View Single Post

stare 25-02-16, 14:43   #2 (permalink)
Adrian Golec
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie

Powiedzenie "jesteś tak dobry jak twoja ostatnia walka" ma jakiś sens wtedy, gdy zupełnie nie znamy bokserów. To jedno z największych uproszczeń, jakie znam w tym sporcie. No, ale jak nie wiemy nic, ostatnia walka jest w takim przypadku jedynym odniesieniem. Porażka Martineza z większym, mocniej bijącym i twardo stojącym na ziemi Quiggiem była do przewidzenia i tak większość z nas właśnie przewidywała. Niemniej dla buków jest to jakieś tam odniesienie.

Walki z Framtonem nie miały wpływu na postawę Hiszpana z Quggiem. Wpływ miał Qiugg i stare, tym razem zawsze aktualne powiedzenie: "styl robi walkę". Martinez był ofensywny i zadziorny jak zawsze, ale nadział się na miażdżący podbródek; cios, nad którym Anglik długo pracował podczas przygotowań i na który czekał od pierwszej s. walki. Sugerowanie niejako dla zasady, że z Martinezem było coś nie tak, bo wcześniej przegrał, nie jest w mojej ocenie najwłaściwsze... Takie dywagacje można snuć bardzo często, ale kiedy nie widzimy spadków, czy to szybkości, motoryki, odporności, bo przecież Kiko nie zdążył się nawet rozkręcić, kibice nie powinni niczego sugerować.

Wejścia Smoka za oceanem w wykonaniu Irlandczyka zdecydowanie nie było, ale należy uznać to jako wypadek przy pracy, element sportu. Nowy ring, nowe środowisko, nowa antena, wielki Haymon i wielkie USA.. Spalił się, tym bardziej, że z punktu widzenia motywacji, koncentracji, źle walczy się z rywalami dużo słabszymi. Z kolei ci potrafią w takich walkach wychodzić poza swoje optymalne możliwości. Nic nowego.

Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem