View Single Post

stare 01-01-17, 17:56   #1 (permalink)
Adrian Golec
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie Pindera: ja stawiałbym na Gonzaleza, choć na Inoue też patrzę z przyjemnością

Naoya „The Monster” Inoue zakończył 2016 rok kolejnym, brutalnym nokautem. Teraz czas na jego walkę z Romanem Gonzalezem, najlepszym bez podziału na kategorie. To byłby hit.

Ten facet ma w pięściach prąd, kogo nimi dotknie, ten pada – tak sobie pomyślałem widząc po raz pierwszy małego Japończyka. 23 letni Naoya Inoue, bo o nim mowa, stoczył dopiero 12 zawodowych walk, a jest już mistrzem świata dwóch kategorii, papierowej i junior koguciej. I tylko dwóch rywali wytrzymało z nim pełny dystans: jego rodak Ryoichi Taguchi trzy lata temu i Meksykanin David Carmona, w tym roku.

Wyjątkowość „Potwora” polega właśnie na tym, że od początku kariery walczy z liczącymi się rywalami. W debiucie znokautował mistrza Filipin, później rozprawił się z mistrzem Tajlandii, a gdy już został mistrzem świata wagi papierowej nokautując Meksykanina Adriana Hernandeza, jeszcze w tym samym 2014 roku zdecydował się przeskoczyć dwie kategorie i wyjść do ringu z czempionem wagi junior koguciej, Argentyńczykiem Omarem Andresem Narvaezem, którego skończył już w drugiej rundzie. A ten miał przecież na koncie 43 zwycięstwa, tylko jedną porażkę, z Nonito Donairem trzy lata wcześniej, i 27 obron swoich tytułów. Dla Japończyka była to dopiero siódma walka.

Przypominam te fakty tylko dlatego, by pokazać kim jest Naoya Inoue (12-0, 10 KO), człowiek, który straszy i bez litości nokautuje. W miniony piątek, na zakończenie bokserskiego 2016 roku, „Kieszonkowy Potwór” brutalnie znokautował kolejną ofiarę, swojego rodaka Kohei Kono, byłego mistrza świata WBA. Zrobił to w 6 rundzie, wcześniej cierpliwie rozbijając twardego, doświadczonego rywala, który swojej szansy na zwycięstwo szukał w nieustannych atakach.

A cały bokserski świat już czeka na super-hit, jakim byłaby walka Inoue – Roman „Chocolatito” Gonzalez (46-0, 38 KO), mistrz WBC w tej wadze, najlepszy pięściarzy bez podziału na kategorie. Supermistrz z Nikaragui umie wszystko, więc trudno mi sobie wyobrazić, by dał się trafić Japończykowi, ale ten nie tylko ma prąd w pięściach, ale też potrafi boksować, więc każdy scenariusz byłby możliwy. Ja stawiałbym na Gonzaleza, choć nie ukrywam, że na młodszego o sześć lat Naoyę Inouę też patrzę z przyjemnością.

Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem