View Single Post

stare 08-01-17, 23:09   #1 (permalink)
Paweł Rozmytański
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Dec 2009
Postów: 6770
Nominowany 277 razy w 82 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 17
Domyślnie Poniedziałkowy Scorecard, runda 53 - Las Vegas w Birmingham


Artur Szpilka i Dominic Breazeale spróbują niebawem powrócić na zwycięską ścieżkę. Jednemu z nich sztuka ta najprawdopodobniej się uda (nie można przecież wykluczyć remisu), z kolei ten drugi będzie musiał pogodzić się z faktem, że na jego drodze do kolejnej mistrzowskiej walki pojawi się wiele zakrętów i przeszkód.

Zestawienie ze sobą tych dwóch pięściarzy w tym właśnie momencie jest czymś, z czego sympatyk zawodowego boksu powinien być niezmiernie zadowolony. Konfrontację polsko-amerykańską należy przyjąć z otwartymi ramionami z kilku względów. Naprzeciwko siebie staną bowiem zawodnicy z szerokiej czołówki kategorii ciężkiej, obaj powrócą na ring po porażkach, ani jeden, ani drugi nie może uchodzić w tym meczu za zdecydowanego faworyta i na dodatek, a może przede wszystkim nadchodząca potyczka na gali w Birmingham stanowi szalenie ważny punkt w karierach tak Szpilki, jak i Breazeale'a. Mamy więc przed sobą pojedynek interesująco się zapowiadający, ze szczyptą pieprzu, generujący wiele znaków zapytania i pojedynek, który powinien zaaplikować pięściarskim fanom sporą dawkę emocji.

Wypada rozpocząć i poświęcić zdecydowanie więcej miejsca naszemu "ciężkiemu", trenującemu aktualnie w Stanach Zjednoczonych pod batutą Ronnie Shieldsa. Gdy 25 lutego Szpilka zamelduje się między linami, będzie miał za sobą ponad 13-miesięczną przerwę. Najdłuższą w swojej karierze od 2009 roku, kiedy dzień przed niedoszłą walką z Wojciechem Bartnikiem został aresztowany. Ponad roczny rozbrat z ringiem to wystarczająco dużo czasu, by zakolegować się z bokserską rdzą. Oczywiście jeden odczuję ją bardziej, drugi mniej, ale śmiało można stwierdzić, że ten "kolega" ma nie najlepsze zamiary wobec każdego zawodnika. Jego obecność może wpłynąć na zatracenie swobody, pewności siebie, rytmu walki i skuteczności. Jeśli nie na przestrzeni całego pojedynku, to w jego pierwszych odsłonach. Niestety to nie koniec zmartwień, które mogą się kłębić w głowach polskich fanów przed lutową nocą w Alabamie.

Blisko rok temu Deontay Wilder doprowadził do szczęki Szpilki potężny cios z prawej pięści, po którym Polak rąbnął w deski ringu. Jak ten nokaut wpłynie na popularnego "Szpilę"? Nie wiadomo. Myślę, że nie wie tego jeszcze nawet on sam. Być może przełoży się to na dyspozycję polskiego pięściarza już podczas najbliższego występu i być może nie pozwoli mu to w pełni rozwinąć skrzydeł oraz przeprowadzać kolejnych ataków bez żadnych zawahań. A być może jednak nie ma tematu i w psychice Szpilki nie będzie żadnego śladu po nokaucie z rąk "Brązowego Bombardiera". Któż to dzisiaj wie.

Warto zaznaczyć, że zazwyczaj po tak długiej pauzie i po zainkasowaniu tak brutalnego nokautu, pięściarze przystępują do walk ze znacznie słabszą opozycją. Krzyżują rękawice z kimś, kto nie stanowi zbyt dużego zagrożenia, trudnego wyzwania. Najczęściej są to występy, które gwarantują zrzudzenie ringowej rdzy przy jednoczesnym, pewnym zwycięstwie. W przypadku rywalizacji z Breazeale'em, o niczym podobnym nie może być mowy. Olimpijczyk z Londynu to pięściarz rosły, mocno bijący, mający w konfrontacji z Polakiem swoje atuty, wciąż głodny zwycięstw. Innymi słowy - będący twardym orzechem do zgryzienia. Polski obóz zdecydował się więc na ryzykowne zagranie. Zagranie, jakich wiele w kasynach w Las Vegas. Mieście hazardu.

Pamiętając o rocznej przerwie i porażce przez nokaut, Arturowi Szpilce należy się poklask za podjęcie się tego typu wyzwania. Jeśli 25 lutego to on okaże się górą, zwycięstwo będzie tym cenniejsze. O niezwykle słodkim smaku.

Fot. Joanna Maj

Paweł Rozmytański jest teraz aktywny   Odpowiedź z Cytatem