View Single Post

stare 01-07-14, 10:44   #1 (permalink)
Adrian Golec
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie Adamek vs Szpilka. Strzał w dziesiątkę młodego pięściarza?

Artur Szpilka celuje w Tomasza Adamka, ryzykując nieprawdopodobnie dużo. Czy warto zaryzykować? Odpowiedź na to pytanie jest o tyle zasadna, że w przypadku porażki młodego boksera byłoby mu niezwykle trudno zbudować w krótkim czasie jakikolwiek kapitał zaufania rodzimych fanów. Pytanie takie stawia sobie z pewnością i przede wszystkim pracodawca wschodzącego pięściarza, w interesie którego jest długa, owocna sportowo i tym samym komercyjna kariera jego podopiecznego. Promotor naszego zawodnika, Andrzej Wasilewski, ma świadomość konsekwencji takiego występu, kiedy to żółtodziób skrzyżuje rękawice z weteranem zawodowych ringów.

Świadomość konsekwencji porażki z Bryantem Jenningsem nie przeszkodziła jednak – i słusznie - wyjazdowi Szpilki na teren Stanów Zjednoczonych. Występ na antenie HBO, rywalizacja z rywalem znanym, lecz nade wszystko przeciwnikiem silnym, twardym, zmotywowanym do granic możliwości, dla bardziej wtajemniczonych kibiców nie mogła zakończyć się dobrze dla boksera z Wieliczki, lecz "dobre" zakończenie to w przypadku Artura takie, dzięki któremu ten niepokorny zawodnik stanie się lepszym pięściarzem, lepszym człowiekiem. Można założyć, że ten ukryty cel został w dużej części spełniony. W „Szpilę” wbito szpilę, trener Fiodor Łapin otrzymał materiał, a Artur dostał prawdziwą szkołę.

Potencjalny pojedynek Szpilki z Tomaszem Adamkiem byłby olbrzymim wydarzeniem na scenie polskiego boksu i wiele wskazuje na to, że dojdzie do planowanej walki. Wstępny termin przypada na listopad. Panowie potykający się między linami zarobią setki tysięcy złotych, czego jednak wspomnianą konsekwencją może być sportowy niebyt – w przypadku przegranego, lecz nade wszystko olbrzymi przeskok – w przypadku triumfu Artura Szpilki. Nie powinno nas to zatem dziwić, że nastawiony nonkonformistycznie do życia młody pięściarz chce tej walki. Szpilka czuje swoją szansę i chyba słusznie, bo to dobry moment by pokonać legendę polskiego boksu, stwarzając przed sobą nowe możliwości i otwierając dziesiątki drzwi, które na ten moment stoją zamknięte.

Tuż po porażce Tomasza Adamka z Wiaczesławem Głazkowem, niejako wpisanej w dalszy scenariusz karier obu pięściarzy, pojawiły się naturalnie pytania o dalszy sens kontynuowania sportowej drogi przez „Górala”. Pamiętamy, jak przeciętnie wyglądał przecież rewanż Polaka ze Stevem Cunninghamem, choć do ringu z Głazkowem mistrz dwóch dywizji wniósł już znacznie więcej. Przechodzimy zatem do oceny szans obu pięściarzy. Zawodowy boks nie jest zero-jedynkowy, bo gdyby taki był, można byłoby uznać, że Artur Szpilka niemal na pewno przegra przed czasem w drugiej połowie walki (kilka tygodni temu lwia część publiki spodziewała się łatwego zwycięstwa "Maravilli"…). Wydolność, ambicja, determinacja, odporność fizyczna i mentalna pogromcy Chrisa Arreoli byłaby w takim przypadku absolutnie nie do przeskoczenia dla byłego rywala Jenningsa. Z punktu widzenia mojego subiektywnego spojrzenia na ten pojedynek, nie zakładam, żeby Adamek wniósł tym razem formę nawet zbliżoną do tej, dzięki której mimo prawdziwie ciężkiej walki, był w stanie „pogonić” w ostatniej rundzie bardzo dobrego Wiaczesława Głazkowa, wykazując się typowym dla siebie, wysokim przygotowaniem wydolnościowym. Wcześniej Polak przyjął dużą ilość ciosów, które pomijając tempo walki z Ukraińcem, byłyby dla Szpili z pewnością nie do przejścia. Znamy dobrze atuty Tomka, gdyż bazując w dużej mierze głównie na nich, pięściarz osiągnął tak wiele.

Nie ten rywal, nie ten moment w karierze – nie ta motywacja. Jeżeli dodamy do tego fakt, że Adamek będzie jeszcze starszy niż w ostatniej walce, możemy uznać to za najważniejszą przesłankę, która może determinować Artura Szpilkę oraz jego sztab w podjęciu ostatecznej decyzji. Ja jestem na tak. Szanse rozkładają się 50/50, co wynika przede wszystkim z wątpliwości co do dyspozycji starzejącego się "Górala". 50/50 to nadal olbrzymie ryzyko, niemniej tylko ryzykanci osiągają w życiu dużo. Tak już ten świat jest skonstruowany, w którym chcąc się wybić, bierzemy mimowolnie na barki duże ryzyko niepowodzenia. Dobrze, kiedy mamy przynajmniej tego świadomość. Temu między innymi miała służyć walka Szpilki z Bryantem Jenningsem.

Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem