View Single Post

stare 06-10-13, 11:20   #1 (permalink)
Adrian Golec
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Feb 2010
Postów: 31281
Nominowany 269 razy w 112 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 23
Domyślnie Mateusz Masternak po "ringowej weryfikacji". Co dalej...?

Korzystając z autorskiej formuły portalu, trudno przejść obojętnie i nie skomentować wczorajszej walki Mateusza Masternaka. Większa część polskich fanów, jest zaskoczona obrazem pojedynku, co wydaje się w pełni uzasadnione. Tym uzasadnieniem, nie może być jednak wcześniejsza, chłodna ocena realnych możliwości i pięściarskich umiejętności Polaka, która nie była w zasięgu dużej grupy kibiców polskiego boksera. Tak to już w sporcie jest, że tam gdzie są emocje, gdzie mocno komuś kibicujemy, nie dostrzegamy słabych stron naszego bohatera i to jest naturalne. Gdyby było inaczej, sport nie miałby swojej wartości. Opinie kształtowane są również przez oceny trenerów i komentatorów i u tych, Masternak miał nie do końca uzasadnioną, wyjątkowo dobrą prasę. Eksperci podpierają się między innymi rankingami, ale nie są przecież wolni od „słabości” w stosunku do rodzimych zawodników. Polak miał na koncie Mistrzostwo Europy, stąd między innymi był wyżej notowanym bokserem od Grigorija Drozda, lecz nie był, nie jest bokserem równym czy lepszym, a w przyszłości może się co najwyżej zrównać z poziomem wczorajszego rywala.

Przed galą w Moskwie, część z nas miała różne przekonania, co do realnych możliwości pięściarskich Polaka; dzisiaj wiemy zdecydowanie więcej. Możemy się jedynie cieszyć, że to nie Aleksander Aleksiejew stał wczoraj naprzeciw Mateusza Masternaka. Jest on większym i przede wszystkim dużo lepszym pięściarzem od Drozda, a przecież rok temu, nasz bokser był ochoczo przymierzany do Rosjanina i to przy pełnej aprobacie polskich kibiców. Chodziły też jakiś czas temu słuchy, że Masternak mógł walczyć z Rachimem Czakijewem, czy też Krzysztofem Włodarczykiem. Wcześniej mogliśmy rozmawiać w ramach naszych zapatrywań, nie mających podstaw realnej weryfikacji. Dzisiaj można mówić o tym otwarcie, bowiem weryfikacja nim się zaczęła, dobiegła właściwie końca.

Czego Polakowi wczoraj zabrakło..? Otóż niemal wszystkiego i co może się wielu kibicom wydać smutne, część z tych braków nie stanowi przedmiotu poprawy czy nadrobienia. Masternakowi brakuje przede wszystkim naturalnej przynależności do kategorii junior ciężkiej. Wspomniani pięściarze dywizji cruiser, Aleksiejew, Diablo, Czakijew, ale również mistrz WBO Marco Huck, unikatowy Guillermo Jones, silny i bardzo dynamiczny Denis Lebiediew, świetnie wyszkolony i obdarzony rewelacyjnymi warunkami fizycznymi mańkut Yoan Pablo Hernandez, twardy i nieustępliwy Firat Arslan, wschodzący Dmytro Kuczer, siejący coraz większy postrach na ringach Ilunga Makabu i wielu, wielu innych pięściarzy limitu 200 funtów, przewagę nad Polakiem mają z urodzenia, na "dzień dobry", która nie jest możliwa do ominięcia czy przeskoczenia. Każdy spośród wymienionych, z wyłączeniem reprezentanta Kongo, to zawodnicy z „wyższej kategorii wagowej”, gdyby tak stworzyć umownie limity, oddające realne możliwości fizyczne pięściarzy. Przewaga fizyczna, to w boksie naturalnie nie wszystko. Żeby jednak móc mierzyć się z silniejszymi, wyraźnie mocniej bijącymi rywalami, braki w szeroko rozumianej fizyczności, w tym odporności trzeba koniecznie rekompensować talentem i umiejętnościami, często z konkretną nadwyżką. I tu pojawia się kolejny problem, otóż talent i możliwości Polaka, są najprościej mówiąc... „za krótkie”. Umiejętności bokserskie, znajomość pięściarskiej sztuki, może polski zawodnik poprawić i pewnie to zrobi, lecz to nie wystarczy, by zniwelować braki, które łatwo obnażył Grigorij Drozd - bokser, który nie ma przecież dużych szans na zaistnienie w ścisłej czołówce dywizji cruiser. Rosjanin, z uwagi na jego sportowe możliwości, powinien na ten moment dobrze reprezentować tytuł mistrza Europy.

Niezła szybkość rąk Masternaka, bardzo przeciętny refleks, licha odporność na ciosy, brak mocy w uderzeniu i marna siła fizyczna, niezłe wyszkolenie i „serducho” do walki – to tyle, w dyskusji nad Polakiem, ale co ważne, w dyskusji w kontekście czołówki kategorii junior ciężkiej. Kształtowana tu opinia, nie ma za zadanie dezawuować wartość naszego boksera, bowiem to nadal wyróżniający się polski zawodnik, z zaplecza światowego, szerokiego topu swojej kategorii wagowej. Dywizja ta, jest w Polsce i w Europie bardzo popularna, co prawdopodobnie zadecydowało zamiłowaniem pięściarza do "siłowni". Z mojej perspektywy, kibica śledzącego namiętnie wydarzenia na scenie profesjonalnego boksu, to podstawowy błąd w prowadzeniu i pomyśle na Mateusza, gdyż w wadze półciężkiej, Polak mógłby nie mieć sobie równych, spośród walczących w Europie pięściarzy limitu 175 funtów. Co dalej? Po latach reprezentacji dywizji junior ciężkiej, zejście niżej wydaje się niemożliwe, bądź niezwykle trudne. Być może pojawi się pytanie, czy warto zaryzykować, czy też niejako z definicji skazywać się tylko na szeroką czołówkę dywizji cruiser.

Adrian Golec jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem