowie, jeszcze dopytam, nie było pana?

Nie. Nie było mnie wtedy w kraju. Gdybym był w domu i nie miał nic do roboty, to bym w telewizji obejrzał, ale do hali bym się raczej nie wybrał. Walka Adamek - Kassi miała mnie bardzo zainteresować?

Przejdźmy do kilku spraw dotyczących pana grupy. Ewa Piątkowska, mistrzyni WBC, od ponad roku bez walki. Dlaczego?

Najpierw była kontuzja, potem pani Lauren przesuwała dwa razy walkę. Myślę, że 10 lutego Ewa będzie broniła swojego tytułu.

"Tygrysica" ma już trenera?

Od pewnego czasu zajęcia z Ewą prowadził trener Robert Złotkowski. Ale to jeszcze muszę się z nim spotkać i wszystko dogadać, ustalić.

Kamil Łaszczyk, Krzysztof Głowacki i Przemysław Runowski w ostatnim czasie narzekają na brak kontaktu z panem. Szukają go za pomocą mediów społecznościowych. Wygląda to dziwnie.

Zgoda, też się dziwię. Krzysiowi Głowackiemu, który ma różne swoje jakieś problemy, już powiedziałem, żeby nie pisał głupot o braku kontaktu. A co do Przemka Runowskiego, to zaraz sprawdzę w telefonie. Proszę dać mi chwilkę... Wczoraj miałem kontakt z panem Runowskim. Kiedyś koło tych chłopaków skakałem i biegałem, robiłem za ich pielęgniarkę. A teraz tego nie ma.

Kiedy możemy spodziewać się pana kolejnej gali i czy będzie to jakaś odpowiedź na dobrze przyjętą Częstochowę?

W lutym. Nie, ja nie chcę odpowiadać na Częstochowę, tam nie było jednej walki, która mnie bardzo interesowała. Ja marzę o walkach Usyk - Głowacki. W walce wieczoru walczył facet, który przegrał cztery ostatnie walki. To chyba niechlubny rekord. O czym my mówimy? Kassi umie boksować, ale to jest kompletnie nikt. I jeszcze do tego walka była podobno bardzo wyrównana.

Ale to było lepsze niż Zimnoch - Grant.

Ja żałuję, że musiałem być współorganizatorem takiej walki. Ja się wstydzę tego i mówię o tym głośno. Walk Zimnocha z Grantem i McCallem nie powinno być. Absolutnie. Ja jestem przeciwny takim walkom. Pamiętam, że przyszedł nawet list od WBC, w którym proszono, by nie wystawiać już McCalla. Ja się tego wstydzę i dlatego jestem mniej aktywny. Za dużo walk mi się tu nie podoba. Jak tak ma wyglądać to moje hobby, to ja dziękuję. Nawet mała gala może coś zbudować. Głowacki boksował x razy na malutkich galach i wyrósł, dostał walkę z Huckiem, dostał walkę z Usykiem. Trzeba mieć cel.

Krzysztof Zimnoch zamierza wystąpić niebawem na zasadach MMA. Nie udało się rozwinąć Krzyśka, wnieść go na wyższy poziom. Porażka?

Krzysztof Zimnoch był wielkim faworytem Tomka Babilońskiego. Gdyby Zimnocha lepiej, mądrzej poprowadzić, to on mógł dużo więcej zdziałać. Byłem przeciwny walce w Radomiu z Abellem, byłem pewien, że on ten pojedynek przegra. Moim zdaniem on był źle poprowadzony. Walki z Mollo? Krzysiek wtedy rzadko boksował. Prowadzenie zawodnika musi mieć plan, logikę i być konsekwentnie realizowane.

Dziwne to było, patrząc z boku. Najpierw inwalida Grant, a potem fizyczna bestia Abell.

Dwa światy. Brak myśli w prowadzeniu boksera. Promotor musi budować karierę zawodnika, a nie swoje przedsiębiorstwo. Inna sprawa, że najważniejsze media nie zawsze doceniają jakość. Można zrobić słabą galę i ona jest zaakceptowana. 10 lat temu robiłem boks na dużo wyższym poziomie. Kompletnie się cofnęliśmy. Kropka.

Rozmawiał: Krystian Sander/Boxing.pl
Zdjęcie: Sylwek Wosko

Krystian Sander jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem