View Single Post

stare 18-05-13, 22:15   #1 (permalink)
Wiechu
Redaktor Boxing.pl
  
 
Zarejestrowany: Mar 2009
Skąd: Dla nich hołd, dla tych noszących blizny, dla nich.. w imie dobra Ojczyzny.
Postów: 9875
Nominowany 120 razy w 42 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 11
Domyślnie Krzysztof Zimnoch pokonał Olivera McCalla po trudnej walce

W głównej walce wieczoru dzisiejszej gali w Legionowie, po trudnej, ośmio-rundowej przeprawie Krzysztof Zimnoch (15-0-1, 11 KO) zdaniem sędziów punktowych pokonał Olivera McCalla (56-13, 37 KO) w walce rozgrywanej w kategorii ciężkiej.
77-76, 77-75 oraz 79-75 na korzyść pięściarza z Białegostoku, tak brzmiał nieco nieporadnie wyczytywany werdykt sędziowski po rozegraniu wszystkich zaplanowanych starć.

Pierwsza runda upłynęła na środku ringu, Zimnoch już na starcie narzucił żywe tempo doskakując do rywala z kombinacjami ciosów. W odpowiedzi amerykański weteran kilka razy skutecznie przycelował lewym prostym, później również lewy podbródkowy McCalla doszedł do celu. Starcie bez wyraźnego zwycięzcy, jednak od razu widać było, że nie będzie to dla Polaka spacerek. W drugim starciu Zimnoch ponownie i wydaje się, że niepotrzebnie rozpoczął od otwartego ataku. Pomimo aktywnego początku, Polak nie mógł znaleźć recepty na szybki lewy prosty "Atomowego Byka". W końcówce starcia coraz częściej ciosy Białostoczanina dochodziły do celu. Zimnoch szybko wprowadził też do swojego repertuaru uderzenia na tułów.

To co mogło cieszyć oglądając Zimnocha, to różnorodność i częstotliwość jego ataków, Zimnoch starał się wyprowadzać dużo ciosów, w różnych płaszczyznach, urozmaicał kombinację. Na minus jednak zdecydowania defensywa, McCall nie miał dużych problemów z trafianiem Polaka, który wydawał się być zbyt niecierpliwy, za bardzo się otwierał, kilkukrotnie bardzo mocne ciosy dosłownie świstały o milimetry od jego szczęki.

Również praca nóg Polaka pozostawiała sporo do życzenia, po swoich atakach Zimnoch nie odskakiwał na czas, w 4. rundzie dzięki temu McCall trafił bardzo mocnym podbródkowy, na szczęście dla reprezentanta Polski sędzia ringowy Robert Kromka dał mu chwilę na skupienie.

Na półmetku pojedynku trudno było wskazać, który z bohaterów gali prowadzi na punkty, przebieg walki był bardzo wyrównany, więcej ciosów wyprowadzał Zimnoch, skuteczniejszy był ex-mistrz świata.

W zwarciu Zimnoch wyraźnie odstawał celnością od McCalla, który umiejętnie wypracowywał sobie pozycje do zadawania mocnych ciosów. W połowie 5 rundy na twarzy Zimnocha rysował się grymas zmęczenia, "Atomowy Byk" coraz częściej zaganiał Polaka pod obrzeża ringu. Wydaje się, że taktyka Zimnocha nastawiona na otwartą walkę nie była najlepsza, powinien więcej postawić na nogi, więcej boksować, a mniej się bić ze znacznie cięższym i posiadającym bardzo ciężką rękę rywalem. Po kryzysowej 5 rundzie, Zimnoch dobrze pokazał się w odsłonie szóstej, szczególnie soczysty prawy prosty zrobił wrażenie tak na kibicach, jak i McCallu, który zamarł na chwilę, jakby zapraszając Polaka do ataku. Ten jednak racjonalnie odpuścił marnowanie sił na kruszenie skały gołymi rękoma. 7 runda najspokojniejsza z dotychczasowego przebiegu pojedynku, ze wskazaniem na McCalla, który kilka razy mocno trafiał ciosami z lewej ręki.

Ostatnie starcie dynamicznie rozpoczął Zimnoch, który najdłuższą zawodową walkę przedtem stoczył na dystansie 6 rund. W połowie starcia do głosu doszedł jednak McCall, skutecznie wykorzystując luki w obronie zmęczonego Polaka. Pięściarz z Białegostoku zaczął krwawić z prawego łuku brwiowego. Chwilę przed wybiciem ostatniego gongu, McCall przebiegł bokserskim krokiem wokół obwodu ringu, jakby pokazując, że jest w lepszej formie niż 20 lat młodszy rywal i mógłby spokojnie stoczyć jeszcze kilka rund.

Walka na pewno nie zawiodła publiki, padło wiele mocnych ciosów, było trochę emocji, pod koniec także krew. Dla Zimnocha był to obiektywnie ogromny przeskok w klasie rywali i było to na ringu widać. Polak ma przed sobą wiele pracy, szczególnie jeżeli chodzi o defensywę i pracę nóg. Zbyt długo nie miał pomysłu na obronę przed lewym prostym, zbyt często zostawał w półdystansie zbierając niepotrzebne ciosy. Warto też jednak pamiętać, że dzisiejszej nocy nie mógł zaistnieć jeden największych atutów Zimnocha, czyli potężne uderzenie, McCalla po prostu nie ruszają ciosy przedstawicieli gatunku Homo Sapiens. Dodatkowo Amerykanin był w naprawdę przyzwoitej formie, zdecydowanie lepszej niż np. w poprzednim pojedynku z Francesco Pianetą.

Wiechu jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem