View Single Post

stare 06-10-10, 12:06   #1 (permalink)
Redakcja
Amator
  
 
Zarejestrowany: Oct 2010
Postów: 1
Nominowany 0 razy w 0 Tematach
Art. Miesiąca - Nagród: 0
Domyślnie Adamczyk: Tomasz Adamek obala mity na swój temat. I się pogrąża.

Tomasz Adamek dał głos. Za sprawą zaprzyjaźnionego dziennikarza postanowił obalić wszystkie mity na swój temat. Wyjaśnił więc, że nie obnosi się z wiarą, nie jest pazerny na pieniądze oraz nie walczy z kelnerami. Zgodził się też łaskawie z potulnym żurnalistą, iż w Ameryce to go cenią, a w Polsce nie.

Przy okazji nasz czempion postanowił wyrównać rachunki ze wszystkimi wrednymi kreaturami, które obrażają go kryjąc się pod pseudonimami, uczą lepszego życia oraz wskazują drogę kariery.

Czytałem to wszystko i pusty śmiech mnie ogarniał.

Nic nie mam do Tomasza Adamka, zdarzyło mi się nawet raz czy drugi spotkać z nim, przybić piątkę, pogadać o tym i o owym. Na szczęście kolegami nigdy nie byliśmy i nie muszę mu się podlizywać.

Dlatego stwierdzam:

- TOMASZ ADAMEK OBNOSI SIĘ ZE SWOJĄ WIARĄ. Prowadzenie modlitwy różańcowej na antenie Radia Maryja jest dla wielu ludzi w tym kraju jazdą po bandzie i wyczynem ekstremalnym. Nie rozumiem tylko dlaczego teraz nagle podobnych, bardzo odważnych czynów, nasz bohater zaczął się niespodziewanie wstydzić.

Przez wyjaśnienia w stylu: „nigdy nie mówię o mojej wierze, jeśli nie zostanę o nią zapytany, nie nadużywam imienia Pana Boga nadaremnie. Nie chodzę w koszulce z Jezusem Chrystusem, nie prawię nikomu kazań” polski pięściarz wyrządza sobie krzywdę. Bo staje się mniej wyrazisty i mniej wiarygodny.

- TOMASZ ADAMEK JEST PAZERNY NA PIENIĄDZE. Nawet gdy odwiedził kiedyś jedną z redakcji, w której pracowałem, wyraźnie podkreślał czego u nas szuka. I był bardzo ciekaw, czy dużo tego mamy.

Tylko czy zapobiegliwość i chęć zarobienia dużej forsy to błąd? Nie on jeden przecież tak ma. Nie pamiętam też, żeby z tego powodu czyniono mu wyrzuty. Raczej chodziło o sposób, w jaki zmierza do celu, czyli do wymarzonych milionów. A więc kroczenie po trupach, nie liczenie się z przyjaciółmi, brak szacunku dla życzliwych mu ludzi. Jednym słowem chęć zagarniania dutków za wszelką cenę.

Dlatego to, co wygaduje Polak w rozmowie z dziennikarzem-pochlebcą nijak się ma do rzeczywistości. I w kontekście wyznawanej wiary, i odbierania niby to zasłużonych premii za wykonywaną ciężką pracę. To zwykła hipokryzja.

- TOMASZ ADAMEK WALCZY I BĘDZIE SIĘ JESZCZE BIŁ Z KELNERAMI (Vinny Maddalone). Jak każdy zawodowy pięściarz. I jak wielu innych profesjonalnych bokserów ma również na rozkładzie rywali z nazwiskami godnymi szacunku. Nie w tym rzecz. Chodzi o to, że nie z wszystkimi z nich (Chris Arreola, Michael Grant) walczył we właściwym miejscu i we właściwym czasie. Inaczej niż choćby Andrzej Gołota.

- TOMASZ ADAMEK NIE MA PRAWA ŻĄDAĆ OD NIKOGO, BY MU JEDYNIE PRZYKLASKIWAŁ ORAZ POPIERAŁ KAŻDY GEST, JAKI WYKONA.

I nie jest tak, że ja - żaden tam anonim, tylko Jacek Adamczyk, niezależny publicysta i szef Agencji PRESSING oraz szef wydawców kanału Orange sport info - próbuję prowadzić mu karierę. Czuję jednak ogromny niesmak, gdy czytam takie oto słowa byłego mistrza świata:

- Ci, którzy z zazdrości - bo to nic innego - liczą moje pieniądze, powinni zrobić to samo co ja: kupić bilet i polecieć do USA, zrobić karierę, być na pierwszych stronach gazet. Bez względu na to, jakiej są profesji. Jak im się uda, to dopiero wtedy będziemy rozmawiali jak równy z równym. Jestem dumny z tego co tutaj osiągnąłem, bo mam do tego prawo. I dumny z tych, którzy potrafią to docenić.

Czyli że ci, którzy ciężko pracują w Polsce i tutaj próbują zrobić karierę - często prawdziwą, a nie taką byle jaką jak on w tej swojej Ameryce - nie są godni szacunku? Adamek nimi pogardza? Bo zamiast dolarów mają na kontach złotówki, a ich wiara w Boga polega na zwykłym i godnym życiu, bez robienia zdecydowanie głupiego, wykreowanego oraz ponad miarę nagłaśnianego szumu wokół swojej osoby?

Ta jedna wypowiedź potwierdza: wszystkie mity, które narosły wokół Adamka w Polsce, a które tak usilnie starał się obalić, przetrwały.

Nawet jeśli nie jego to wina, a nieodpowiedzialnego dziennikarza-lizusa, którego najnowszy tekst przynosi „Góralowi” więcej szkody niż pożytku.

autor:

JACEK ADAMCZYK, Agencja PRESSING

Redakcja jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem