View Single Post

stare 10-07-10, 12:17   #1 (permalink)
Marcin Zimerman
champion
1st Place Winner (TOTM)  
 
Zarejestrowany: Oct 2009
Postów: 5460
Nominowany 68 razy w 28 Tematach
Nominated Art. Miesiąca - Nagród: 7
Domyślnie Pogromcy mitów: Grzegorz Proksa.

Witamy czytelników naszego portalu i zapraszamy do nowego cyklu artykułów, w których rozprawimy się z popularnymi mitami dotyczącymi bokserów, promotorów i sędziów. Postaramy się wyjaśnić niejasności otaczające popularnych zawodników i innych osób na co dzień zaangażowanych w naszą ulubioną dyscyplinę sportu.


W pierwszym odcinku rozprawimy się z mitami dotyczącymi jednego z najpopularniejszych Polskich zawodowców, Grzegorza Proksy.

Mit pierwszy: Grzegorz powinien walczyć w Polsce.

Wielu fanów chciało by zobaczyć zawodnika ze śląska na polskich galach. Jest to jednak mało prawdopodobne : bokser wraz ze swoim managerem wybrał ścieżkę kariery prowadzącą do walk poza granicami Polski. Proksa zadebiutował w Las Vegas, toczył też pojedynki w Niemczech, jednak zdecydowaną większość występów zaliczył na wyspach, gdzie wygrywając z kolejnymi przeciwnikami powoli budował sobie markę i zaplecze w postaci kibiców. Polskie stacje nie mogą się finansowo równać z angielskimi, a dodatkowy zastrzyk kibiców w postaci emigrujących na wyspy od 2004 Polaków, stanowi całkiem dobrą bazę finansową na wyspach.

Mit drugi : Proksa jest źle prowadzony.

Dzięki kontaktom z zagranicznymi promotorami, bokser miał możliwość debiutu w USA, oraz zadomowienia się na dużych angielskich galach. Warto zaznaczyć, że Grzegorz często walczył z lepszymi zawodnikami, niż o tym mówią kibice. Adam Capo – którego Proksa pokonał w debiutanckiej walce – był niegdyś przyzwoitym amatorem, Gene Newton przed walką z Proksą miał nieskazitelny rekord, a Steve Conway to zawodnik wysokiej klasy, z jakimi niewielu naszych pięściarzy mierzy się w zaledwie 9 (sic!) zawodowej walce. Dodatkowo udało się dla Super G zorganizować walkę o pas Unii Europejskiej, który do dnia dzisiejszego wywalczył tylko jeden Polak (Krzysztof Włodarczyk).

Mit Trzeci: Proksa powinien udowodnić coś polskim kibicom i zawalczyć z Damianem Jonakiem.

Ta walka nie ma sensu ani pod względem sportowym, ani marketingowym. Po ostatnich zawirowaniach w sprawie kontraktu promotorskiego, sportowiec z Bytomia został zbojkotowany przez wpływową telewizję Polsat i ostro spadł w rankingach. Dodatkowo walczy teraz znacznie słabiej niż dwa lata temu, czego dowodem był szczęśliwy remis z Mariuszem Cendrowskim i mało przekonująca wygrana z Nicolas Guissetem. Ponadto po zdobyciu pasa EBU-EU bokera z Węgierskiej Górki nie interesuje już zapewne lokalne podwórko, a walka o europejski prymat.
Paradoksalnie pomimo, że obaj zawodnicy wzbudzają zainteresowanie na śląsku, to w chwili obecnej polsatowski bojkot Jonaka uczynił by ich walkę trudną do realizacji.

Mit czwarty: Proksa musi wyjechać do USA, lub walczyć z czołowymi amerykanami w Europie.

Po wieloletnim budowaniu kariery na wyspach głupotą był by wyjazd do USA i znajdowanie sponsorów i kibiców w zupełnie nowym miejscu. Sprowadzenie dobrego Amerykanina do Europy tez było by trudne: polskie stacje telewizyjne nie wyłożą na to pieniędzy, a brytyjskie nie będą zainteresowane transmisją pojedynku dwóch obcokrajowców. Proksa ma co prawda szansę na walkę z czołowymi amerykanami, ale najpierw musi kilka razy obronić pas EBU na wyspach i zyskać odpowiednią rozpoznawalność.

Mit piąty: Proksa unika dobrych przeciwników.

Polak jest jednym z najbardziej unikanych zawodników w Europie. Po zdobyciu mistrzostwa UE obowiązkowi pretendenci woleli unikać Proksy, niż ryzykować porażkę. Wyjścia do ringu z podopiecznym Krzysztofa Zbarskiego odmawiali kolejno: Belgecham, Troelenberg, Bastient, Cossedu. Wcześniej manager boksera składał atrakcyjne propozycje mistrzowi EBU Rhodesowi, ten jednak je odrzucał i pomimo, że musiał by zapłacić Proksie jedynie 45 funtów (sic!) wolał walczyć z innymi rywalami.

Mit szósty: Walka ze Spitko to strata czasu.

W związku z wycofywaniem się kolejnych rywali Polak był nieaktywny od lutego i potrzebował walki dla podtrzymania aktywności. Mieszkający na wyspach Łotysz został wybrany jako twardy tester, który w poprzednich 26 przegranych walkach tylko 9 razy poległ przez nokaut. Dodatkowo istniejąca sytuacja rankingowa (Proksa jest 5 w ostatnim rankingu EBU) paradoksalnie nie przyczynia się szczególnie do zdobycia mistrzowskiej szansy. Obóz sportowca zdecydował więc, że zamiast czekać na dobrowolną obronę, lepiej jest wygrać kilka walk i wywalczyć sobie pozycję obowiązkowego pretendenta.

Mit siódmy: Proksa nie ma szans na pas EBU.

Grzegorz zajmuje obecnie piątą pozycję rankingu Europejskiej Unii Boksu. Wyprzedzający go zawodnicy wcale jednak nie mogą być pewni walki o EBU w najbliższym czasie :

- Khoren Gevor pod koniec lipca zmierzy się o pas WBA z Sartinsonem. Jeżeli wygra, naturalnie będzie tego pasa bronił, przegrana zagrodzi mu jednak drogę do EBU przynajmniej na jakiś czas: po przegranej walce wg. nowego przepisu zawodnik musi jedną walkę wygrać, zanim zostanie ogłoszony pretendentem.

- Mahir Oral przymierzany był jeszcze niedawno do Felixa Sturma i być może będzie szukał jakiejś dużej walki w Niemczech, więc EBU niekoniecznie musi go interesować.

- Domenico Spada przegrał ze Zbikiem i musi wygrać kolejną walkę, a może i dwie, zanim będzie w ogóle mógł pomyśleć o EBU. Póki co zmierzy się z dobrze znanym Grzegorzowi Jozsefem Matolcsim.

- Gienadij Gołowkin 7 sierpnia w Meksyku powalczy o pas WBA z mało znanym Miltonem Nunez i ponieważ jest dużym faworytem tej walki, raczej za szybko nie zawalczy o prymat na starym kontynencie. Dodatkowo sytuacja promotorska tego zawodnika nie jest do końca jasna.

W związku z tym, wygranie jeszcze 2-3 walk daje duże szanse, że EBU ustanowi Polaka oficjalnym pretendentem.

Marcin Zimerman jest nieaktywny   Odpowiedź z Cytatem